Maciej Woźniak – Whites – posłuchaj podcastu:

 

Maciej Woźniak – Whites – opis odcinka:

Maciej Woźniak to twórca agencji marketingu internetowego Whites, która działa od 2012 roku, zatrudnia aktualnie 90 pracowników i rośnie średnio ok. 30% rocznie. Oprócz Whites, Maciej współtworzy też GoodC (firmę zajmującą się inżynierią oprogramowania) i Sporticos (serwis dla fanów piłki nożnej o zasięgu globalnym, w który zainwestował m.in. Robert Lewandowski).

Wcześniej przez wiele lat pracował jako ekspert SEO w Agorze.

Z naszej rozmowy dowiesz się m.in.:
• jak niespodziewana propozycja stała się katalizatorem wyjścia z korporacji i założenia biznesu,
• co pomaga w budowaniu agencji marketingowej we współczesnych realiach,
• jakie 3 kluczowe aspekty składają się na dobre pozycjonowanie strony w wyszukiwarkach,
• jaka była najważniejsza lekcja z rozwoju Agencji Whites,
• czy warto szukać inwestora dla biznesu usługowego.

Dołącz do Klubu Greg Albrecht Podcast, aby mieć dostęp do ekskluzywnych materiałów, spotkań i wpływ na kształt tego podcastu: https://www.gregalbrecht.io/klub

Masz pomysł na temat odcinka? Znasz kogoś, kto powinien być moim gościem? A może chcesz zostać sponsorem podcastu? Napisz do mnie: gregalbrechtpodcast (at) gmail.com

Wideo – Maciej Woźniak – Whites:

 

Transkrypcja:

Dziś w Greg Albrecht Podcast Maciej Woźniak, współtwórca Agencji Whites.

Cześć, bardzo mi miło.

Bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się wystąpić w tym podcaście, bo jest sporo rzeczy, które chciałbym się dowiedzieć. No, po pierwsze, powiedz co wyróżnia agencję Whites na tle wielu innych agencji, bo to słowo jest bardzo pojemne, a ciekaw jestem co jest esencją tego, co robicie?

Wiesz co, to prawda, że tych agencji jest naprawdę bardzo dużo, to taka specyfika rynku agencyjnego, że jest niska bariera wejścia, więc praktycznie wiesz, spotyka się dwóch kolegów i zakładają agencję, więc nawet ciężko się połapać ile tych agencji jest. Plus te spektrum usług net marketingu jest ogromne bardzo, bardzo dynamicznie to się wszystko zmienia, więc to rzeczywiście wymaga jakiegoś tam doprecyzowania. My jesteśmy już taką agencją pewnie średniego, może nawet dużego rozmiaru, bo ta specyfika agencji jest taka, że raczej to są mniejsze podmioty jest kilku, którzy przekraczają zespół liczony w setkach osób. My dobijamy do około 100 osób w tej chwili. Specjalizujemy się generalnie w digital marketingu, zaczynaliśmy od SEO, to był taki nasz wyróżnik, nadal jesteśmy w tym bardzo mocno kojarzeni, natomiast nasze takie portfolio usług jest szerokie, praktycznie pokrywa cały digital czyli: social media, content marketing, performance marketing, analityka, optymalizacja konwersji i inne też obszary, też web development. To co nas jakby, można powiedzieć, charakteryzuje to to, że kierujemy naszą usługę do klienta typu, nazwijmy to enterprise, my tak sobie to kategoryzujemy, określamy, czyli klienta generalnie większego, korporacji, takiej firmy, która ma swój dział marketingu, która ma często swojego eksperta od digital marketingu wewnątrz tego działu, tak? Który dla nas partnerem. Czasem ma specjalistę SEO, z którym współpracujemy. To jest też bardzo częsty przypadek. Tak, jestem takim właśnie wsparciem dla tych dużych firm.

I co dzisiaj w agencji uważasz jest kluczowe do tego, żeby ona działa, bo ja kiedyś też jak powiedziałeś z dwóch kolegów zakłada agencję. Ja też kiedyś miałem swoją agencję reklamową, to było wiele lat temu, bo założyłem ją 13 lat temu, mówiąc to były trochę inne realia, ale też miała taki charakter digitalowy i wtedy pamiętam, że chyba tym krytycznym aspektem były relacje z ludźmi, które sprawiały, że ktoś pozwalał Ci na początku szczególnie, zaufał Ci i pozwolił Ci wejść w jakieś projekty, wykazać się. Jak to wygląda dzisiaj i co decyduje o tym, że można budować ten biznes w sposób konsekwentny?

Wiesz co, myślę, że to co powiedziałeś, czyli ta relacja, ale nawet to słowo zaufanie jest najważniejsze i ono jest myślę uniwersalne jeżeli chodzi o te relacje B2B, szczególnie w tym wymiarze właśnie klienta tego większego, tamto zaufanie jest szczególnie ważne i to pozwala tak na prawdę rosnąć i skalować się, jeśli to zaufanie potrafisz gdzieś zbudować, tak? Budować w wymiarze zespołu też, tak? Czyli, potrafisz jakby przyciągnąć do siebie zdolnych ludzi, talenty aby pracowali dla Ciebie, ale też jeśli chodzi o klientów tak, więc to jest pewnie taki najmocniejszy wyróżnik i jest myślę taki trend, że to jest coraz ważniejsze, tak? I nawet tak widać, że taka rola sprzedawcy, takiego rozumianego bardzo tradycyjnie, kogoś kto tam siedzi na słuchawce, tam się dobija do tego prezesa i tam nawija makaron na uszy, i mówi to jest super oferta, wybierz nas. To jest po prostu coraz mniej skuteczne. Są takie wykresy nawet, które pokazują, że generalnie ta rola marketingu jest coraz większa, a ta rola takiego sprzedaży sprzedaży, rozumiana jest coraz mniejsza, tak? Szczególnie w tym modelu B2B i nawet jeżeli jesteśmy w sprzedaży to tak naprawdę powinniśmy pełnić funkcję doradcy, eksperta, stratega tak? Który gdzieś tam się wspiera tam tym marketingiem, tym know-how’em, tak? I to bardzo mocno widzę jako taki trend, więc jakby kluczem dzisiaj są relacje, kluczem dzisiaj jest zaufanie, zawsze były, ale myślę, że dzisiaj jeszcze bardziej, niż wcześniej. Szczególnie, że wiesz, jest taki ten nasz świat coraz bardziej usieciowiony, każdy każdego zna, jakby dzisiaj zapytać o opinię jest naprawdę bardzo prosto na Facebooku, na grupie, zadzwonić, wysłać sms-a, tak? Jakby te bariery się jakby zacierają tego, tego… Komunikacji, kontaktu, więc jakby zepsuta opinia rozchodzi się bardzo szybko, ale też dobra gdzieś tam rezonuje, jakby tak zwana opinia na rynku jest super ważna, tak? I na tym generalnie my też bazujemy tak naprawdę.

A skąd pomysł na agencję Whites, jakbyś cofnął wehikułem czasu do tygodnia przed założeniem agencji to co się działo?

Wiesz co? To żeby, tak dojść do takiego szerszego kontekstu, przed Whitesem, ja pracowałem w Agorze i tam prowadziłem, zarządzałem, taką też agencją marketingową, która świadczyła usługi dla klientów zewnętrznych, tylko działała w ramach Agory. Ona była pewnie w skali Agory jakimś niewielkim bytem kilkunastu osób i też tego samego obszaru. Jeden z klientów de facto, zaprosił mnie na taką rozmowę. Po jakiejś takiej wstępnej rozmowie o potencjalnej współpracy, żebyśmy założyli razem agencję, tak? Tym, klientem potencjalnym właściwie był Kuba Zieliński, tak? Który wtedy miał taką spółkę NextWeb Media, która była właścicielem ABC zdrowie, które później właśnie zostało sprzedane do Wirtualnej Polski, on miał de facto taki pomysł, żeby mieć taką agencję, która przede wszystkim by wspierała portfolio jego serwisów, a przy okazji, żeby też rozwijała się jakby niezależnie, pozyskiwała własnych klientów. No jego propozycja była taka dla mnie jakby oczywista, tak? Wiedziałem, że już to zrobiłem. Bo prowadziłem zupełnie od zera tą agencje SearchLab w ramach Agory przez prawie 3 lata, która tam doszła do kilkuset pewnie tysięcy przychodów miesięcznie, więc jakby to było dla mnie znane. Tylko dostałem taką propozycję, że facto będę robił to samo na lepszej, pensji, de facto plus jeszcze będę miał 40% udziałów, więc to było takie dla mnie, jednym słowem można powiedzieć, zaskoczeniem. Pytasz się co było tydzień wcześniej. Nie myślałem o tym w ogóle, ale jakby w momencie jakby gdy usłyszałem tą propozycję to byłem praktycznie gotowy zgodzić z nią w tym samym momencie, tak. Więc jakby stwierdziłem, że to jest bardzo dobra propozycja, takie… Wersja pośrednia między wiesz, wyjściem samemu na nieznany, taki rynek trochę straszny wiesz, bycia przedsiębiorcą bez wsparcia tak, wiele osób się tego boi, a byciem jakby pracownikiem na etacie, na pensji, więc jakby łączyło… Ta propozycja łączyła zalety obu tych światów, więc jakby można powiedzieć, od razu się zgodziłem. Jedyne co mnie tak zniechęcało to, że musiałem robić to samo, tak? Jakby taka perspektywa, że jak już coś stworzyłeś, zrobiłeś, przeszedłeś jakąś drogę i masz poczucie, że się cofasz od zera i zaczynasz to znowu od zera to było jakieś zniechęcające, ale stwierdziłem, że właściwie mogę zrobić to inaczej. W sensie, bez żadnych ograniczeń z jakimś nowym pomysłem, miałem też jakieś swoje przemyślenia jak to można zrobić lepiej, nauczyłem się też na swoich błędach, bardzo wielu, więc stwierdziłem, że warto spróbować. To tak pewnie pokrótce.

I w ten sposób powstała agencja Whites?

Tak, założenie było takie, że zajmujemy się właśnie SEO, tak i świadczymy go dla klienta takiego większego korporacyjnego, bo w tamtym momencie ta rola SEO rosła. W sensie w rozumieniu tego takiego tortu, czy tam kanału, różnych kanałów marketingowych. Ale z drugiej strony nadal funkcjonowało takie wrażenie, że to jest jakaś taka magiczna działka, czyli bardzo często, nawet bardzo wielkie firmy, nawet korporacje międzynarodowe miały jakiegoś magika SEO, który nie mieli pojęcia co on robi, nigdy go nie widzieli na oczy, tak? Ale dopóki działało, brał tam niską kwotę, wszystko było ok. Tylko, że chwilę wcześniej zdarzyło się coś takiego, co nazywamy updatami Google pierwszymi, czyli pandą i pingwinem. Czyli takimi bardzo mocnymi zmianami algorytmu, że te duże korporacje nagle pospadały, nagle dzwonią, że oni nie wiedzą o co chodzi, co się z nimi dzieje. Jakby co, kto, jakie akcje są podejmowane, jakie ryzyka mają, w ogóle nie zdawali sobie sprawy, że takie ryzyka istnieją i potrzebowały takiego partnera. Partnera, który po pierwsze jest w pełni transparentny, mówi to co robi, komunikuje się z nimi na ich poziomie, jakby ich językiem powiedzmy, tak? Jakby to w te sposoby myślenia, korporacji, budżetowania, innych aspektów to jest dość specyficzne, że jakby wywodzę się z korporacji też, już jakby wiedziałem, mniej więcej, jak to działa, wiedziałem jakim językiem do tych osób mówić. I myślę, że to jest jakiś tam strzał w dziesiątkę, w sensie, to nadal jest bardzo duża część naszej usługi tak? Że pracujemy tak bardzo partnersko, strategicznie z dużymi firmami w obszarze SEO.

Okej, ale zanim założyłeś agencję, budowałeś od podstaw tę agencję w ramach Agory, jak do tego doszło? Skąd tam trafiłeś i w jaki sposób taka decyzja została podjęta, żeby Ci to powierzyć?

Okej, to może tak jeszcze wcześniej się cofnę. Na piątym roku studiów stwierdziłem, że będę robił strony internetowe. Nauczyłem się tego, studiowałem informatykę i ekonometrię, więc wydrukowałem sobie wizytówki i po prostu poszedłem w miasto rozdawałem, to były takie czasy, że dużo osób potrzebowało w tym czasie stron internetowych, więc udało mi się złapać tych pierwszych kilku klientów. Ci pierwsi klienci powiedzieli, okej, no mamy tę stronę to chcielibyśmy, żeby była widoczna w wyszukiwarce. Da się zrobić, tak? Poczytałem sobie i zacząłem to robić i zupełnym przypadkiem, zupełnie nieświadomie moja strona zaczęła wyskakiwać na hasło “pozycjonowanie Szczecin” na drugim miejscu, bo wtedy jeszcze studiowałem w Szczecinie. I nagle wszystkie kolejne moje zapytania dotyczyły pozycjonowania. Później też poszedłem na krótko do pracy po studiach, też właśnie jako programista, ale jak dostrzegli, że zajmuję się pozycjonowaniem to stwierdzili, że będę zajmował się pozycjonowaniem. Taka międzynarodowa firma na nagranie klientów dla klientów zagranicznych i w tym momencie zadzwonił do mnie headhunter, można tak powiedzieć właśnie, szukający osoby na pozycję specjalista SEO w Agorze. Zakładam, że właśnie idąc tym kluczem, szukając pozycjonowanie, miasto i dzwonią się, poszukują, bo to był taki moment, że generalnie bardzo mało osób to robiło, to było bardzo niszowe. Versus to, co mamy dzisiaj to był 2005 – 2006 rok, więc stwierdziłem, że to jest moja szansa, przyjechałem do Warszawy, dostałem się, przeniosłem. I nagle od początku byłem właśnie specjalistą od pozycjonowania, pierwszym w portalu gazeta.pl i de facto prawdopodobnie pierwszym we wszystkich portalach w tamtym czasie.

To co takiego należy zrobić, żeby się pozycjonować? Pewnie często zadają Ci takie pytanie i możesz na nie odpowiedzieć “to zależy i w ogóle”.

Tak, tak.

Jest jakby wiele różnych czynników, jakie kluczowe trzy aspekty aspekty realnie składają się na pozycjonowanie dzisiejszej rzeczywistości.

Dobra, to tak odpowiem wysokopoziomowo, bo oczywiście jest to temat na kilka podcastów. Trzeba mieć dobrą stronę, czyli taką przyjazną dla użytkownika, czyli szybko ładującą się, użyteczną, czytelną i tak dalej. Bardzo dobre, unikalne treści, dające wartość odbiorcom, odpowiadające na intencje zapytania kogoś, kto wpisuje hasło, tak? To jest myślę bardzo ważne tak, że jak masz właśnie myśl swoich klientach, myślisz jakie hasła wpisują, to by warto powiedzieć, co oni generalnie chcą, jaka jest ich potrzeba w tym danym momencie i próbując odpowiedzieć na to, bardzo dobrym jakościowym tekstem, lepszym niż to co znajduje się w tym momencie wyszukiwarce, w wynikach wyszukiwania na to hasło, tak? Trzeci aspekt, można nazwać autorytetem, siłą marki, tak? Czyli siłą domeny. To generalnie przekłada się na liczbę i jakość linków zewnętrznych do Twojej strony. Tak można powiedzieć w dużym uproszczeniu, wysokopoziomowo, można powiedzieć o co chodzi w SEO. Czyli: dobra strona, super treści i autorytet w sieci.

No jest to ciekawe. Wracając do Twojej historii, dzięki za tą informację, jestem ciekaw historii agencji Whites. Jak potoczyły się losy wspólników, udziałowców i w ogóle całej struktury tej firmy na przestrzeni lat?

No więc tak, tu myślę, że warto powiedzieć, że od samego początku, wraz z Kubą, wszedł też inwestor taki typowy, finansowy. Był właścicielem kapitału zalążkowego. To miało taki plus, że wszyscy byliśmy umówieni od początku, że budujemy coś, żeby to sprzedać. Budujemy agencję 3, 5 lat, sprzedajemy czujemy się wszyscy zadowoleni, VC ma zwrot, ja mam jakby też sukces i pomyślę wtedy co dalej. To dało nam motywację do myślenia o wzroście, a nie o zysku, tak jeżeli gdzieś tam sobie o tym myślimy, o tych dwóch takich elementach, które trochę jeden, trochę drugi zwalczają. Albo się skupiamy na wzroście, albo na maksymalizacji zysków to my powiedzieliśmy: wzrost. I nadal tak mówimy de facto. Chociaż minęło te 3 lata, 5 lat. Mieliśmy kilka rozmów w takich akwizycyjnych. Nie zamknęło się to transakcją. Dzisiaj myślimy sobie, możemy rosnąć dalej, czujemy się dobrze w tym co robimy, mamy na to pomysł. Nie skupiamy się na tej akwizycji, natomiast, no to daje nam ten moment, że rośniemy. Jeśli chodzi o wspólników, to myślę, takim ważnym punktem jest dołączenie Ani Ałaszkiewicz, która jest wspólniczką, jest tak naprawdę dzisiaj osobą, która zarządza przede wszystkim, czy współzarządza ze mną, firmą. To był też taki moment, bodajże po dwóch latach firmy, gdzie miałem takie troszkę poczucie, że o ile potrafię coś budować to rozwijać i tak skalować, budować nowe struktury to już niekoniecznie. Miałem takie wrażenie, że już tutaj się troszkę nie będę sprawdzał, takie… Myślałem, że founder, który coś zaczyna, to jest inna rola, niż ktoś kto jest CEO, gdy jest trochę inna struktura. I są też takie teorie, że niekoniecznie jest to ta sama osoba, więc miałem takie myślenie. Drugi wątek był taki, że generalnie mam coś takiego, że się nudzę po dwóch, maksymalnie trzech latach i szukam nowego projektu. I wtedy też tak było, więc koncept był taki, że zatrudniamy kogoś, kto po prostu to przejmie i pociągnie dalej i będzie kontynuował i rozwijał, więc wtedy dołączyła Ania Ałaszkiewicz, a ja też usunąłem się na dalszy plan. Zacząłem się trochę nudzić, wpadłem na jakiś pomysł, ten pomysł to był taki pomysł na infografiki sportowe, które generują się automatycznie w tysiącach, bardzo atrakcyjne, super pozycjonujące, super w Socialach działające, bo też w ramach tego, też agencji Whites był taki okres, że te infografiki były częścią naszych takich usług. Dzisiaj to jest dużo mniej popularne, ale wtedy to miało tak naprawdę, było mocne. Zrobiłem taki test w ogóle, zrobiłem jedną infografikę, mecz Legia-Steaua bodajże, ręcznie tak to łatwo zrobić jakieś powiedzmy test zanim pójdziesz coś głębiej no i tam jednak bardzo dobry wyniki, tak typu 5000 wizyt na jednej podstronie, 150 zapisanych maili w tym rzeczniczka Legii Warszawa, tak. Kurczę wezmę teraz 1000 będzie super, nie i zacząłem coś takiego budować. W międzyczasie, w takim momencie gdzieś też zwątpienia rozmawiałem z Mariuszem Gralewskim, z Michałem Skrzyńskim, który tam właśnie był w Lotosie, oni powiedzieli to super pomysł, że warto to robić, więc wtedy powiedziałem “okej, no to jednak jestem krok i idę w to”, więc później przez prawie 2 lata zajmowałem się Sporticosem.

A jak zajmowałeś się Sporticosem, co działo się z Agencją Whites?

W sumie, agencja dalej się rozwijała, tak. Ania właśnie przyszła i kontynuowała tę pracę. Więc jakby agencja miała się dobrze, rosła, gdzieś tam zaczęła mieć pewnie jakieś pierwsze problemy po tych dwóch latach, tej takiej pierwszej bariery. Takiego sufitu, który trzeba przebić w skali powiedzmy tam trzydziestu osób, ale generalnie miała się dobrze. Ja byłem jakoś tam jedną nogą pewnie na 20% czasu, 30 maksymalnie, ale tak kontynuowała, kontynuowała działalność.

To jak Twoi wspólnicy postrzegają czy postrzegali tę Twoją zmienności to, że jednak angażowałeś się też w inne rzeczy? Czy to nie wywołuje obaw o to czy, czy biznes przetrwa równocześnie czy ta kontrybucja jest wystarczająca. Jak to wygląda? 

Wiesz co myślę, że jakby mam to szczęście, że mam bardzo fajnych wspólników, ale też takich przedsiębiorczych, którzy rozumieją, że to nie jest kwestia czasu zaangażowanego, żeby ten wkład był, a po drugie. Jeśli zajmujesz się różnymi jakby obszarami, biznesami to tak czasami to też kontrybuuje do tego głównego, tak. Raz na poziomie, że się rozwijasz, tak dwa, że poznajesz ludzi, budujesz relacje, więc pewnie też nie było to dla nich optymalne rozwiązanie, na pewno nie było, tak natomiast zaakceptowali to, tak. Trochę też na jakieś tam zaufaniu wierzę, że lepsze jest ten scenariusz, liczę pewnie pewnie. Zakładam, że Kuba nawet liczył, że to potrwa jakiś czas i jednak wrócę, no ale generalnie dogadaliśmy się, że jakby to nie było problemu.

A dzisiaj jaka jest Twoja rola w agencji Whites?

Tak, sporticos generalnie funkcjonował przez około 2 lata, takim jakby trybie operacyjnym, mocny podkreślmy i finansowaniem, więc tam był zespół, pewnie maksymalnie 10 osobowy. Natomiast to się też tam gdzieś zakończyło. Przeszliśmy taki tryb właśnie, powiedzmy przetrwania wtedy stwierdziłem, że pomyślę co dalej robić, ale wrócę do tej agencji tak na kwartał, żeby trochę właśnie i pomóc i też tak, mieć takie skocznie. Ale z takim nastawieniem, że to jest taki czas, żeby pomyśleć o tym co dalej. I wtedy jakby odkryłem, że po pierwsze, to mnie bardzo cieszy, praca tam, sprawia mi dużą satysfakcję, jestem potrzebny, bo to też może taką dygresję, też moją motywacją do tego, żeby zrobić coś swojego była, była taka, że jak masz wiele projektów tych klientów to mimo, że wiesz jak to zrobić czasami tak, że chciałoby się zaangażować to ich jest tyle, że nie jesteś w stanie dać 100% i to jest jakieś tam frustrujące i miałem takie poczucie jakbym się skupił tylko na jednym projekcie to tam byłby dużo większe przełożenie, dużo większa dźwignia, dużo większy sukces. Natomiast to co się jakby tego nauczyłem to to, że ten praca agencyjna jest niesamowicie wciągająca z resztą uzależniająca, tam się tak dużo dzieje, nie. Tam jest mikro sukcesów jest jakby mnóstwo, praktycznie codziennie, nie. Zawsze coś wygrywasz, tak, to jest taka zabawa, jakby nazwijmy w cudzysłowie zabawa, ale to to jakby na poziomie, wiesz adrenaliny czy endorfiny, praca więc jest super, bo jest mnóstwo emocji, mnóstwo właśnie wygrywania, mnóstwo walki o klienta, utrzymanie, o satysfakcję, o pozytywne referencje, pozytywny feedback, pozytywny feedback też ludzi, że im tutaj jest dobrze, że są zadowoleni i tych interakcji jest tak bardzo dużo, że jest to bardzo intensywny dzień i to było coś czego mi brakowało, pracując tam wiesz, nad jednym projektem to nie było spektakularnie, wiesz jakby te początki zawsze są trudne, bo siedzisz, czekasz, tam się nie dzieje z dnia na dzień niewiele, tak to dopiero widać gdzieś tam po latach, że coś się odbija i pracuje i przynosi owoce Twoja praca.

Agencja Whites, Sporticos, czy jeszcze jakieś inne projekty, które w międzyczasie dotykałeś. Uważasz, że warto o nich powiedzieć?

Wiesz co, no tak mogę powiedzieć, jestem inwestorem mam tak… Wspólnikiem, z moim bratem produkujemy razem maszyny rolnicze aczkolwiek jakby to jest domena mojego brata zdecydowanie, natomiast jak mogę, że tak powiem biznesowo, wiedzą czy marketingową, pomagać w tym, tak oczywiście to są mocno inne światy, ale dla mnie też jest cenne, cenna perspektywa, żeby wyjść z tego powiedzmy świata biurowego do takiego, troszkę innej specyfiki biznesowej to naprawdę też dla mnie rozwijające. Rok temu też jakby razem z Mikołajem Niedziałkowskim założyliśmy GoodC, taki mały zespół, znaczy już pewnie nie taki mały, 10-osobowy webdevelopmentu, natomiast też jakby wspólnie stwierdziliśmy, żeby to lepiej połączyć i właśnie 80% i wszystkie w tym moje udziały są teraz w Whitesie, a Mikołaj ma 20. Stwierdziłem, że to będzie lepszy efekt synergii i taki win-win dla wszystkich stron, żeby w ten sposób zrobić, więc to są te moje obszary biznesowe w tej chwili, ale oczywiście też cały czas gdzieś jestem w procesie, w rozmowach o kolejnych, różnych takich czy to akwizycja, czy startowaniu nowych obszarów, ale generalnie raczej w strukturach Whites czy tam jako Whites inwestorem.

A jakie, jaka jest Twoja motywacja do tego, żeby cały czas poszukiwać nowych projektów wokół siebie?

Wiesz co, no to kwestia pewnie takiej potrzeby wyzwań, potrzeby czegoś nowego, nauki, więc pewnie, pewnie, pewnie tak najprościej można o tym powiedzieć, tak. Znaczy, jakby lubię nowe rzeczy, lubię się uczyć, lubię się znajdować w takiej sytuacji, że niewiele wiem i muszę się uczyć, tak naprawdę to mnie… To sprawia, że czuję, że ta moja praca jest rozwijająca, ma sens, mimo, że jest potencjalnie trudniejsza, tak natomiast jeżeli czuję, że robię kolejny miesiąc to samo, to jest takie, zaczynam się rozglądać, że zaczynam kombinować, tak. Natomiast to jest fajne, to się też nauczyłem, że jak rozwijasz firmę to tak naprawdę jest kilka różnych firm po drodze, tak to zupełnie inna rzecz, trzeba jakby zapomnieć co się umiało i nauczyć od nowa, tak, żeby firma w skali 30 osób versus 60, 70 są dwie różne firmy, dwie dwa różne sposoby zarządzania, myślenia o tym, więc to też jest na pewno ciekawe.

Powiedziałeś o tych różnych poziomach firmy, że firma, która ma 30 osób to inna niż taka, która ma 70. Po czym poznać, że zmieniła się ta faza i jakie są najważniejsze elementy, które pozwalają się dopasować?

Wiesz co, pewnie takim właśnie etapem kluczowym jest ten, ta liczba pewnie 30 osób, gdzie generalnie takie ręczna nazwijmy zarządzanie przestaje działać, tak, może nawet trochę wcześniej, że te procesy zaczynają być kluczowe i jakby firma nie jest w stanie dalej funkcjonować bez nich, też tak nawet na poziomie budowania struktury, nie jest tylko właśnie właściciel czy dwóch właścicieli i oni generalnie ogarniają wszystko, musisz mieć taką powiedzmy kadrę zarządzającą, silną, menadżerską, która gdzieś oczywiście jest w stanie jakby przejąć pewne obszary i generalnie, w miarę samodzielnie, czy bardzo samodzielnie je wprowadzić, więc to jest taki pewnie, różnica taka po czym to poznać, pewnie po tym, że właśnie nie możesz rosnąć dalej, i że nagle jest mnóstwo nazwijmy to fuckapów i problemów i takich małych rzeczy, które są trudne do ogarnięcia i mimo, że pracujesz dużo bardziej to jakby jakość tych usług nie rośnie, to nawet spada, tak, satysfakcja pracowników też nie rośnie, a spada, tak. To znaczy wtedy rzeczywiście trzeba podejść do tego inaczej, oduczyć się pewnych rzeczy, nauczyć nowych i zmienić własną firmę.

Ok, ale to jakie były największe fuckupy w historii Whites?

Dobre pytanie. Wiesz co, no nie wiem, takim, pewnie było mnóstwo, tak mniejszych i większych na wielu różnych poziomach tak, tak trochę nie da się bez nich funkcjonować, prowadzić firmy bezbłędnie. Były takie momenty, wiesz, że stwierdziłem, że w ogóle się do tego nie nadaję, dwa, że ta firma zaraz upadnie. Jakby pamiętam do dzisiaj właśnie, moja żona mówiła, że jakby już przestaje słuchać, bo raz mówię, że jest sukces, a drugim, drugiego dnia mówię, że bankrutujemy, nie jakby już mówi, przestań nic, nic mówić, nie, więc tak też było.

I co było powodem tej huśtawki wtedy?

Tej huśtawki byliśmy stosunkowo niewielcy i tych takich różnych sygnałów zbieraliśmy dużo z otoczenia i one były raz pozytywne, raz negatywne, to jakby też bardzo emocjonalnie do tego podchodziłem, więc jakby to dotykało mnie bardzo, jakby rezonowało też ze mnie tak, te nie wiem fuckapy nazwijmy to tak, często się brały z tego, że obiecywaliśmy więcej niż byliśmy w stanie dowieźć, tak to jest taka nasza ważna lekcja. Więc dzisiaj robimy under promise dla klientów, przez to czasami przegrywamy klientów, bo jakby mówimy, mamy takie powiedzenie “Nikt ci nie da więcej niż obieca konkurencja, więc w tych estymacjach, celach pokutuje takie myślenie, że obiecamy, jakby pokażemy te estymacje wielkie, a później się będziemy martwić, później klient się wkurza, jakoś go ułagodzimy, jakoś to będzie. Jakby dzisiaj świadomie z tego bardzo mocno wychodzimy, bo wiem, że to się nie opłaca, tak po prostu, dla nikogo nie, że ten taki długi okres jest myślę dużo bardziej istotny, w sensie takim, że krótkoterminowo możemy na tym kliencie zarobić, ale stracimy go. Stracimy reputację, nigdy więcej z nim jakby nie wyjdziemy w kolejną relację biznesową, to się prostu nie opłaca, więc wolimy ten scenariusz, że dzisiaj go jakby tracimy, on idzie, wybiera konkurencje, a za pół, roku rok do nas wraca i stwierdza, że warto jednak z nami współpracować, że lepiej pracować z zaufanym partnerem. Oczywiście ktoś tam dowiezie, no to też super tak, dla klienta, dla tej filmy, my też jakoś sobie poradzimy. Natomiast no tutaj staramy się jakby tak, mam takie wewnętrzny myślenie, żeby mieć sam zadowolonych klientów. To jest super trudne nie, ale tak jak sobie tak ustawiamy to myślenie, to nam bardzo mocno pomaga, pomaga nam też selekcjonować klientów jakby staramy się rozmawiać szczerze, staramy się zrozumieć poziom budżetów, oczekiwań, czasami nawet, niestety dosyć często mówimy po prostu “kliencie, jakby nie jesteśmy agencją dla Ciebie, nie jesteśmy w stanie Ci pomóc, ale pomożemy Ci znaleźć jakiegoś innego partnera, inną agencję jeśli potrzebujesz. Natomiast, no czujemy, że Twój poziom oczekiwań versus Twoje jakby nie wiem możliwości czy organizacyjne, czy budżetowe sprawia, że to się nie uda i taka relacja jakby nie jest korzystna dla nikogo. Więc dzisiaj świadomie rezygnujemy z wielu takich właśnie potencjalnych klientów, którzy są gdzieś tam zmotywowani żeby do nas przyjść, ale są niedopasowani do tego co możemy im dać albo ich oczekiwania są za duże i nie nie czujemy się tutaj.

Jaka jest dzisiaj główna motywacja czy główny pomiar tego czy firma działa tak jak byście oczekiwali, bo pytam o to, bo mówiłeś, że ten wzrost jest taki ważny czyli była, a wcześniej mówiłeś o tym, trochę to zrozumiałem między wierszami, że czasem wzrost za wszelką cenę jest, jest czymś przydatnym kiedy się ma taką ambicję, żeby szybko urosnąć i się sprzedać. Z tego co teraz mówisz, mam takie wrażenie, odnoszę takie wrażenie, że raczej jest inna w tej chwili perspektywa, czyli mówisz “okej, nie będziemy obsługiwać tych, tych, tych, tych, tych klientów, czyli wycofujemy się z pewnych projektów i pewnego wolumenu biznesu nie przyjmujemy, świadomie, patrzymy bardziej długofalowo”. To jakie dzisiaj kryteria zakładacie sobie jako takie kryteria skutecznego rozwoju tego biznesu?

Wiesz co, nadal myślę, że ten wzrost skali biznesu jest podstawowym KPI, tylko nie tyle w tym kwartale, czy w tym roku tylko jakby w perspektywie gdzie będziemy za 3 lata. I to co dzisiaj powiedziałem o tym, że nie bierzemy wszystkich klientów, nie angażują się we wszystkie projekty to nie to, że my jesteśmy tak wiesz, wybredni i tam nam nie chce się albo uważamy to za taki niefajny temat. To jakby bardzo chcemy mieć jak najwięcej klientów, bardzo chcemy mieć przychody i chcemy rozwijać nasz, nasz biznes, ale jakby nie chcemy się angażować w rzeczy, które jakby nie wyjdą i za rok nie będziemy mieli z tego przychodów jakby wtedy jak już pozyskujemy jakiegoś klienta to z taką myślą, że on będzie z nami 5 lat, 10 lat tak i zaczynamy od jakiegoś, jednej usługi, a będziemy, rozszerzymy to portfolio do trzech, czterech, pięciu. Też to jest taki jeden z naszych celów, żeby obsługiwać klienta więcej niż jednej kanale. Więc nadal wzrost jest bardzo ważny, tak o tym myślimy, natomiast właśnie nie ten krótkoterminowy, tego miesiąca czy kwartału tylko właśnie, czy mamy takie poczucie, że mamy fundamenty do wzrostu za 3 lata. To jest pewnie jakieś miękkie, tak w takim, jak o tym opowiadam, natomiast też gdzieś tam przykładamy różne miary, typu właśnie czas z życia klienta, te satysfakcje klienta, jakieś NPSy, czy robimy upsellingi skutecznie tak, czyli właśnie, czy dodajemy dodatkowe usługi, czy zwiększamy budżety na klienta, więc to są takie obszary, które nawet się dzisiaj tak bardzo nie są widoczne w naszym przychodzie. To czujemy, że to jest nasz taki właśnie fundament, taka moc, która będzie owocowała za rok za 2, za 3. Pewnie drugim obszarem też jest jakby to nazwijmy taki talent pool, czyli tak jakby kompetencje naszego zespołu, czyli jakie to są osoby i co potrafię, tak to jest jakby nazwijmy to tak brutalnie czy kolokwialnie, że to jest taki towar trochę, którym my handlujemy, czyli wiedza i praca, czas naszych osób tak na koniec dnia. Oczywiście to jest przekłada się na jakieś efekty, wyniki i wartość klientów naszych natomiast, no ten model taki powiedzmy konsultingowy trochę się do tego sprowadza, więc to jest też dla nas super ważne i to też sobie weryfikujemy jakich mamy ludzi, jak jesteśmy w stanie ich rozwijać, czy oni się rozwijają w dobrym tempie, czy zwiększając liczbę osób w zespole utrzymujemy tą taką jakość którą gdzieś tam deklarujemy, obiecujemy tak, bo to też jest często wyzwanie powiedzmy czy problem, że skalując firmę jakby pokusa jest zatrudniać dużo osób, nazwijmy to umownie, juniorów i jest taki dysonans, tak super firma tamten founder pięknie mówi, zna się, ale na koniec jest jakiś juniorek i generalnie jest, gada głupoty nie, nikogo tam się nimi nie interesuje. To jest jakieś super wyzwanie, z którym się my też mierzymy inwestując też razem, że w rekrutację, dwa bardzo mocno w edukację tych osób.

A jakie Twoje osobiste ograniczenie pod kątem kompetencyjnym, charakterologicznym, osobowościowym zidentyfikowałeś i przełamałeś w procesie zostawania przedsiębiorcą? W procesie zamieniania swoich usług „pozycjonowanie Szczecin” w agencję Whites liczącą 100 osób?

Wiesz co, na pewno przeszedłem taką bardzo długą drogę jeśli chodzi o takie powiedzmy kompetencje miękkie, komunikacyjne rozumienie osób natomiast, wiesz jestem raczej taką osobą powiedzmy analityczną, tak czyli sobie analizuję sytuację, szukam takich wzorów i próbuję je zrozumieć i mówię, “okej czyli ten trend jest taki i taka będzie powiedzmy przyszłość, bo warto w to inwestować”. Natomiast, biznes to to ludzie taki frazes, ale on jest bardzo mocno prawdziwy, tak jakby nie handlujemy, nie mamy relacji z firmami tylko z ludźmi na wielu poziomach, tak czyli właśnie zespół, partnerzy biznesowi i klienci, konkurencja, otoczenie, więc tutaj przeszedłem bardzo długą drogę taką edukacyjną tak właśnie, to też studiowałem między innymi psychologię społeczną podyplomowo na SWPS tutaj zaraz obok, tak to mi dużo dało, też mnie zainspirowało, żeby też jakby dalej rozwijać się, czytać w tym kierunku plus taka praktyka codzienna po prostu masy interakcji tak. Ale to też jest bardzo satysfakcjonujące tak naprawdę w tym wszystkim. To, że biznes jest tak fascynujący to są właśnie ci ludzie, bo człowiek mimo wszystko jest jednym z bardziej skomplikowanych algorytmów, więc dlatego ta gra jest tak trudna, tak wymagająca, ale też dlatego taka satysfakcjonująca.

Ciekawe!Jakie inne źródła jeszcze wiedzy czy inspiracji na bieżąco pozwalają Ci mieć dane wystarczające, żeby z jednej strony analizować to dokąd zmierza świat, a z drugiej strony samemu podnosić swoje kompetencje, żeby umieć te dane zamieniać w działania?

Wiesz co, właśnie myślę, że taką dużą zaletą tego, że ma się nieco większa firmę, która ma struktury to można znaleźć w takim momencie, że tej operacyjnej pracy jest naprawdę niewiele, masz przestrzeń, tak i to dobra dużo czasu zajęło co z tą przestrzenią zrobić. Zrobić, bo jakby od początku działania miałem takie myślenie, jak najwięcej się pozbyć pracy, bo zawsze jak się czegoś pozbyłem to już miałem nową, obszar, jakby działkę do zagospodarowania, tak? Bo na początku byłem i od marketingu, od sprzedaży, od realizacji i od wiesz, też takich asystenckich rzeczy jakby po kolei wszystko odrzucałem i nagle przyszedł taki moment generalnie, w sumie to… Co ja mam teraz zrobić i kim ja mam być, żeby dawać tej firmie jak najwięcej wartości i to jest pewnie teraz to, o czym teraz mówisz tak, czyli złapania tego szerszego obrazu, złapanie tych trendów jakby nadawanie jakiś kierunków w firmie i to jest taka praca, która właśnie sprowadza się do zbierania informacji, analizowania i jakby zamieniania jakieś insighty, jakaś decyzje pojedyncze i wiadomo, tak jakby wszelka wiedza dostępna czyli książki, podcasty, wpisy na Facebooku pewnie różnych ciekawych osób tego typu informacje. Z drugiej strony na pewno bardzo dużo dają rozmowy z osobami, a najlepiej, które są na podobnej ścieżce tylko wiesz, lata przed Tobą. Jakby coś to nazywamy benchmarkowaniem. Ktoś może nazywać jakby takie zgapianie wprost, ale to jest uważam super metoda, nie ma się czego wstydzić. Jakby ciężko mi się coś od nowa, w sensie wszystko już jest, jakby jest mnóstwo mądrzejszych ludzi, którzy zrobili lepiej i więcej niż my, więc warto szukać takich osób i ich obserwować, a czasami też z nimi rozmawiać, tak to się… W Polsce jest mnóstwo bardzo mocnych osób, którzy są na wiesz, poziomy jeden, dwa przed nami w różnych aspektach, takich głównie biznesowych, więc staram się gdzieś tam do nich docierać, rozmawiać z nimi, inspirować się, podpatrywać, podsłuchiwać i prostu też czasami wdrażać te metody i rozwiązania, które mają.

A narzędzia są jakby sposobem dojścia do celu, a skąd czerpiesz motywację i napęd do tego jak, jak sprawiasz, że motywacja w Tobie nie wygasa i co tak naprawdę ciągnie Cię do przodu, do tego, żeby się rozwijać, żeby kreować, żeby budować?

Wiesz co myślę, że tak mi się wydaje przynajmniej, że budowanie biznesu to jest takie wiesz, forma narkotyku, tak? Że to takie mikro sukcesy, ten poczucie. Że coś budujesz, coś powiększasz, masz jakiś cel i coś Ci się udaje to to wciąga tak jakby, znam całkiem sporą liczbę osób, które prowadzą biznesy nie robią tego dla pieniędzy, w sensie ich tam status finansowy pozwalają nie pracować de facto, ale są na maksa zaangażowani cały czas. To jest jak wartość myślę sama w sobie, takie prowadzenie biznesu, rozwijanie czegoś. Przykładowo jeśli chodzi o Whites to mam takie poczucie, że mam te takie cele, dwa powiedzmy. Jeden to właśnie dawać wartość naszym klientom tak, że rzeczywiście pomagać im w rozwoju biznesu i jakby gdzieś tam transformować się gdzieś tam w tym obszarze digital, a dwa tworzyć takie miejsce dla ludzi gdzie on się czuje dobrze i mają poczucie, że się rozwijają, ale czuję się też komfortowo, bezpiecznie i chcą tu przychodzić. Jeśli nam się to udaje, te dwie rzeczy spełniać, no to naturalnym takim kolejnym krokiem jest mowie róbmy tego więcej. Zróbmy największy zespół, miejmy więcej takich klientów. Oczywiście to jest wtedy trudniejsze, tak? Żeby utrzymać tą realizację tych celów, a jednocześnie robić to na większej skali, ale to to, że to jest trudne to też jest pewnie jakieś tam właśnie wciągające jak jest to wyzwanie. 

To jest bardzo ciekawe. A czy uważasz jakiś moment, w którym już jest dość? Czy masz wyobrażenie o sytuacji w swoim życiu, w której nie prowadzisz biznesu?

Wiesz co, powiem Ci szczerze, że tej kwestii poświęcam dość sporo takiej swojej energii, znaczy może poświęcałem może jakieś takiej energii i myślenia właśnie czy jest dość, czy jest taki scenariusz, kiedy to jest dość. Moja konkluzja na dzisiaj jest taka, że jakby musiała być jakaś alternatywa bardziej pociągająca niż to co dzisiaj robię i trochę dzisiaj jej nie ma i nie czuję, że mógłbym mieć, żeby znaleźć coś co jest atrakcyjniejsze długofalowo niż to co robię, nie. Wiadomo, są różne scenariusze tak, taki pewnie klasyk sport wyczynowy, że ktoś się tam skupia na tym i pewnie można znaleźć w tym satysfakcję też na pewno dużą tylko pewnie to są podobne emocje. To też jest jakaś taka, wiesz trochę gra. Takie wyzwanie, tak ludzie lubią gry komputerowe, bo tam są przeszkody, które pokonują i to jest wciągające, więc to jest dla mnie taka gra tylko w realnym życiu, więc to skoro tak, skoro to daje mi tą satysfakcję to jakby nie, nie zamierzam przestawać tak. Zawsze jest kolejny cel, zawsze jest ktoś lepszy jakby patrząc na taką skalę globalną, czy nawet polską tak topowych firm, czy taki Success Stories, no to jakby my jesteśmy nigdzie, nie na samym gdzieś tam dnie początku, jeżeli to uszeregujemy te firmy to pewnie pokonaliśmy wielu innych tak natomiast ten, ta góra, ten szczyt jest jeszcze daleko, daleko przed nami, więc jakby nie sądzę, że to będzie kiedykolwiek problemem.

A jak ta fascynacja biznesem czy ten narkotyk, ta gra, w którą grasz, w której do dziś nie widzisz alternatywy, przekłada się na inne aspekty Twojego życia? Czy i jakie kompromisy są wymuszone wedle Twoich doświadczeń i w skali, w której teraz działasz, poprzez tę pasję, którą znajdujesz w pracy?

Wiesz co, jakby myślę, że jest takie powiedzenie, że warto mieć odpoczynek w ciągu każdego dnia, w ciągu każdego tygodnia i każdego roku tak, czyli czas po południu dla siebie, weekend dla siebie i urlop dla siebie i tego się trzymam tak to jakby, mam rodzinę, mam też jakieś tam pasje, czy wyjazdy, czy podróże, tego typu rzeczy, czy sport, więc jakby to nie jest tak, że to jest całe moje życie tak jakby myślę, że dość dobrze, w miarę dobrze jestem w stanie się przełączać między tymi trybami tak tylko, że jakby ciężko mi sobie wyobrazić taki tryb, że to są tylko w wakacje, tak to jest takie trochę smutne wręcz nie. Wakacje są fajne dopóki są odskocznią od czegoś, nie i wtedy mówisz “Okej to się odcinam, jakby odinstalowuję slacka, mówię tylko jednej osobie jak mnie, do mnie dotrzeć, taki typowy Emergency i 3 tygodnie mnie nie ma i jakby odcinam się, walczę nawet czasami, a jednak może sprawdzić, ale nie ma możliwości mam wszystko w telefonie odinstalowane, żeby mnie nie kusiło. To też są super momenty i super taka regeneracja, ale z drugiej strony fajnie jest do tego też wracać.

I co, i co wtedy robisz jak nie ma Cię, jak się odcinasz?

Wiesz co, z zasady staram się wyjeżdżać, więc praktycznie w ogóle nie spędzamy urlopów w Warszawie, więc zawsze gdzieś tam podróżuję. Taką mam zasadę od wielu lat, że 3 tygodnie w roku biorę urlop i jedziemy z rodziną albo do Azji albo do Ameryki Południowej. Teraz mam nadzieję, że to będzie możliwe, to mnie trochę przeraża właśnie taka wizja jesieni, zimy bez tego, ale właśnie to jest taki nasz standardowy plan. Gdzieś sobie tam podróżujemy i zwiedzamy dość tak mocno, intensywnie właśnie wiele miejsc na raz trochę żeby gdzieś tam złapać perspektywę jakiegoś kraju czy kultury.

I jakie doświadczenia w ostatnich latach najbardziej zapadło ci w pamięć.

Z tych wyjazdów?

No z wyjazdów albo z książek, które przeczytałeś albo coś takiego co jak myślisz, że w ostatnich latach to mówisz: wow to było naprawdę coś co wpłynęło na moją percepcję rzeczywistości albo co zapamiętałem jako niezwykle przyjemne, ciekawe.

Wiesz co, no tak, mówiłbym w takiej perspektywie kilku lat no to pewnie było ich mnóstwo takich momentów ‘wow’, tak, że to jest super odkrycie, tak, czytam jakąś tam książkę, sobie to zmienia wszystko, nie? Więc jakby tej wiedzy nie odkrytej przede mną mam poczucie jest też mnóstwo, tych książek powstaje bardzo mądrych, ciekawych, mnóstwo ludzi, jest mnóstwo podcastów, wywiadów, jest też mnóstwo, więc często jest taki wiesz… Czerpiesz z tego i masz dużą satysfakcję, żeby tam odkrywać jak jak inni o tym myślą, jak pracują i się rozwijają. Wiesz co? Pewnie w ostatnich tak latach mam takie poczucie, że tak łapie taką perspektywę właśnie tego modelu biznesu właśnie agencyjnego czy ogólnie funkcjonowania biznesu B2B, tego właśnie, że on działa na tym zaufaniu bardzo mocno, tak? I to jest super istotne, ale też super fajne. W takim wymiarze, że zwiększając to zaufanie tak na każdym takim małym poziomie też właśnie każdej relacji, budujemy lepsze społeczeństwo, może że tak zabrzmi trochę pompatycznie, ale jakby mocno w to wierzę, tak? Że ten kapitał społeczny, tak? On jest bardzo ważny. Sprawia, że wszystkim się żyje lepiej i każda taka interakcja oparta na zaufaniu trochę dokłada taką małą małą cegiełkę do tego, więc jakby to mi daje dużą satysfakcję też i widzę, że to działa w wymiarze biznesowym i Tobie też tak daje motywację, bo ja sobie tak roboczo też wewnętrznie kategoryzuję biznesy na stare i nowe. Jest mnóstwo takich biznesów starej szkoły, które nie opierają się na zaufaniu. Nie opierają się na takiej empatii, komunikacji transparentnej i one funkcjonują, tak? Funkcjonują trochę gorzej, trochę się nie odnajdują na rynku pracownika, się nie odnajdowały na rynku zmian technologicznych się coraz trudniej odnajdują, a jednocześnie te firmy, które działają w nowy sposób to są często software housey, startupy, firmy nowocześnie zarządzane. One budują swoją przewagę na rynku tym, że są jakby lepsze, bardziej ludzkie, tak? W sensie lepsze dla ludzi w wymiarze tych klientów, ale też w wymiarze pracowników i to jest też super takie… Raz, że satysfakcjonujące, że tak można i, że to jest skuteczne i dwa, że my gdzieś tam w tym nurcie jesteśmy i chcemy być, i chcemy się w tym nurcie rozwijać i, że to nie jest kompromis w sensie, że albo jesteś fajny, w sensie dobrym szefem, dobrym podwykonawcą powiedzmy, czy partnerem biznesowym albo zarabiasz kasę, nie? Jakby tego, to może się łączyć w jednej firmie, bo my generalnie no robimy to z pobudek takich, powiedzmy, biznesowych, tak? Ta firma musi się spinać, to ma funkcjonować dobrze, tak? Wszystko to, podejmujemy różne takie działania, które z zewnątrz mogą być potem postrzegane jako takie, powiedzmy, no zbędne, to my wierzymy, że to daje nam tą przewagę, właśnie taką kompetencję, czy taką przewagę konkurencyjną. No to jest fajne, to jest takie moje pewnie odkrycie ostatnich tam, paru lat.

A jak wyglądają interakcje z takimi osobami czy podmiotami, które nadają na innych falach? Czy to, uważasz, jest skazane na niepowodzenie? Czy w jakiś sposób zdarza się, użyję takiego może trochę abstrakcyjnego słowa, ale przekonwertować kogoś kto, kto gdzieś tej… Tego zaufania nie widzi, jako takiego fundamentu czy, jest po prostu sceptyczny, nieufny i w ten sposób, jakby, przeciągnąć go świadomie na tę stronę zaufania.

Wiesz co? Tak jakby myślę, że mam to szczęście, że pracujemy z firmami, klientami, którzy generalnie nie są skrajnymi przypadkami, tak? Tego takiego powiedzmy, nie wiem… Mobbingu, czy takich trochę… Psychopatycznego rysu, tak? Bo też takie osoby funkcjonują. Mieliśmy takie doświadczenia. To jest bardzo trudne, bardzo trudne jest dla naszych ludzi, staramy się też trochę ich chronić przed tym, tak? To jest też takie wyzwanie. W sumie biznes jest okej, tak? Ale ten klient, on generalnie tak jakby, próbuje nas, jakby wiesz, tak… Zniszczyć.

Pokazać wam gdzie jest wasze miejsce.

Tak, dla niego nigdy nie jest dobrze, bo mówi: “dopóki, jeśli nas pochwali to znaczy, że my się przestaniemy starać”, takie ma w głowie. Więc my się jeszcze bardziej staramy, ale generalnie jest to jakby taka relacja zgniła, nikt nie chce tego dotykać, nikt nie chce wracać do tego klienta, tak? Natomiast mamy niewiele takich klientów. To jest nasze, pewnie, szczęście. Natomiast ja tak myślę, że po drugiej stronie zawsze jest człowiek. I w większości nawet, jeżeli ta firma, ta struktura jest, powiedzmy, średnia, tak? Nie funkcjonuje w taki sposób, powiedzmy właśnie empatyczny i szczery to ci ludzie tego potrzebują, oni to doceniają. Czy na poziomie takim ludzkim, personalnym, to jest wiesz, każdy chce tak pracować, każdy tak się komunikować, każdy chce mieć zaufanego partnera, który go tam nie ściemnia, nie na obiecuje mu za dużo, więc w tym sensie to pewnie jest takie, że konwertujemy bardziej pojedyncze osoby z tych firm niż jest w stanie zmienić całą organizację, ale takie, powiedzmy, mikro kroczkami to pewnie też rezonuje, jeżeli te firmy chętnie takich partnerów wybierają, no to siłą rzeczy też trochę w tym, w to wchodzą.

Jaka jest według Ciebie jedna prawda lub nieprawda dotycząca biznesu?

Wiesz co, kurczę, tak na szybko mi nic nie przychodzi do głowy, aczkolwiek często mam takie przemyślenia, że jest mnóstwo takich powszechnych prawd, które nie są prawdziwe i jak je zrozumiesz, że tak nie jest, to wygrywasz, tak? Trochę omijając to. Nie, no pewnie, tak teraz na przykład, przyszło do głowy ten wątek właśnie ze sprzedażą, tak? Że skoro chcemy zwiększyć swoje przychody, no to powinniśmy zatrudnić handlowców, powinniśmy wyjść w miasto umownie, maksymalizować i kontakty, i sprzedaże, tak? Bo to ma sens, tak? I pewnie jest jakaś grupa firm, którym to się udaje w ten sposób, ale naprawdę coraz mniej. W tym modelu B2B może też jest to taki mi bliski model Bardzo często właśnie tak, że firmy przechodzą taką ewolucję w myśleniu, że najpierw myślą sobie, okej, potroimy sprzedawców, później stwierdzają, że to nie działa. No to myślą sobie, napiszemy sobie jakiegoś bloga, puścimy kampanię sprzedażową na w Adsach. RO też nie działa. Jest takich mnóstwo zdziwień i rozczarowań, że innym działa a nam nie działa, a tutaj jest też kluczowe konsekwencja i czas, jakby ta relacja to zbudowanie relacji wymaga czasu i konsekwencji i bardzo często coś na początku nie działa i wydaje nam się, że to jest zły kierunek, tak, a to jest kwestia tych konsekwencji. Więc pewnie to jest taka uniwersalna prawda, że jakby ten długoterminowy efekt jest niedoceniany, a ten krótko przeceniany, tak, że wydaje nam się, że tu za miesiąc już nie wiadomo gdzie, to jest rozczarowujące a nie doceniamy tego ile można zrobić przez 5-10 lat będąc konsekwentnym i gdzieś tam jakby w takim trybie uczenia się na, powiedzmy na podstawie danych z tego zbieranych z tego co robisz, ona naprawdę może mieć mnóstwo, tak, to nie trzeba być jakoś mega zdolnym czy nie wiem żeby zostać influencerem powiedzmy, przede wszystkim tak konsekwencja i takie nastawienie, że chcę być po prostu lepszy troszkę niż tydzień temu czy miesiąc temu, tak, to to jest jakby klucz do tego aby osiągnąć jakiś efekt i wynik i często to są lata, nie miesiące i myślę, że to jest dzisiaj takie trudne dla ludzi, że chcą tej jakby takiej weryfikacji instant, nie. Jakby są do tego coraz mocniej przyzwyczajeni i to jest jedna z takich powiedzmy prawd czy powszechnych opinii z której gdzieś tak, wiedzą, że tak nie jest, że jakby warto myśleć długofalowo, na tym można rozbudować biznes wartość, majątek, tak naprawdę, tak, stosując się na tym, że nie chcę zarobić czy w tym roku tych pieniędzy zwrotu z inwestycji tylko za 10 lat. Bardzo sobie trudno ten horyzont czasowy wyobrazić, zaakceptować, ale na tym można zbudować naprawdę dużo.

Wyobrażam sobie tutaj dwie perspektyw. Jedna jest taka, że to może być źródło też przewagi konkurencyjnej czyli zmiana perspektywy myślenia i sposobów w ogóle podchodzenia do tego do, do tego tematu. Druga perspektywa jest taka, jak w tej sytuacji poradzić sobie z tym, z tym pytaniem na samym początku, kiedy wyruszamy w tę drogę. Czy to jest ta droga? No bo jeżeli osiągniecie celu ma zająć nam 10 lat i sam opowiadałeś o swoich doświadczeniach, że coś cię nudziło coś wychodziłeś, wracałeś, próbowałeś i to w jaki sposób przekładało się na twoje, na twoje motywację, samopoczucie to jak wychodząc w podróż w nieznane zadeklarować się, że to będzie podróż na 10 lat i tym samym osiągnąć efekt.

Tak jest takie też, fraza czy takie powiedzenie popularne, popularne stwierdzenie, że te startupy, te unicorny, które dzisiaj tam są wielkim sukcesami bardzo rzadko były tym w głowach founderów na samym początku, to nie tak zaczynali. Tak, to bardzo rzadko jest jakby ten pomysł na dzisiaj, a to co gdzieś tam osiągniemy na końcu to są często bardzo odmienne rzeczy i trochę się trzeba przygotować drogę na jakby taką naukę, takie też tuningowanie tego gdzie idziemy na podstawie danych, które zbieramy. Mogę też dać przykłady właśnie z mojej działki, z moich biznesów, wspominałem o Sporticosie, który miał być takim serwisem z infografikami. Ta funkcja już jest jakby niedostępna, jest to serwis, który generalnie ma dzisiaj około miliona użytkowników miesięcznie. Z całego kraju zarabia na siebie, ma dobrą bardzo rentowność, rosną przychody. Natomiast dzisiaj jest to serwis z live-streamingiem, jakby informacją gdzie można online oglądać różne mecze, z poradami, takimi statystykami, tak by dość mocno ewoluował od tego pierwotnego pomysłu, na podstawie po prostu uczyliśmy się w biegu, w locie, tak. Patrzymy co działa, co nie działa, gdzie są pieniądze, gdzie ich nie ma, czego potrzebują ci użytkownicy, którzy przychodzą czego to ich nie interesuje. Więc jakby pomysł był inny, tak. Jesteśmy teraz po 5 latach w zupełnie innym miejscu. Natomiast myślę, że jakby, nadal jakby tak całościowo dobry i jeszcze dodatkowo myślę, że z takim potencjałem na kolejne 5 lat, żeby być w dużo lepszym miejscu za 5 lat. Tak samo zakładając agencję White miałem takie myślenie: my jesteśmy SEO. Na szczęście powstrzymałem się od tego, żeby SEO zamieścić w nazwie. Stwierdziłem, że różnie może być, nazwę to po prostu Whites.

A skąd to nazwa?

Wiesz co, to trochę jest sformułowanie White Hat SEO, Black Hat SEO. Więc to White Hat SEO to jest takie zgodne z wytycznymi Google’a, takie prawilne i trochę chcieliśmy w tą stronę iść, generalnie radzić naszym klientom nie jak oszukać algorytm, tylko jak robić dobre rzeczy zgodnie z intencją tej wyszukiwarki, która chce dać najlepsze wyniki swoim odbiorcom, a też wiesz to są pozytywne skojarzenia, white collar, tego typu rzeczy, więc to jakby stwierdziliśmy, że to jest gdzieś bliskie temu co chcemy komunikować. Więc jakby byś mnie spytał te 8 lat temu albo powiedział mi o tym jak to wygląda dzisiaj to bym był bardzo, bardzo zdziwiony, tak zupełnie bym tego nie, nie przewidział, tak. Na przykład to, że mamy taką linię biznesową social media, content marketing, która dorównuje de facto dzisiaj przychodom z tego działu SEO, tak, że robimy strategie, robimy kreacje, tak, marketingowe. Więc tego w ogóle nie przewidywałem. Więc to jest jakaś droga, tak. Mam taki taką prezentację, którą pokazałem pierwszym tam trzem pracownikom po miesiącu funkcjonowania Whites. Odnalazłem ją z 2 lat temu i wysłałem też wszystkim tutaj. To było o tyle ciekawe i fajne, że tak pewne założenia są nadal spójne, tak, że jakby dzisiaj gdzieś tam nie odeszliśmy zupełnie od tego w sensie właśnie, że chcemy dalej. To był jakoś, postawiliśmy na transparentność, na rozwój pracowników, kierujemy tą naszą usługę do tego większego klienta, te wszystkie rzeczy są nadal spójne. Natomiast po drodze się wydarzyło mnóstwo rzeczy, których nie byłem w stanie na początku przewidzieć i nie planowałem, po prostu reagowaliśmy cały czas na rzeczywistość.

To jest fajna refleksja, która znowu przenosi nas jeszcze na chwilę w czasie do tych początków bo teraz, wtedy na początku nie dopytałem ale wraca do mnie ten temat wspólników i jakby całego tego zawiązania Whites bo to jest dość nietypowe, więc chętnie bym się jeszcze trochę więcej dowiedział o tym w jaki sposób podejmowaliście tę decyzji i w jaki sposób układaliście te wasze relacje. Wiele lat temu, znając się rozumiem rozumiem, niezbyt dobrze wtedy lub wcale i bazując tak naprawdę na jakiejś idei. Idei, która brzmi jak wszystko dobrze na papierze i naprawdę jakby znam mnóstwo takich pomysłów, że a dobra no ty jesteś w tym dobry, my mamy trochę kasy, a to jest taka koncepcja biznesowa, na papierze wszystko się zgadza ale rzeczywistość to weryfikuje i zazwyczaj takie hybrydy, takie skomplikowane twory raczej nie wychodzą ze względu na to, że jak ludzie się słabo znają to często dochodzi do takiego też rozjazdu motywacji, rozjazdu wartości i tak dalej. I tym przydługim wstępem chciałem ciebie zapytać jak to wygląda, to było. Jak to wygląda.

To na pewno chciałem ci przyznać rację, że warto się znać wcześniej zanim się wejdzie w spółkę z kimś, zostanie się czyimś wspólnikiem, można to trochę przyrównać, oczywiście tak mówiąc, też proporcje do małżeństwa. Czyli też mam, lepiej się oświadczyć komuś kogo się wcześniej znało niż kogoś kto się poznało wczoraj, więc tutaj też to obowiązuje plus też jest tak podobnie, że nawet jak się pokłócimy to rozstanie nie jest takie proste, że mówimy cześć, tak. Wiąże nas jakaś tam umowa i jakby rozstawanie się wiąże się z podziałem majątku i brudnymi różnymi rzeczami, więc lepiej się dogadywać w tym wymiarze i to było, to było to ryzyko rzeczywiście, że my w tym przypadku z Kubą się nie znaliśmy zupełnie tak naprawdę, a wiesz taki model plus żeby jacyś inwestorzy, którzy byli z zagranicy abstrakcyjni tak naprawdę, ich motywację też nie były znane, tak. Wiedziałem tylko tyle, że generalnie to jest jakiś bardzo mały wycinek ich tam portfolio inwestycyjnego, generalnie inwestują w duże większe rzeczy, dużo większe też jednorazowo kwoty i się tym nie interesują. To była taka moja perspektywa. No nie powiem, że zawsze że zawsze było fajnie, tak w sensie, że zawsze się w wszystkim dogadywaliśmy i przybijaliśmy piątki sobie. Były takie momenty, że gdzieś tam te tarcia były, tak. Właśnie, że masz silną osobowość, jesteś przedsiębiorcą. Przyzwyczaiłem się do tego generalnie: jak coś chcesz to tak jest, tam siłą czasami tak, ale generalnie na koniec stawiasz na swoim, a tu nagle nie możesz. W takich strategicznych rzeczach to różnie bywa, więc jakby tak long story short: przepracowaliśmy naszą relację i zbudowaliśmy ją sobie. Tak, to pewnie też zasługa właśnie Kuby który jest jakby też doświadczoną osobą, doświadczonym przedsiębiorcą. Czuje to jak to jest być tym wspólnikiem, być przedsiębiorcą, tak naprawdę szuka też tego kompromisu. Więc jest pod tym względem super, jakby zamiast poznawać się wcześniej zrobiliśmy to w trakcie, tak, jakimiś tam małymi pertubacjami. Z Anią znałem się natomiast dużo wcześniej bo pracowalibyśmy razem w Agorze. Po prostu mieliśmy też taką jakby siatkę wspólnych znajomych, więc też podpytując dodatkowo, szukając różnych perspektyw dostałem dużo takich mocnych rekomendacji, to też się sprawdziło. W Sporticosie teraz takim CEO i też udziałowcem jest Kuba Drozd, którego też znają właśnie z Agory to też jest taka że tak powiem moja taka baza jest tutaj też bardzo mocno czerpałem właśnie jeżeli chodzi o ludzi i o klientów tych pierwszych, tak. Ta taka sieć relacji, o których wspomniałeś też.

A na co wam była inwestycja, bo teraz mam taką refleksje, że w biznesie usługowym w zasadzie to jest taki biznes, który możesz, jak robisz to sensownie i masz zbudowane relacje, no jaki to, jakim powiedzmy są biznesy w których no trzeba wyłożyć jakąś pajdę, żeby coś skonstruować, ale w biznesie usługowym na co miała iść ta inwestycja.

Tak. Można powiedzieć że była niepotrzebna tak i masz rację w 100% W sensie dałbym radę zrobić to sam w wymiarze takim finansowym, nie? Z jakiś swoich oszczędności wiesz jakby praktycznie pierwszy miesiącu już mieliśmy przychody mieliśmy klientów, więc to nie było tak naprawdę problemem, ale z drugiej strony powiedzieliśmy kurde, bez sensu. Mogę mieć 100% wszystkiego i rządzić się w pełni a teraz mam jakieś tam tylko część tej tej firmy natomiast powiem szczerze jakby zupełnie nigdy nie miałem takiej refleksji, że tego żałuję, że to się tak wydarzyło się to był moim zdaniem optymalny, optymalne rozwiązanie. Kilka aspektów, pierwsze: Z jakich powodów się na to nie zdecydowałem wcześniej, chociaż też mogłem, nie? Ktoś mnie musiał z tego wyciągnąć, wybić z tej rzeczywistości w której byłem, i tam też mi było bardzo dobrze tak? Agora w tamtym, przynajmniej momencie była super miejscem, bardzo takim mającym przestrzeń, możliwości do nauki do rozwoju, więc ja tam byłem takim mini CO w ramach właśnie jakieś tam organizacji to mi dawało mnóstwo satysfakcji, więc nie miałem takiego powodu by myśleć: Kurcze tu mi źle, muszę coś samemu nie? Bez tego bym tego kroku nie zrobił, to jest pierwsza rzecz. Druga rzecz poczucie takiego bezpieczeństwa. Rozmawiałem też z wieloma osobami które by chciały, ale się boją. Boją się trochę nieznanego, ale boją się też takiego aspektu właśnie tego finansowego, że to ich finansowo zrujnuje albo ich na to nie stać. Więc tu miałem taką perspektywę, że mam na 12 miesięcy pensję i to taką troszkę lepszą niż miałem wcześniej, więc mówię kurczę, czarny scenariusz: Nie udaje się, przez rok zarabiam troszkę lepiej, a później pójdę szukać innej pracy, więc czarny scenariusz był akceptowalny. Pozytywny scenariusz: W ogóle jest super. Tak, czyli tak jak jest teraz. Więc to też było takie miękkie wejście w to. Trzecia rzecz: Weszliśmy w jakieś struktury. W sensie raportowania, myślenia o tym tak? Mimo, że ja pracowałem w jakiejś wiesz, prowadziłem taki biznes, więc miałem doświadczenie pewne, ale nadal w korporacji, a nie tak na zewnątrz. W pewną spółkę, więc miałem wiesz i prawnika, wsparcie prawnika, księgowego już tak by od góry, a ten kolejny wątek to, że właśnie to myślenie o wzroście, bo jak prowadzisz swoją firmę żeby właśnie mieć na życie. Nawet nie wiesz ile zarabiasz, bo masz jednoosobową działalność gospodarczą tak? Czy masz zyski czy straty, mylisz te właśnie przepływy cash flow zyskami, czasami wydajesz pieniądze na VAT, jakby nie mówię, że to jest częste, ale też tak czasami bywa nie? Nawet nie wiesz, czy ta firma jest coś warta, czy nie jest tak? Nie myślisz o tym w tych kategoriach, więc jakby myślenie budowania, o budowaniu wartości firmy myślę, że było to też bardzo ważne i też bardzo pomocne żeby startować w tej strukturze. Plus no to też takie generalnie wsparcie strategiczne też było i jest na każdym poziomie

Bardzo interesujące. Dzisiaj agencja Whites, jakbyś podał jakąś liczbę albo klientów z którym pracujecie, bo nie pytałem o to wcześniej, ale na pewno to w jaki sposób uzupełnia perspektywy wyobrażenia tego z czym mamy do czynienia

Więc ta jedna z tych liczb, to to jest setka osób, druga to pewnie 16 milionów przychodów. W tym roku, to jest taki powiedzmy plan w do którego dążymy i jest duża szansa, że nam się uda. Na razie jesteśmy na ścieżce może troszkę lepiej, bo jakby te czasy są dzisiaj takie mocno zmienne. Natomiast myślimy o tym dość optymistycznie. No i jesteśmy też od początku rentowni tak wiec tam taki poziom kilkunastu procent rentowności utrzymujemy. Rośniemy pewnie około 30% w roku. Mamy 8 lat więc jest to stosunkowo szybko oczywiście tam każdy kolejny skali jest to trudniej te 30% uzyskać, ale taki też mamy plan na kolejne kilka lat. Czyli nie żeby rosnąć 50% a później 10%. Tylko, żeby w miarę w miarę równo przeskalowywać się bo to też jest na pewno, taki bardzo operacyjny biznes to sprawia że jest trudno się go skaluje. Trzeba mieć i biuro i ludzi. Może biuro dzisiaj trochę mniej, ale na pewno te ludzi struktury trzeba budować, więc więc tak. Jeśli chodzi o klientów tu kurczę powiem ci mam trochę problem, bo już teraz nie wiem o których mogę mówić gdzie mamy NDA, ale generalnie duże commercy polskie banki. Nie wiem na przykład bank PKO BP. Pracowaliśmy też z Orlenem. No duże polskie korporacje generalnie.

Ciekawe, w jaki sposób się polskie korporacje przekonuje do współpracy i co jest decydujące przy budowaniu takiej relacji?

Wiesz co, pewnie każdy przypadek jest troszkę inny. Na pewno jest tak że jak już wchodzimy w te struktury, te duże duże firmy korporacje tam nie da się ze tak powiem poznać jedną osobę i tam ona ci zaufa i jakby już mamy deal. Musimy przejść jakąś taką formalną drogę. To na pewno, ale to też zaczyna od tego że ktoś nas albo poleci albo ktoś nas zna i chce z nami współpracować. Albo coś zbiera taki research z rynku i jakby stwierdzi, że to jest taka mocna rekomendacja żeby nas zaprosić do przetargu. I w tym przetargu często rywalizujemy i wygrywamy.

Tak na przykład też było w przypadku Henkela który też obsługujemy w social mediach na kilka rynków nie tylko Polski, więc to to jest jeden z ostatnich wygranych dużych tematów.

Super, gratuluję! Ciekawe że na tych różnych rynkach też działacie i w różnych kategoriach produktowych. Co jeszcze chciałbyś dodać jeżeli chodzi o kwestie biznesu rzeczy, które uważasz, które mogłyby być przydatne dla osób które słuchają. Niezależnie od tego, jak duże jest ich doświadczenie w prowadzeniu biznesu. 

Może się trochę też powtórzę tak, ale ten ten ten wymiar długofalowy. Warto myśleć w takich kategoriach, to jest dobra metoda żeby się nie frustrować. Bo jak sobie tak powiemy dzisiaj to oczywiście jest ważne tak ale liczy się czy budujemy coś na długiej perspektywie i sobie spokojnie po kolei krok po kroku w tą stronę zmierzamy to w końcu tam dojdziemy. Ten wymiar posiadania wspólników myślę też jest fajny. W sensie dużo łatwiej mentalnie też mieć wspólników robić co z kimś i to też pokazuje że potrafisz się dogadać to jest taka kompetencja, która przydaje się też w biznesie ogólnie. Tak bo na pewno jest także posiadanie wspólników jest trudne w jakimś tam wymiarze. Bo musisz na jakieś kompromisy musisz jakoś się dzielić pracą musisz się umieć dzielić nagrodami masz taką percepcję że często też jest taki case, że jak wspólnicy zaczynają razem, nikt nie ma nic, to wszystko jest spoko, wszyscy zgadzają się, nagle jak jest sukces no to wtedy jest zaczyna, się takie poczucie, że generalnie ten problem z podziałem tego sukcesu i wtedy się zaczyna kłótnia, nie. Więc to, że my gdzieś tam się dogadujemy cały czas to też świadczy o jakieś takiej dojrzałości nas wszystkich, ale to też jest coś co nas trenuje do prowadzenia biznesu, tak naprawdę. Więc jakby każdemu polecam posiadanie wspólników, szczególnie jeżeli chcą zbudować coś większego.

A jest jakaś jedna książka, wspominałeś, że jest mnóstwo różnych inspiracji, które po drodze zbierasz i na pewno każdy powie to samo, że jest ich dużo i zarówno książek, podcastów, spotkań, ludzi ale czy jest jakaś książka albo jakiś człowiek, albo jakieś inne narzędzie, jedno konkretne, które mógłbyś wymienić i powiedzieć tak, to jest coś co naprawdę mnie zainspirowało i teraz gdzieś siedzi z tyłu mojej głowy.

Wiesz co, jest taka książka, która jest, że tak powiem, u nas obowiązkowa dla menadżerów i trochę staram się w tym myśleniu działać, to jest Od dobrego do wielkiego. Nie wiem, czy kojarzysz tą książkę.

Jimma Collinsa.

Tak jest, w dużym skrócie chodzi o to, że tam jest jakiś zbiór zasad myślenia o tym jak być takim też trochę skromnym, jak myśleć o tym zespole, jak być dobrym CEO, czy jak być dobrym szefem czy menadżerem, tak. I gdzie to gdzieś tam jest powiedzmy przepracowane na jakiś badaniach spółek, więc potwierdzony też liczbowo co też zawsze do mnie przemawia, natomiast też nawet bardziej mi to przemawiały do mnie te, to, ten sposób myślenia, jakby bardzo mocno to poczułem, że ten zbiór takich cech, on działa. Tak, że on działa też w drugim terminie, tak, że są tacy CEO, którzy są takimi showmenami, robią wynik ale on jest na pół roku, rok, generalnie nie zostawiają nic po sobie i żadnych nie wychowują następców. A są tacy skromni, metodyczni, uczący innych, budujących struktury i my chcemy być w tym jakby trybie myślenia. Jeszcze wcześniej dużo tak mi poszerzyła perspektywa, ta książka „Pracować inaczej”, o turkusowych organizacjach. Oczywiście nie jesteśmy turkusową organizacją, nawet nie mam takich ambicji, natomiast na poszerzenie perspektywy, że można o tym myśleć inaczej, tak, że można w ten sposób działać, że to gdzieś tam się nawet udaje na jakiś tam poszczególnych case’ach i przypadkach. No jest bardzo inspirującę, to mnie też otworzyło, że takie myślenie korpo, aby takie, standard myślenia, zarządzania firmą tu i teraz nie jest jedynym standardem, można myśleć o tym inaczej, można pracować inaczej i mimo, że nie wdrażamy bardzo dużo z tych metodologii, to jednak otwiera na inne myślenie i to mnie napewno tak zainspirowało.

Jakie są kolejne kroki, kamienie milowe, które jako agencja Whites postawiliście przed sobą i czy w ogóle one są bo, bo też są firmy, które myślą o tym w ten ten sposób mamy pewne zasady, pewne wartości i co ma być to się wydarzy, i zobaczmy co się wyłania z mgły. I czy jest coś takiego nowego, czego jeszcze nie było, a co na przykład jest gdzieś przed wami? Jak to wygląda? Przyszłość tego biznesu.

Wiesz co? Mamy taki cel, który sobie postawiliśmy, żeby być firmą wartą 100 milionów złotych. To oczywiście jest takie umowne i płynne, bo to nawet nie chodzi o to, żeby się sprzedać za te 100 milionów złotych, ale gdzieś tam w tych takich standardowych parametrach, żebyśmy mogli o tym tak o sobie powiedzieć. To oznacza, że pewnie musimy być tak trzy, cztery razy więksi niż teraz. I do tego dążymy. I też się zastanawiamy jak to osiągnąć. Jakie są do tego drogi. Czy skalować organicznie to teraz robimy? Czy być może właśnie sięgnąć po jakieś akwizycje, czy po inne takie, powiedzmy, linie biznesowe? Wewnętrznie je rozwijać? Postawić na rozwój za granicą? Na pozyskiwanie klientów zagranicznych. Mamy też taką działkę swoją technologiczną, gdzie rozwijamy własne narzędzia. Mamy właśnie pozyskany grant z NCBiRu. Staramy się o kolejny. Mamy taki dość prosty team R&D. Więc, tych różnych ścieżek, pomysłów na rozwój mamy. Cały czas analizujemy to i myślimy, która droga będzie najskuteczniejsza, najlepsza, najbardziej prawdopodobna do tego żeby właśnie taki cel osiągnąć, wyskalować się gdzieś właśnie te trzy, cztery razy.

A w jaki sposób podejmujecie takie decyzje, jako zespół wspólników i zarząd? Jak wygląda proces projektowania takiej wizji?

Wiesz co? Co do zasady my jesteśmy tak podzieleni, że Ania generalnie odpowiada za Whites właśnie tutaj 2020. Ja szukam tych, takich nowych, silników wzrostu. I między innymi dlatego jestem odpowiedzialny właśnie za tą naszą działkę „international”, za działkę R&D, za działkę właśnie, takich nowych projektów, czy to akwizycyjnych, czy takich startowania nowych spółek czy linii przychodowych. Więc to jest trochę tak, że ten obszar jest na mnie. Oczywiście, to co jest dzisiaj, działa, to oczywiście się też organicznie rozwija, a ja szukam takich różnych sposobów, pomysłów, na to żeby gdzieś to przyśpieszyć. Żeby inwestować w coś to dzisiaj nie przynosi może jakiś spektakularnych przychodów, ale gdzieś tam się powoli, powoli rozkręca i za dwa lata zobaczymy to w naszych przychodach, zacznie ważyć.

Super! Czy jest coś jeszcze i co chciałbyś na koniec powiedzieć w formie puenty, czy podsumowania, czy refleksji zamykającej?

Wiesz co, no myślę, że z tej naszej rozmowy to też tak się myślę to wyłania, że to fajnie jest być przedsiębiorcą. Ja zachęcam też wiele osób do tego żeby tymi przedsiębiorcami byli, ale z drugiej strony też rozumiejąc jak to jest fajne, staram się to też jakby w ramach naszego zespołu przekazywać w takim wymiarze, tak powiedzmy empowermentu, ale też takiej swobody, przestrzeni do decyzji. Miałem taką refleksję: co sprawia, że do tej pracy lubię przychodzić. Więc, to jest to, że nikt mi generalnie nie mówi, co mam robić. I jak sobie coś pomyślę, to mogę to robić. To jest super tak? Ale i stwierdziłem, że wcale nie musi być tak, że tylko ja tak muszę mieć w ramach organizacji. Najlepiej, żeby jak najwięcej osób tak miało. Oczywiście, są osoby na różnych etapach swojego też rozwoju zawodowego. To niektóre potrzebują, po prostu, na samym początku po prostu, jasnych instrukcji. Później coraz bardziej są samodzielne, są samodzielnymi specjalistami, część jest samodzielnymi menadżerami, ale dawanie tej przestrzeni takiej właśnie… To jest twój obszar pracujesz na celach, nie pracujesz na zadaniach to myślę dla wielu osób, fajnych osób, to jest bardzo takie nagradzające i też tak staram się to jakby rozprzestrzeniać i dawać jak najwięcej takich możliwości, żeby też dawać też tą satysfakcję z pracy.

Czyli wspierać pewną niezależność w konkretnych ramach, żeby każdy czuł się twórcą pewnych rozwiązań.

Tak. My myślimy o naszych takich liniach przychodowych jako takich mini biznesach którzy mają swoich właścicieli, tak zwanych headów, czyli takich mini przedsiębiorców, oni mają naprawdę bardzo dużo samodzielności. Trochę cierpimy na tym, bo nie mamy zawsze spójności pomiędzy działami. Jeden zespół ma takie narzędzie do zarządzania czasem pracy, inny ma takie. Jeden ma takie sposoby na rekrutację i motywacje pracowników, inny inne, ale mimo wszystko uważam, że to jest cenniejsze i dzięki temu fajnie się rozwijamy.

Super! Maciek, bardzo Ci dziękuję za to, że porozmawiałeś, że znalazłeś czas i chęć żeby podzielić się swoimi doświadczeniami. Trzymam kciuki za kolejne kroki w rozwoju i twoich pasji i projektów, ale też agencji Whites jako teamu. I co? I wszystkiego dobrego, dzięki!

Dzięki wielkie za tę rozmowę.

Dodaj komentarz