Marcin Lenkiewicz współzałożyciel i wiceprezes Grupy Qpony-BLIX posiadającej w swoim portfolio aplikacje mobilne pomagające ponad 3 milionom konsumentów w Polsce w codziennych zakupach (Blix, Qpony, Zdrowe Zakupy). Specjalista w komercjalizacji nowych technologii w obszarze mobile + retail / FMCG. Laureat Forbes 30 under 30, Programu ,,Ready to Go” w Dolinie Krzemowej oraz Delloite Technology Fast 50 CEE.

Opis odcinka – Marcin Lenkiewicz (Qpony-BLIX):

Z rozmowy dowiesz się:
– jaka postawa pomaga w pracy bardziej niż ukończenie dobrej uczelni
– jak wykorzystywać wiedzę doradców i inwestorów wchodząc w nieznane obszary biznesu
– jak sprzedać się spółce, którą chce się kupić oraz jak ułożyć relacje z zespołem przejmowanego biznesu
– czego Marcin nauczył się od inwestorów z Doliny Krzemowej
– gdzie stawiać granice klientom by nie zepsuć produktu
– i dużo więcej soczystego, merytorycznego mięsa

Dołącz do bezpłatnego klubu Greg Albrecht Podcast!

Partnerem odcinka jest Alior Bank. Poznaj rachunek dla przedsiębiorców 4×4 z pakietami do wyboru, który dopasuje się do Twojej firmy: www.gregalbrecht.io/alior

Wideo – Marcin Lenkiewicz (Qpony-BLIX):

Transkrypcja – Marcin Lenkiewicz (Qpony-BLIX):

Jestem bardzo podekscytowany, gdyż dziś, tu, przed nami, Marcin Lenkiewicz 1, współzałożyciel Grupy Qpony-Blix. Cześć Marcin.

Cześć Grzegorz, dobrze cię widzieć.

Wzajemnie. Grupa Qpony-Blix to?

Grupa Qpony-Blix to lider rynku, jeżeli chodzi o aplikacje shopper’owe w Polsce, jesteśmy właścicielem. Startowaliśmy z aplikacją Qpony 2 kilka lat temu jako, myślę, jeden z pierwszych takich start-up’ów w Polsce, a później udało nam się przejąć aplikację Blix 3, z czego jesteśmy szczęśliwi i dumni. I niedawno nasza nowa akwizycja, aplikacja Zdrowe Zakupy 4. Skupiamy się głównie na obszarze mobilnym, ale też na intencji shopper’owej. Na tym się znamy i tylko to robimy.

Jaką wartość daje to klientom? Ściągam sobie jedną z waszych aplikacji, czy powinienem ściągnąć wszystkie naraz i co mi to robi?

Pomaga ci w planowaniu codziennych zakupów. Skupiając się na aplikacji Blix, bo to jest produkt, który jest de facto najlepiej ocenianą aplikacją w Polsce, powyżej miliona pobrań – pomaga ci nie tylko w planowaniu codziennych zakupów, ale również, jak jesteś już w sklepie stacjonarnym czy sieci handlowej, możesz wrócić do swojej listy zakupów i w trochę mądrzejszy sposób robić codzienne zakupy. Często jesteśmy challenge’owani, że osoby, które korzystają z gazetek, czy z promocji, czy z kuponów, to są tacy totalni smart shopper’zy, osoby, które szukają cały czas ofert, tacy deal hunter’zy, ale jednak badania tych naszych grup zawsze pokazują, ostatnio takie świeże badanie z Kantarem 5 pokazuje, że to często są osoby, które po prostu racjonalnie podchodzą do codziennych wydatków. Czyli chcą kupować rzeczy brand’owe, produkty dobrych firm, znanych marek, ale w okazyjnej cenie.

Okej. Bo wiele z tych aplikacji to wydaje się, że, no to fajnie, ktoś tam coś pobierze, coś tam z tego będzie, ale wiele z tych biznesów w ogóle nie zarabia. Czy wy zarabiacie na tym, co robicie?

Tak, zarabiamy i myślę, że jest to na pewno plus. Znasz pewnie wiele historii start-up’ów, które jak to mówią, fake it till you make it (markuj, dopóki nie zrobisz), więc w jakiś sposób tworzą te aplikacje i później po jakimś czasie nie ma ich na rynku. Myślę, że plusem naszego zespołu jest to, że udało się stworzyć fajny zespół osób, które nad tym pracują na co dzień i są z nami długo, ale też mamy biznes, który jest po break even point 6 i na tym zarabiamy i się rozwijamy. Więc jestem z tego bardzo dumny i dumny de facto z osób, które z nami to robią. Tak jak mieliśmy Qpony, to teraz mamy trzy aplikacje i zatrudniamy 70 osób i udaje nam się cały czas iść do przodu i szukać nowych możliwości na rynku. Więc pewnie jesteśmy jednym z przykładów biznesu, który się szybko rozwijał, ale udało się nam w którymś momencie rozsądnie podjąć niektóre decyzje biznesowe, żeby nie zwariować na punkcie wzrostu tylko dla wzrostu, ale szukać mądrych grup monetyzacji naszego biznesu i z tego chyba jestem najbardziej dumny, że nie utonęliśmy.

No właśnie, bo nie wpadliście, jak rozumiem, w tę pułapkę machiny wzrostu start-up’owej, tak? Czyli nie jest waszą ambicją być największą aplikacją x na świecie, nie musicie tego zrobić, żeby wasi udziałowcy byli zadowoleni.

Znaczy, po pierwsze, chcemy być oczywiście i utrzymać tę pozycję lidera. Każdy z naszych produktów z aplikacji jest liderem w swojej branży, ale oprócz tego jest też dla nas bardzo ważny model biznesowy i model monetyzacji użytkowników i wartości, którą im dostarczamy. Czyli oczywiście wzrost jest bardzo ważny, ale też znalezienie pieniędzy i znalezienie tej wartości, za którą biznes jest w stanie zapłacić. Myślę, że to jest clue robienia biznesu. My akurat robimy biznes w Polsce i na Ukrainie, i dlatego że nadal jesteśmy na tym rynku i myślę, że się rozwijamy, ponieważ te pieniądze się pojawiły, i oczywiście staramy się mądrze je wydawać i dalej inwestować w naszą grupę.

Te pieniądze się pojawiły, masz na myśli pieniądze ze sprzedaży prosto od klientów?

Pieniądze… Naszym głównym modelem biznesowym jest model reklamowy, czyli użytkownicy korzystają z naszych aplikacji, angażują się w pewne treści promocyjne i klikają w nie, przeglądają, i za to dostajemy pieniądze. W takim zwykłym modelu reklamowym.

Okej, czyli jesteście de facto siecią reklamową, która pracuje z domami mediowymi i w ten sposób sprzedajecie powierzchnie.

Jesteśmy wydawcą, tak, czyli mamy wydawcę tych treści shopper’owo, nie zawsze promocyjnych shopper’owych wokół tak zwanych zakupów FMCG 7 codziennych i współpracujemy z domami mediowymi i z klientem bezpośrednio, głównie właśnie z producentami FMCG, którzy zauważają, że mamy i bardzo wartościową powiedzmy grupę użytkowników, i oni się angażują w te treści i za to dostajemy kasę. W dużym skrócie. Czyli biznes reklamowy wokół FMCG, wydawca treści promocyjnych.

Zaczynaliście jako Qpony, przejęliście Blixa, co możesz powiedzieć o procesie przejmowania gracza, który już jest na rynku?

Proces jest bardzo ciężki, jest to duże wyzwanie, bo jak przejmowaliśmy Blixa to też trochę boksowaliśmy się z większymi wydawcami niż my. Bo de facto, powiedzmy, Qpony jako start-up, który później wszedł w tę fazę Skylab, był znany. Ale jeżeli chcesz przejąć drugi bet, to oni często patrzą, okej, ale jesteście trochę mniejszym graczem niż te duże portale na przykład, czy dużo więksi playerzy na rynku. Więc myślę, że musisz takim founder’om dać dość ciekawą wartość oprócz pieniędzy, pewnego rodzaju pomysł na ich wyjście z tego biznesu, jeżeli chcą się scashować, i myślę, że to była nasza duża przewaga.

Czyli tak naprawdę nie rozstrzygało się to na poziomie finansów wyłącznie, ale też wartości dodanej dla founder’ów tych biznesów, które przejmowaliście.

Dokładnie. Czyli wyobrażam sobie, że jest jedna ścieżka, ktoś mówi, okej, podoba mi się to, co wy robicie, jest to dość tożsame z naszym biznesem, wtedy Qpony z Blixem były w jakimś stopniu tożsame, chcemy z wami dalej współpracować. Lub tacy business owner’zy mogą powiedzieć, wiecie co, rozwinęliśmy ten biznes do takiego poziomu, ale już nie mamy na to pomysłu, albo nie mamy operacyjnie możliwości, żeby to dalej rozwijać, lub po prostu jesteśmy, nie wiem, jesteśmy w momencie, kiedy chcemy się scashować i mamy inne pomysły na siebie. I w tym momencie wchodzi taki gracz jak my, który już miał zasoby w postaci całego działu IT, marketingu i myślę, że u nas dużą przewagą była sprzedaż. Dołączenie takiego bytu jak Blix, który jest komplementarny w naszej grupie, czyli również promocje, również shopper, również mobile, to były najważniejsze rzeczy, dołączenie Blix bardzo naturalnie weszło u nas w proces sprzedaży powierzchni i zwiększenia zasięgu. Bo oczywiście w biznesie reklamowym, oprócz wartości twojego usera – czyli my na to mówimy kaloryczności – czy on jest po prostu przeglądaczem stron i czytaczem portali sportowych, czy jest na przykład w cyklu okołozakupowym… Dla nas to było ważne, a później powiedzenie do naszych partnerów, słuchajcie, dajemy wam dość proste warunki. Znasz pewnie zasadę simple stupid 8 i razem z moimi wspólnikami, którzy myślę, że w tym, powiedzmy, naszym małym NMA są lepsi niż ja i w tym się bardziej specjalizują, to daliśmy bardzo jasne warunki i myślę, że te osoby, które prowadziły Blixa były z tego zadowolone, proces przeszedł bardzo prosto. I mamy nadal taki czas, gdzie szukamy nowych pomysłów, szukamy nowych aplikacji, które pasują do naszej grupy. Oczywiście nie porównujemy się do dużo większych graczy, ale robimy to sprawnie, widać, że nasze akwizycje działają i udaje się nam złączyć w tę naszą grupę mobilną. Myślę, że z takich shopperów – nie mówię tutaj o e-commerce, czyli Allegro czy OLX – ale z takich shopperów, mówimy tu online to offline, czy mobile to offline, to jesteśmy w Polsce największą tego typu grupą, nadal ponad 90 pewnie x procent zakupów jest w sklepach stacjonarnych, jest w offline’nie i my tam chcemy być.

A z perspektywy kulturowej, w jaki sposób wyglądała integracja tych dwóch podmiotów?

Integracja była bardzo prosta, ponieważ dogadaliśmy się z osobami, które prowadziły te biznesy na pewnego rodzaju proces wyjścia i zaangażowania w firmę. To już są nasze wewnętrzne ustalenia, i oczywiście kwota deala i jak długo musisz, albo chcesz być w tym biznesie. Jak mówię, więksi gracze często mówią, musisz z nami zostać rok, dwa, trzy, ponieważ to ty się znasz na tym biznesie, my tobie dajemy pieniądze, ale dajemy też nasze zaplecze wielkiej grupy. I u nas jest opcja, w której mówimy, interesuje nas to, że w dobrym momencie znalazłeś tę falę, znalazłeś trend, byłeś graczem numer 1, bo te aplikacje, czy Blix, czy Zdrowe Zakupy były po prostu szybkimi, mocnymi graczami na rynku i jak zsurfowałeś tę falę i teraz my mówimy, okej, chcielibyśmy cię na nasz statek, ale nie zawsze te osoby chcą zostać w biznesie.

A jeżeli chodzi o pracowników?

To jest bardzo różnie. W jednym biznesie współpracowaliśmy z tymi ludźmi i nawet z jedną osobą dalej współpracujemy, w drugiej akwizycji nie.

Czyli nie ma wyzwań związanych z integracją zespołu w takich dużych…

Dokładnie. I to jest dość szybkie, dlatego, nie wiem, nawet tak jak nas…W którymś momencie, podchodziły do nas więksi gracze z rynku i myśleli o akwizycji naszej grupy i też zawsze były warunki, okej, ale, wiecie, zostańcie z nami jeszcze 2-3 lata, będziemy to robić wspólnie. I jak sobie obserwuję niektóre przykłady na rynku, to często większa korporacja wciąga na pokład ten swój start-up, który jest zainteresowany i później się okazuje, po roku, dwóch, że ci founder’zy są zmęczeni, albo mówią, kurde, nie klika to, nie czuję tej energii, nagle mam nad sobą szefa, miała być synergia i nie wiadomo co podczas tych rozmów, a później się okazuje, że jesteś spychany. Zresztą jest, pewnie jak byliśmy razem…, bo my z Gregiem byliśmy razem kiedyś w Dolinie Krzemowej, pewnie o tym możemy porozmawiać, i tam oglądaliśmy serial Silicon Valley i tam też są e-przykłady, gdzie duża firma robi akwizycję mniejszej firmy i oni tam siedzą, odpoczywają, chillują, bo de facto nie ma już dla nich miejsca w tej dużej organizacji.

No właśnie. W dużej organizacji. Zatrudniacie 70 osób. Oczywiście, można powiedzieć, że z perspektywy wielkich korporacji to tyle co nic, ale z perspektywy wydawcy, de facto wydawcy aplikacji, to już jest całkiem pokaźna grupa osób. Jakie są najważniejsze elementy związane z zarządzaniem ludźmi, których nauczyłeś się prowadząc ten biznes przez ostatnie kilka lat?

Zawsze byłem fanem podejścia, że team jest najważniejszy i osoby, które na wstępnym etapie tworzenia biznesu są dla ciebie kluczowe. I myślę, że z tego jestem bardzo zadowolony, że osoby, które znajduję na początku, przez ostatnie 5-6 lat nadal z nami są. Zaproponowaliśmy ciekawy program opcji dla osób kluczowych, więc te osoby dalej czują się częścią tej firmy i razem, jak to się mówi, pieczemy to ciastko, żeby było większe. Najważniejsza jest chyba pokora i słuchanie osób z twojego zespołu, czyli staram się walczyć z przeświadczeniem, że jeżeli tworzyłeś biznes od początku, to wiesz wszystko najlepiej. Dużym wyzwaniem dla mnie było tak zwane budowanie drugich garniturów, czyli osób, które w niektórych elementach po prostu robią te rzeczy lepiej od ciebie i trochę zejście na bok i powiedzenie, słuchajcie, dobra, to ja chcę od ciebie w tym momencie się uczyć. Tak, oczywiście operacyjnie ze wspólnikami pilnujemy, żeby to wszystko szło w dobrym kierunku, ale znalezienie drugich garniturów i osób, od których ty się możesz uczyć, było dla mnie zawsze bardzo ważne. Myślę, że nadal jesteśmy w procesie wyciągania tych perełek z rynku, bo jak mówisz, można powiedzieć, że nie jesteśmy korporacją dużą, ale te 70 osób i branża dość ukierunkowana na mobile – co nadal jest dość świeże, chociaż niby nie, ale jest – znalezienie takich ekspertów też jest wyzwaniem. I patrząc sobie na osoby, na project managerów u nas, czy osoby, które pracują w sprzedaży, zawsze bardzo doceniałem takich, jak mówię, hunterów, albo osoby, które mają, ogień w oku. I obserwując sobie ostatnio rekrutację, myślę, że takich osób, może to jest (tylko) moje doświadczenie, jest coraz mniej. Widzę takich wielu…, no powiem kolokwialnie, fakerów, mają podejście fake it till you make it. Przychodzą z coraz lepszych uniwersytetów, często robiąc też szkoły zagranicą, czyli przychodzą z pewnym portfolio i mówią, zobacz, tutaj zrobiłem…, skończyłem taką szkołę, byłem zaangażowany w taki i w taki projekt. Ja często podczas tych rozmów mówię, okej, to jest bardzo ciekawe, opowiedz mi o projekcie, który skończyłeś, dokończyłeś, zamknąłeś. I czy to będzie sukces, czy to będzie porażka, opowiedz mi o tym. I powiem ci, że na 10 takich pytań 8 osób mówi, nie, no słuchaj, no ja tego nie zamknąłem, ja byłem tylko częścią procesu, wiesz, I was a part of it. Ja mówię, czyli nie docisnąłeś tego w żaden sposób? I nie mówię, że to musi być sukces, czy że to musi się zmonetyzować, bo też porażka, czy to, że ci się nie udało, też jest super lekcją. I mówię ci, 8 na 10 osób mówi, nie, ja nie byłem do końca tego projektu, ja byłem częścią tego. Czyli to się nazywa po angielsku gig economy 9, czyli robię gig. Przychodzę na pewnego rodzaju show, robię kilka prezentacji, pokazuję, że mam taką czy taką umiejętność, ale nie mam umiejętności zamykania tematów. I myślę, że w naszym zespole takie osoby mamy i to jest duża wartość.

Osoby, które biorą odpowiedzialność po prostu za procesy i dowożą do końca?

Dokładnie. I dowożą, i dociskają, nawet jeżeli nie zawsze jest to sukces. Ja myślę, że w historii naszej firmy mamy tyle samo sukcesów, co porażek, tyle samo dobrych akwizycji, co akwizycji, które się nie udały. Ale dowożenie, branie odpowiedzialności i to, że jesteś w stanie nauczyć się z tych błędów, to jest bardzo ważne.

A powiedz coś o tych porażkach. Jeżeli płynie z nich lekcja dla wszystkich to może możesz przedstawić trochę kulisy takich porażek?

Tak. Mówiąc o porażkach myślę, że często inwestowanie, czy angażowanie się w pewnego rodzaju hype’y 10, które pojawiają się na rynku… Można przeinwestować, czy po prostu być częścią projektu, czy właśnie tego hype’u, który później się okazuje, że jest porażką. Jeden z tematów, o którm myślę, że jeszcze wróci, ale u nas był to projekt, który zamknęliśmy może nawet za późno, to były Beacony 11.

Pamiętam.

Pamiętasz hype na Beacony, 3 lata temu, my w którymś momencie byliśmy w Polsce największym właścicielem infrastruktury beaconowej, w centrach handlowych, w sieciach detalicznych i w kinach. To był moment chyba 2 lata temu, jak wróciliśmy z Doliny Krzemowej, tam oczywiście też jest ten polski start-up, który…

Estimote 12?

…Estimote, i w Polsce był też Kontakt.io 13, no robiliśmy dużo. A mówimy, okej, mamy aplikacje shopper’owe, wtedy to były tylko Qpony, mamy ludzi, którzy chodzą do sklepów stacjonarnych, do centrów handlowych, więc ten Beacon będzie wysyłał ci powiadomienie o super rabacie. Więc bardzo agresywnie, bardzo szybko weszliśmy w Beacony i naprawdę mieliśmy – myślę, że gracz numer 2 miał 10 razy mniejszą infrastrukturę niż my. I cały problem był z monetyzacją tego. Czyli jak już masz tę infrastrukturę i w to zainwestowałeś, myślę, że w dwóch case’ach to podziałało, ale na 30, wiesz, 27 było na zasadzie, mamy to, te nadajniki wysyłają sygnał, który triggeruje ci w aplikacji powiadomienia, ale kto za to zapłaci, jaka jest ilość tego. I myślę, że problem z monetyzacją tego na szybkim etapie, tego, że też nasi klienci nie widzieli w tym biznesu, oni mówili, fajne jest próbowanie, proof of concept, test, czyli alokuję jakieś 10 tysięcy złotych na test z wami, żeby pokazać to na prezentacji, na zarządzie, że robię te rzeczy. Ale z drugiej strony myślę, że jeżeli masz organizację, która się rozwija i która patrzy szeroko, to musisz też w takie hype’y wchodzić, bo nigdy nie wiesz, czy hype nie będzie win’em. I wtedy, jak podsumowaliśmy ten projekt z Beaconami, nadal z kilkoma partnerami współpracujemy w tym obszarze, gdzie to działa, to mówimy, słuchajcie, nas w tamtym momencie stać było na to i zrobiliśmy to. Nie wiemy, czy kolejna rzecz, w którą nie wejdziemy, która też początkowo może być hypem, przejdzie w sukces. Więc Beacony to był bardzo ciekawy temat i myślę, że one wrócą. Ale, wiesz, te wszystkie wideo, które były w Stanach, bo to zazwyczaj w Stanach wszystkie sieci handlowe robiły to i przechodziłeś ze smartfonem i przechodząc koło GApp-a dostawałeś notyfikację, wejdź do sklepu, minus 30% na ubrania, teraz. Wiesz, wszyscy to kopiowali do Polski i później wchodzisz na takie life demo, okazuje się, że masz tego Beacona, ale ta notyfikacja nie przychodzi tu i teraz, bo musisz mieć powłączane różne usługi w telefonach i akurat prezes zarządu ma iPhone, a nie Androida, na iPhonach ty jeszcze musisz mieć włączoną lokalizację. Przeszkód było więcej, nie było to takie user friendly. Ale nadal wierzę w to, że one wrócą w odmienionej formie i myślę, że to była dla nas dobra lekcja.

A jakaś jeszcze inna lekcja? Taka związana z zespołem, albo związana z innymi…

Z akwizycjami może?

Okej.

Tak. Mieliśmy kilka akwizycji wokół-qponowych, czyli produkty, które były podobne do naszej pierwszej aplikacji Qpony, i kopiowaliśmy je na kilka innych grup docelowych. Aplikacje były podobne, ale wyglądały trochę inaczej i każda z nich…Była jedna akwizycja, która dla nas nie była sukcesem. Okazało się, że ten jeden byt w pewien sposób trochę kanibalizował nasz duży produkt Qpony i mniejsze nasze produkty. Więc wyszliśmy, mówimy, dobra – tu akurat, myślę, że plus jest z tego, jak szybko to zauważysz, u nas to było szybko, 2 kwartały – mówimy, dobra, dziękujemy, idziemy dalej. I myślę, że z tego też się nauczyliśmy. Mówię szczerze, bo często pewnie osoby, które mówią o biznesie, albo rozwijaniu tego, zazwyczaj pokazują sukcesy. A ja mówię, mamy tyle samo sukcesów – nawet nie sukcesów, po prostu rzeczy, które nam się udają i rozwijamy – co porażek i innych tematów, tak? Jest to po prostu życie, biznes, w taki sposób też wygląda.

A jakie kryteria stosujesz, dobierając partnerów biznesowych?

Kryterium jest jedno, pierwsze jest takie, że ta osoba nie powinna być podobna do mnie, czyli szukam umiejętności w tych osobach, które są dość dalekie od moich. Czyli każdy z nas musi w jakiś sposób komplementarny przynosić wartość do tego stołu. Moja umiejętność, jest to głównie umiejętność sprzedażowo-operacyjna. Mam też wspólnika de facto, Tomka 14, który zakładał cały nasz projekt Qponowy, to de facto ja do niego dołączyłem, bo ja to były jeszcze Qpony papierowe, które robiliśmy w mieście. To Tomek bardzo ma takie świeże podejście do nowych trendów, ale też patrzy bardzo szeroko, więc zna się na wielu obszarach, ale patrzy tak bardzo szeroko i potrafi czasami powiedzieć, słuchajcie, nie skupiajmy się na tym teraz, spójrzmy na większy obrazek. I nasz trzeci wspólnik, Kuba 15, który jest może i operacyjny, ale też bardziej techniczny, administracyjny, potrafi te wszystkie klocki, które my z Tomkiem powymyślamy, poukładać. Może nie powiem, że jest taki żołnierski, ale, wiesz, bardzo, bardzo tego wszystkiego pilnuje i myślę, że Kuba jest dla nas… To jest nasz najświeższy wspólnik, on też jest taką historią w naszej organizacji. Osoba, którą zatrudniliśmy do tego, żeby zajmowała się produktem, tak bardzo się rozwinęła i tak bardzo przyniosła inne umiejętności do stołu, że my w którymś momencie powiedzieliśmy, słuchaj, musimy go zaprosić do zarządu, on musi być naszym wspólnikiem, ponieważ ma tak duże umiejętności i tak dużą wiedzę, tak dużo się od niego uczymy, że chcemy, żeby on był częścią zarządu. Więc takie cechy, bym powiedział, najważniejsze, to żeby byli inni i żeby każdy wnosił coś innego, bo po co powtarzać po sobie te same słowa i klepać się po plecach. Jak się klepiesz po plecach, to nie idziesz do przodu. Chociaż często są kłótnie, często, wiesz, jesteś też wkurzony, jeżeli mówisz, a…, to przecież cały czas jest kontra, cały czas jest takie challenge’owanie się. Ale patrząc na to, co u nas się dzieje, działa to.

A jak wygląda wasz system pracy, jako zarządu? W jaki sposób pracujecie? Razem? Jak się komunikujecie, jak to wygląda? Procesowo?

Procesowo każdy z nas jest odpowiedzialny za inny obszar i każdy też trochę geograficznie działa inaczej. Kuba, czyli nasze serce operacyjne, nasz najnowszy wspólnik, siedzi w Poznaniu i na co dzień ten biznes nam operacyjnie prowadzi. Tomek jest w Poznaniu, ale też coraz więcej w Berlinie i zajmuje się naszymi kluczowymi klientami i rozmowami o kolejnych akwizycjach. A ja jakieś pół roku temu przeprowadziłem się do Warszawy i jestem tutaj, i tutaj otwieramy nasze drugie biuro. Bo my jesteśmy z Poznania, więc te 70 osób, one w Poznaniu. I teraz tutaj, w Warszawie, bliżej trochę klientów, otwieramy kolejne biuro, więc jesteśmy o ten krok dalej. Więc na co dzień głównie dzwonimy do siebie oczywiście, WhatsApp, Slack.

A macie jakiekolwiek spotkania regularne?

Tak, mamy, co tydzień mamy spotkanie. Myślę, że to jest bardzo ważne i to też był plus w poukładaniu naszych organizacji, żeby to jednak było cotygodniowe i comiesięczne spotkanie, bo takie cotygodniowe spotkania, właśnie board meetingi, w poniedziałek, krótkie, ale takie bardziej planujące.

Ile trwa takie spotkanie?

90 minut. Więc mamy to podzielone na proces planowania, powiedzmy w miesiącu mamy cztery takie spotkania. Na początku zaczynamy od burzy mózgów, czyli każdy rzuca pomysły na stół, obserwacje co się działo. Nie zabijamy swoich pomysłów, po prostu każdy otwiera głowę. I później staramy się to w sposób prosty podsumować. Później są spotkania planujące, są spotkania sprawdzające statut i – czasami, oczywiście, w środku miesiąca – są jakieś wrzutki, no i podsumowujące miesiąc. I to jest co tydzień. Raz na kwartał mamy spotkanie zarząd plus nasi partnerzy strategiczni, czy osoby, które z nami consultingowo współpracują, i dwa razy do roku robimy takie retreaty. I te retreaty robimy z managementem, czyli osobami, które u nas zarządzają zespołami. I też mamy retreat, wyjazd zarządowy. I on zazwyczaj jest gdzieś w wiosce albo jedziemy po prostu nad morze, rozmawiamy, planujemy, ale też spędzamy z sobą czas i widać, że zmiana tej tapety, tego kontekstu jest bardzo ważna.

Jaka jest w tej chwili skala waszego biznesu?

Masz na myśli przychody?

Te dane, o których możesz powiedzieć. Przychody, liczba klientów, liczba łączna pobrań wszystkich aplikacji.

Jeżeli chodzi o liczbę pobrań, o pobraniach zazwyczaj nie mówimy, bo to to są tak zwani aktywni użytkownicy. W naszym całym portfolio aplikacji mamy aktualnie 3,5 miliona aktywnych użytkowników. I tak jak mówię, wyróżnikiem jest to, że to są osoby z intencją zakupową, czyli na nich mówimy shopper’zy, bo to są planujący zakupy. W zespole – 70 osób. Klientów mamy, bym powiedział, około 150, współpracujemy z większością domów mediowych i największymi graczami FMCG, ale nie tylko. Również współpracujemy, akurat w aplikacji Qpony, z klientami z działów fashion, food. Powiedziałbym, że tych klientów jest 150, głównie jednak rynek FMCG.

Coś jeszcze, co mógłbyś powiedzieć na temat danych, wyników, czegoś, czym możesz się dzielić, czy chcesz?

Oczywiście te wyniki można sprawdzić, więc z roku na rok rośniemy. W zeszłym roku urośliśmy około 40%.

A jaki macie plan wzrostu na ten rok?

Powtórzyć to. Chociaż mój wspólnik mówi, że jeżeli nie jest rok do roku wzrost 100%, to nie jest to żaden wzrost, więc challenge’ujemy to cały czas.

A jeżeli chodzi o wasz zespół, to mówiłeś o radzie doradców i innych osób. Czy możesz coś powiedzieć na ten temat? Nie chodzi mi o personalia konkretnie, ale jakby jak to działa, jaki jest model, skąd się wzięli i o co chodzi.

Zaczęliśmy z tym, bo doszliśmy do wniosku, że znamy się na rzeczy x, ale wchodzimy też często w nowe branże, nawet jak aplikacja Zdrowe Zakupy. Wiem, że jest ten trend zakupów bio, eko. Jak wejdziemy do sieci handlowych widać, że wszystkie sieci handlowe wprowadzają te półki bio, eko, jakkolwiek to się nazywa, a my nie mamy wiedzy na ten temat. Biznesowo jesteśmy w stanie to poukładać, ale potrzebujemy ekspertów z branży, osób, które zrobiły to już, które siedzą w tym mocno, które zapewnią nam gwarancję jakości i informacji, ale też networku do innych osób. Więc zapraszamy kwartalnie, i to też jest coś, czego się ostatnio nauczyliśmy, 3-4 ekspertów, których wybieramy, z którymi na początku rozmawiamy na kawie, na kolacji i opowiadamy o naszym biznesie, żeby po prostu dzielić się wiedzą, czy słuchać, uczyć się od nich, i później to, co na takim spotkaniu wypracowujemy, najważniejsze rzeczy staramy się wdrażać i oczywiście planujemy sobie ten proces wdrażania. Polecam to firmie, mi się wydaje, na każdym etapie rozwoju. Zresztą też ostatnio na HBO GO jest bardzo ciekawy odcinek o jednym z topowych koszykarzy NBA. Wygląda to tak, że on oczywiście jest top of the top, numer 1 w NBA, jest oczywiście sezon i jest ten off season po, i w tym off seasonie on zaprasza stare gwiazdy NBA, czyli, powiedzmy sobie, Kobe Bryant 16, Shaq O’Neil 17, na treningi. Pomimo tego, że jest numerem 1, to nadal zaprasza jeszcze lepszych i mówi, chcę się od ciebie nauczyć tego tricku, czy chcę się od ciebie nauczyć tej obrony. I pomimo, że te osoby nie są już tak bardzo aktywne, nie grają w lidze, to nadal mogą wielu rzeczy nauczyć. I my, nawet jeżeli mamy ekspertów z branży mobile, czy z nowych technologii, bierzemy kogoś ze starszego biznesu i mówimy, słuchaj, często te rzeczy, które wy robiliście można trochę przekonwertować na nasz biznes, powiedzcie nam o tym. Albo przychodzimy do stołu z naszymi wyzwaniami i mówimy, pogadajmy o tym. I to jest bardzo szybkie, ponieważ nie budujesz tych kompetencji czy tej wiedzy u siebie w organizacji miesiącami, tylko jesteś w stanie szybko znetworkować taką osobę i tę wiedzę pozyskać troszeczkę szybciej.

Opowiadasz o doradcach, opowiadasz o realnych doświadczeniach życiowych, o doświadczeniach z biznesu i wy z tego czerpiecie, a jakie masz doświadczenia z innymi metodami pozyskiwania wiedzy do biznesu?

Jestem osobą bardzo pragmatyczną. Oprócz tego staram się czytać książki topowych autorów, ostatnio bardzo ciekawą publikację podrzucił mi jeden z moich de facto partnerów, klientów, Byron Sharp „How Brands Grow” 18. Wchodząc trochę w nasz rynek FMCG, teraz poluję na drugą część 19, która wyszła z 2 lata temu. Czytam, ale powiem, że bardziej pragmatycznie podchodzę do zdobywania wiedzy z doświadczenia. Czyli z rozmowy z ludźmi. Ale też z challenge’owania się z klientami i z słuchania ich. Staram się, żeby poukładać to, w jaki sposób ten biznes ma rosnąć, ale adresując ich potrzeby i tego, na jakim oni są etapie, w jaki sposób oni rozumieją swojego klienta, swojego shopper’a, i co myślą, jakie byłyby kolejne kroki rozwoju biznesu wspólnie.

No tak, bo tu rozumiem, że nawiązujesz do tego, jak duża różnica jest pomiędzy praktykiem a teoretykiem.

Tak.

I między autentycznością doświadczenia versus autentycznością czegoś, co jest zapisane. A czasem trudno jest zaadaptować do konkretnych realiów danego biznesu, jeżeli się tego nie zrozumiało na wskroś.

Dokładnie. Nie jestem zwolennikiem zmieniania twojego biznesu i produktu pod to, że klient przyjdzie i powie, słuchaj, dam wam, nie wiem, pół bańki, ale zróbcie jakąś funkcjonalność w aplikacji, bo my chcemy to wykorzystać i gdzieś pokazać, i zrobić z tego case study. My też takich rzeczy nie robimy, bo uważamy, że to jest taki one-off, zrobisz to dla jednego klienta i nikt tego nie kupi, a na koniec nie chcesz zepsuć swojego produktu, ponieważ jeżeli obiecujesz swoim produktem…,To co nam dali ludzie, nasi użytkownicy, to jest ich czas, i my w pewien sposób dajemy im usługę, którą oni polubili. Teraz jeżeli ją zepsujesz, bo klient przyjdzie do ciebie i powie, ej, zróbmy to, bo ja muszę to mieć i dam wam pieniądze, to na tym etapie naszego biznesu my mówimy dziękuję. Ale wracając do twojego pytania, myślę, że kiedyś, chyba nawet my o tym rozmawialiśmy kilka lat temu, przez to, że dzieląc na teoretyków i praktyków…Miałem przez chwilę taką opcję u siebie, chodziłem do szkoły, która się nazywała Akademia Trenera, czytałem te wszystkie książki biznesowo-coachingowe i miałem też takich mentoro-coachów, którzy mi w jakiś sposób pomagali, albo mówili, słuchaj, biznes powinien się zrobić tak i tak, bo to i to podziała. I ja miałem wewnętrznie taki problem, to wyszło w którymś momencie, że mówię, słuchajcie, tylko opowiedzcie teraz wy mi o waszym sukcesie, albo o biznesie, który wam się nie udał. I na 10 opcji 9 razy dostałem informację, słuchaj, ja nie robię biznesu, ja nigdy nie zrobiłem żadnej firmy, nawet małej, nie mam swojej działalności, ale powiem ci jak to zrobić. I ja mówię, aha, mówię, no to słuchaj, to dziękuję. Oczywiście szanuję twoje doświadczenie i wiedzę, i oczytanie, i pewnie też jesteś dobrą osobą akademicką, potrafisz tę wiedzę przekazać – to co wyczytasz, czy zrobisz sobie research. Ale ja wolę po prostu opowiedzenie, kawa na ławę, ja zrobiłem to i tamto. Osoby, które znam, i ten biznes rozwijają, nasi inwestorzy na każdym etapie rozwoju, to są zawsze praktycy i przez to, że oni też sukces osiągnęli duży, to zawsze chciałem się od nich uczyć, po prostu. Ale oczywiście nie jest tak, że nie słucham osób, które wykładają. Zawsze mam tak, że chcę jedną lekcję, że (jeśli) jednej rzeczy się nauczę od takiej osoby w całym gąszczu informacji i ciężkich, trudnych słów, i tego planowania, i tych trendów, to mówię – jestem o krok do przodu. Zawsze sobie myślę, nawet jak poświęcę 90 minut na takie spotkanie, mówię, jedna rzecz.

No właśnie. Ja bym powiedział, w kontekście tego, co powiedziałeś, że też to jakoś się łączy z tym, czym się zajmuję. Jest jedna warstwa, która jest bardzo przydatna i która, powiedzmy, jest takim typowym modelem coachingowym, czyli jest to raczej zestaw narzędzi do tego, żeby wydobyć z ciebie twoje doświadczenia i twoją wiedzę, i z tej perspektywy nie jest to przekazywanie wiedzy, a bardziej pewnych sposób myślenia, czy sposobów działania, które potem ty możesz zastosować na swoim przykładzie. Czyli powiedziałbym, że te narzędzia to jest jeden element, a z drugiej strony też, na przykład tak jak ja prowadzę takie sesje, to zawsze łączę je z tym elementem, nazywam to dlatego też i mentoringiem, dlatego że łączę to właśnie dokładnie z praktycznymi doświadczeniami. Bo taki typowy coaching, w którym tylko zadajesz komuś pytania, nie zawsze jest optymalny. Jeżeli masz kogoś, kto już jest na pewnym etapie rozwoju, albo potrzebuje konkretnych, praktycznych rozwiązań, to wtedy lepiej opowiedzieć mu konkretną historię, tak, w danej sytuacji zrobiłem to i to. Myślę, że to jest ta różnica. A najmniej czuję, podobnie jak ty, stricte wiedzę przekazywaną, to znaczy wiedzę teoretyczną, ona nie nosi w sobie tego konkretu, tych detali. Bo zawsze, moim zdaniem, efekty się rozbijają właśnie o detale, o niuanse, a nie o wielkie ogólne teorie.

Zgadzam się z tobą, i często osoba, która przeszła przez to i trochę może była już w tych twoich butach, jest w stanie ci powiedzieć… Też widzę to po sobie. Razem z rozwojem biznesu, przychodzą do nas mniejsze start-up’y, czy osoby i mówią, słuchajcie, mam pomysł, może chcielibyście z nami to rozwijać, albo czy chcielibyście, nie wiem, przejąć naszą firmę. Przychodzą takie osoby i ja zawsze mówię, słuchaj, na początku porozmawiajmy, zrozummy ten biznes, ale też ci powiem z mojego doświadczenia, czy moi wspólnicy do tego podobnie podchodzą, co myślę, że może podziałać, a co nie. Prawdopodobnie mogę się mylić. Nie wiem czy pamiętasz, jak byliśmy w Dolinie Krzemowej, to jeden z tych naszych mentorów, ten Azjata, nie pamiętam jego imienia, ale…

Ken Singer 20.

Tak, on opowiadał nam bardzo dużo rzeczy ze swojego doświadczenia, inwestowania w wielkie spółki amerykańskie, każde zdanie kończył, but I’m probably wrong. I później się zastanawiałem, czemu on tak zawsze mówi, bo wiesz, nie masz monopolu na prawdę i on po prostu powiedział, opowiem ci, weź tę wiedzę do siebie, przetraw sobie, przeprocesuj to w głowie, ale na końcu ja się wycofuję i mówię, to wszystko co powiedziałem może nie być prawdą. To jest twoja odpowiedzialność, co zrobisz z tą wiedzą. I to, myślę, że też jest bardzo ważne. Ty rozmawiasz z wieloma osobami, pewnie są też tacy, którzy przychodzą i właśnie myślą, że mają ten monopol na prawdę, i mówią, ja to zrobiłem i to podziała. Ja uczę się bycia osobą pokorną i mówienia na zasadzie, opowiem ci o tym, co my zrobiliśmy, jak to się rozwinęło, ale czy to podziała w twoim przypadku? Nie wiem.

To działa w dwie strony, bo też czasem ludzie przychodzą do mnie i chcą, żebym ja im powiedział jedyną słuszną prawdę. Ale to jest dokładnie to samo ryzyko, bo nie wiesz jakie rozwiązanie zadziała. Możesz zbierać więcej danych, ale nie wiesz tak naprawdę co zapracuje.

I też później zakładam, że takie osoby mogą mieć pewnego rodzaju żal, a mogą powiedzieć, wiesz co, ty mi powiedziałeś, że tak to ma być, tak? A ty, tak jak powiedziałeś, z jednej strony dajesz te narzędzia, pomagasz rozrysować ten proces, tak sobie to wyobrażam, jeden z naszych wspólników właśnie też się w tym specjalizuje i to nam pomaga, ale mówisz, jak to podziała w twoim kontekście, nie wiem, popracujemy dalej. Ja w tym momencie bym też powiedział, zaprośmy do stołu ekspertów, ponieważ ja mogę ten proces rozpisać, poukładać, ustrukturyzować, ale też zasięgnijmy wiedzy od praktyków, albo od osób, które tam są, które mają tę wiedzę.

Wspomniałeś o tym, że nie ustawiacie projektów pod klienta, wiele firm właśnie robi tak, że mówi, okej, za pieniądze klienta sfinansujemy kolejny feature, sfinansujemy kolejne rozwiązanie. Brzmi to imponująco, że macie taką lojalność wobec klienta, wobec użytkownika de facto, nie chcecie też tego produktu tak naginać, ale czy nie jest tak czasem, że tracicie jakieś możliwości, że są rozwiązania, które wasi klienci wam proponują, które rzeczywiście są dobre.

Z naszego doświadczenia nagięliśmy się dwa razy przy naszej pierwszej aplikacji, to nigdy nie podziałało, a zagroziło to naszej bazie użytkowników. Jak wiesz, możesz wejść do Google Play i sobie zobaczyć co w czasie rzeczywistym ludzie tam komentują, i zauważyliśmy też odpływ pewnej bazy. Więc my zawsze uważamy, że użytkownik, konsument, który tobie zaufał, chce twój brand i z niego korzysta, on jest najważniejszy. Pieniądze się pojawią na którymś etapie, ponieważ jeżeli będziesz dostarczał dobrą usługę, która adresuje potrzebę, znajdziesz model biznesowy. To ci się w którymś momencie zmonetyzuje. Jeżeli ten produkt będzie, tak jak mówię, w jakiś sposób szeroki, masowy. Dwa razy zrobiliśmy case, że się ugięliśmy, to były feature’y na zasadzie, bardzo marketingowe, że format reklamy, który jest gif-em, który wybucha, ponieważ to było tożsame z copy klienta, albo format, że klikałeś i de facto nie przechodziłeś na stronę, tylko od razu wyskakiwał ci numer telefonu i dzwoniłeś gdzieś tam. Wiesz, to były duże korporacje i chcieliśmy to zrobić, przetestować, i to nigdy u nas nie podziałało. Mówimy, dwa razy spróbowaliśmy i nie, już tego nie robimy.

Niedawno moim gościem był Janek Sikora z Planet Plus i opowiadał historię, jak pozyskał Alibabę i AliExpress i jak to napędziło jego program lojalnościowy, czy jak to napędziło jego biznes, to partnerstwo. Czy ty też zauważasz w waszych produktach to, że poszerzanie portfolio wartości od strony klienta napędza wzrost waszej aplikacji i czy są tacy strategiczni partnerzy na przykład, czy jakieś case’y, o których mógłbyś opowiedzieć, które spowodowały napływ użytkowników waszej aplikacji?

Tak, zgadzam się na pewno z Jankiem. U nas była to strategiczna współpraca z kilkoma sieciami handlowymi, w Blix’ie agregujemy wszystkie promocje, gazetki, digitalizujemy gazetki i na podstawie tego użytkownicy planują swoje codzienne zakupy. Z kilkoma kluczowymi sieciami handlowymi weszliśmy na trochę wyższy etap współpracy, i nie tylko pomogło nam to, ponieważ ten kontent, który od nich mamy, mamy w trochę szybszej, w trochę lepszej formie, co jest dla użytkownika zawsze wartością dodaną. Więc również użytkownicy, którzy widzieli, że ten kontent się u nas rozwija, że ta aplikacja jest coraz ciekawsza, zaczęli wracać i ta kula rozkręca się coraz bardziej. Więc tutaj nie ma pytania. Jeżeli udaje ci się w którymś momencie współpracować z większymi klientami, z takimi strategicznymi, którzy nie są z tobą na kwartał, ale są z tobą na lata, to życzę tego każdemu biznesowi. My o to wiele lat walczyliśmy, pracowaliśmy i to zdecydowanie pomaga.

A czym przekonujecie takiego partnera, że powinien zainwestować w swoje gazetki u was, a nie tworzyć własną aplikację z gazetkami. Lub czy to jest symetrycznie, jedno i drugie?

Symetrycznie jedno i drugie. Rynek jest taki, że każda większa sieć handlowa, większa i mniejsza, ma już swoją własną aplikację. Wczoraj czy przedwczoraj pojawił się artykuł podsumowujący wszystkie aplikacje w polskim retailu, wszystkich sieci handlowych, i funkcjonalności, że jedna aplikacja ma listy zakupowe, a druga ma karty lojalnościowe, trzecia daje dedykowane kupony. Więc każda z tych aplikacji czymś się różni, element, który łączy każdą z tych aplikacji to są gazetki rabatowe. Do momentu jak nie przejęliśmy Blixa do końca, nie miałem świadomości, jak mocne w Polsce są gazetki promocyjne. My startowaliśmy z biznesem kuponowym, który Tomek przywiózł ze Stanów Zjednoczonych i my chcieliśmy w Polsce wprowadzić mocną modę na kupony. Co się nie udało. W Polsce nie ma opcji kuponów codziennych, wiesz, na pizzę, ale też do sklepu spożywczego, to nie udało się skopiować 1:1. W Polsce trochę to miejsce kuponów przejęły gazetki, Polacy je uwielbiają. I każda z tych aplikacji ma swoją bazę odbiorców, ale to, co my robimy…

Integrujecie?

…integrujemy, ale też my rozmawiamy z tak zwanymi shopper’ami, klientami nielojalnymi, których jest więcej. Więcej Polaków jest nielojalnych, którzy patrzą na…

A propos „How Brands Grow” – myślę, że to jest książka, która właśnie o tym mówi, prawda?

Dokładnie.

Właśnie mówi o tym, że nie ma czegoś takiego jak lojalność.

Albo ta lojalność spada, albo ktoś jest lojalny przez miesiąc, bo dawałeś dobrą cenę. Więc my zawsze to dzielimy na dwie grupy. Wspieramy oczywiście klientów, bo też jesteśmy zapraszani czasami po prostu jako eksperci, czy doradcy przy takim projektowaniu nawet własnych aplikacji, i mówimy, słuchajcie, zróbcie usługę, która będzie działała dla waszych lojalnych klientów, jakaś grupa tego będzie. 20%. Ale my rozmawiamy, jako agregator, z całą rzeszą Polaków, którzy mówią, ja robię zakupy tu, tu i tu. Bo tu mam bliżej, a tu jest lepsza cena, a tam mam brandowy produkt w fajnej okazyjnej cenie. Dlatego tutaj nie kanibalizujemy się z sieciami handlowymi, bo te aplikacje – jak startowaliśmy ich nie było, teraz wszyscy mają swoje własne aplikacje – większość z nich też osiąga sukces. Jak sobie zobaczyłem ten ranking, to byt taki jak nasz – identyczne biznesy są w Niemczech, we Włoszech, w Hiszpanii – są to agregatory. I każdy z tych agregatorów, jak zobaczysz na rankingi, to powiedzmy top 10 aplikacji shopper’owych. Wyłączając e-commerce, to są zazwyczaj aplikacje właśnie typu Lidl, Carrefour, Aldi, mocne brandy i zawsze jest jeden agregator. I ten trend jest nie tylko w Polsce. To jest trend globalny, w Stanach też jest taki byt, który się nazywa Flip i wszystkie sieci handlowe współpracują z tym agregatorem. Bo oni mówią, słuchaj, my mamy tych lojalnych, ale my chcemy cały czas zwiększać penetrację klientów i gdzie ich znaleźć. Przez jakiś czas myśleliśmy, że to może być zagrożenie, ale okazało się, że nie.

Wspomniałeś o inwestorach. W jaki sposób pozyskaliście inwestorów, pozyskujecie inwestorów do rozwoju waszego biznesu?

Dotychczasowo współpracowaliśmy z dwoma inwestorami, czy grupami inwestycyjnymi. Pierwszy nasz inwestor, jeszcze na poziomie start-up’u to był fundusz AIP Seed Capital 21, zresztą też ich znasz. Czy to ty miałeś tę prezentację z 50 Centem?

No tak.

Tak. No to to są ci. Ci ludzie z AIP, którzy są właścicielami Business Linków 22 i tam był bardzo fajny proces, to był proces, w którym oni inwestowali po 100 tysięcy złotych w wiele pomysłów. I my byliśmy na etapie, w którym mieliśmy kupony papierowe, czyli przywieźliśmy ze Stanów te papierowe kupony i chodziliśmy od sklepu do sklepu…, To też jest ciekawa historia, po prostu mówiąc, słuchajcie, dajcie nam 300 złotych i my wydrukujemy wam te kupony na pizzę i rozdamy tego 40 tysięcy i ktoś przyjdzie. I to podziałało. Później te papierowe kupony wsadziliśmy do aplikacji, na samym początku. To było 5-6 lat temu. I oni, Darek Żuk 23 ze swoją ekipą, powiedzieli, słuchajcie, podoba nam się to co robicie, i nie tylko produkt, bo produktów takich było: trzy inne aplikacje z kuponami, kupony wysyłane SMS-ami, kupony wysyłane mailingiem, wszystko o kuponach. To był też ten etap, gdzie Groupon mocno rósł i był na to hype. Dostaliśmy 100 tysięcy złotych za 15% udziałów, i były to bardzo fajne pieniądze, w tym momencie każdy z nas był, wiesz, na 2-3 roku studiów, nigdy nie widzieliśmy takich pieniędzy i wydaliśmy je dość głupio, ale dużo się też nauczyliśmy. I udało nam się w dobrym momencie dopalić trakcję naszego produktu, że od tamtego momentu nasza aplikacja była liderem na swoim rynku i bardzo nam to pomogło. Oprócz tego była też oczywiście pomoc mentorska i cały proces, może już nie inkubacji pomysłu, ale łączenia trochę z biznesami. Nie był to wielki program, ale kilka drzwi zostało… Ktoś nam pomógł, żeby wejść do kilku firm, pojechaliśmy też do Stanów właśnie na projekt do Doliny Krzemowej, gdzie mogliśmy się trochę nauczyć biznesu.

To tam byliśmy razem.

Tam byliśmy razem.

I czego się nauczyłeś z tego wyjazdu?

Zawsze jak opowiadam o tym wyjeździe, to wyciągam z tego pięć rzeczy. I często też jak rozmawiam ze studentami na uczelniach, jak jesteśmy zapraszani na takie pogadanki, to najbardziej mi się podobało podejście bake a bigger pie, czyli razem stwórzmy większy biznes. Oni nas, jak pamiętasz, zawsze nas challenge’owali i mówili, słuchajcie, wy jak przyjeżdżacie z Polski, to każdy z was ma ten swój pomysł tam skitrany, ale wy nigdy nie chcecie o tym mówić. Dajecie najpierw górę papierów, żeby podpisywać te NDA 24, my mówimy, my nie chcemy tego, no common, wy jesteście skądś tam. Albo mi opowiedz w 10 minut o tym biznesie, gdzie mówiliśmy 3 minuty, albo out. I to był dla nas pewien shock, i mówimy, wow, my nagle mamy wszystko ci opowiadać? To nie jest tak, że to skopiujesz? I oni właśnie, pamiętasz to, oni mówią, nie, słuchaj, pomysłów to my takich jak to mamy 15, ważne jest, w jaki sposób to zrobicie. Więc to pieczenie większego ciastka, lekcja numer 1. Lekcja numer 2 to było tworzenie takiego pitcha, takiego onelinera. Siedzieliśmy, pamiętam, nad 20 słowami, siedzieliśmy 3 dni w San Francisco i było tworzenie onelinera, który mówi, jaki problem adresujecie i w jaki sposób jesteście w stanie to zmonetyzować. I oni mają tak zazwyczaj 3 minuty. Ale często jest taki 30-sekundowy freeze time. Mieliśmy takie sesje mentorskie i później był networking, to pamiętam jak chodziliśmy od osoby do osoby, i oni słuchali cię przez 30 sekund i później zasypiali. Mówią, next i później tak słuchają. Ja mówię, ej, dopiero zacząłem opowiadać jaki mam kosmiczny biznes, nie? A oni mówią, nie, to dziękuję, bo tu się zamroziłem, proszę tutaj, wiesz.

Oczami już uciekają nad twoim ramieniem i patrzą kogo następnego łapią.

Dokładnie. Już tam drink, coś tam łapią, więc myślę, że my bardzo często popełnialiśmy ten błąd, że mówiliśmy, mamy aplikację, która ma takie feature’y i to się tam kręci, a tutaj coś tam. Ja pamiętam, że to było duże wyzwanie, żeby to zrobić. Więc pamiętam te 30-sekundowe freeze time, musiałeś tę osobę, wiesz, złapać. Trzecia opcja to było myślenie, okej, opowiadaj mi o tym pitchu z perspektywy użytkownika, czy projektu, czy grupy docelowej, ale też wykorzystaj podczas tego pitcha informacje, jak gadasz z inwestorem, jak ja dla ciebie zrobię kasę, nie?

Tak. Pamiętam to, tak.

Czyli w którym momencie inwestor zarobi, w którym momencie on się scashuje. Oczywiście nie gadasz o tym od razu, żeby on też zobaczył, jaki ty masz plan na ten biznes. Ciekawa, przedostatnia rzecz, to było, po angielsku było stop talking about your baby, I don’t care about it. Czyli opowiadanie, zakochiwanie się w swoim produkcie, gadanie o tym, wiesz, godzinami, a na koniec dnia masz po prostu powiedzieć, jaki problem rozwiązujesz, w jaki sposób i czy już ktoś to kupił od ciebie, albo czy ktoś się w tym zakochał i masz miliony użytkowników. A ty opowiadasz, opowiadasz, opowiadasz o tym baby swoim, a każdy mówi, no I don’t care about the baby, jest fajne, ale opowiedz mi o czymś innym. I myślę, że ostatnia rzecz to jest bardzo duży fokus na osoby, które prowadzą biznes. Czyli pomysł, super, ale też egzekucja tego, jakim ty jesteś człowiekiem. I takie ludzkie podejście, co mnie zaskoczyło w Dolinie, bo zawsze myślałem, że to jest zimne, biznesowe, skalkulowane podejście. A tam się okazało, nie, oni chcą ciebie poznać, oni cię wezmą na kawę. Pamiętam, że mieliśmy tam poustawiane…, pamiętam, że musieliśmy sobie wykminić osobę, z którą chcemy się spotkać, wpisywaliśmy do takiego arkusza, i oni nam po prostu te osoby ustawiali. Więc ja się tam spotkałem z wiceprezesem z Microsoftu, z kimś z Amazona, z szefem największej na tamten moment firmy kuponowej coupons.zk, na 10 minut, na kawę, gdzieś w kawiarni w San Francisco. Porozmawialiśmy i oni zawsze zastanawiają się z tyłu głowy, mówią.. I pytaliśmy, pamiętasz, czemu oni chcą się z nami spotkać? Jesteśmy małym biznesem w małym państwie. Ale oni mówią, bo nigdy nie wiedzą, czy ty nie będziesz big za rok. On chce mieć z tobą network, on chce ciebie znać, mieć twoje ref w swoim kompie. I to mi się podobało. Często, myślę, że w Polsce była taka sytuacja, nie, z tym nie zrobię biznesu, nie mam z tego korzyści, to z nim nie gadam. A jednak to te osoby, które startują często, możesz wyciągnąć później i być partnerem w takim biznesie, czy w takim pomyśle. I myślę, że w Dolinie Krzemowej, właśnie ten fokus na zespół, na biznes i na to, że nie wiadomo, gdzie…, jeżeli masz mocny biznes czy mocny zespół, nawet prowadzący, wiesz, tę spółkę, nie wiadomo gdzie skończysz. My z kuponami zaczynaliśmy z papierowymi kuponami i to nasi inwestorzy widzieli, a skończyliśmy teraz z aplikacją, która najszybciej organicznie w Polsce się rozwija i jest o zdrowym stylu życia, i o skanowaniu produktów. I podobało nam się to, że nasi inwestorzy po prostu zaufali w nasz zespół. I myślę, że jeżeli rozmawiam z innymi osobami, czy angażuję się w inne projekty, to zawsze patrzę na zespół i czy tym osobom się chce. Bo wydaje mi się, że jest coraz mniej osób, którym się chce i które mówią, mogę wyjść spoza swojej strefy komfortu. Nawet jak Michał Brański u ciebie 25 opowiadał, to też właśnie, to mi się bardzo spodobało, podkreślił, że on na tych wywiadach czy rozmowach szuka osób z tym błyskiem w oku, które mówią, hm, że docisnę. Szukam osoby z pasją, a nie takiej osoby, która przychodzi do twojej organizacji na wczesną emeryturę.

To jest ładnie ujęte, bardzo. Więc powiedziałeś o tej pierwszej inwestycji seedowej, AIP i co się wydarzyło potem?

Po 2 latach rozmawialiśmy w bardzo przypadkowy – może nie przypadkowy – sposób, nad naszymi aktualnymi inwestorami, z funduszem, który poznaliśmy. To są osoby, które stworzyły w Polsce bardzo duży biznes, o którym nie chcę mówić, ale osoby bardzo doświadczone. Właśnie z tym certyfikatem ciężkiej pracy i że się udało, jeden z największych polskich biznesów. I on powiedział, słuchajcie, podobają mi się te osoby, ten zespół. Byliśmy zszokowani ich podejściem, oni byli z jednej strony bardzo uczciwi, a z drugiej strony bardzo transparentni. Mówili, podoba nam się to co robicie, jesteście w mobile’u, my zrobiliśmy duży biznes w internecie na desktopie, wy jesteście w mobile’u, czyli to jest kolejna fala, to nam się podoba. A z drugiej strony chce się wam i potraficie pokazać nam wzrost. Więc bardzo szybkie rozmowy, fair bardzo warunki i też, co dla nas było ważne, żeby to nie były tylko pieniądze, ale żeby były smart money, czyli dużo wiedzy mentorskiej. Nie spędzamy może bardzo dużo czasu z sobą, bo każdy jest zabiegany, rozlatany po całym świecie, ale dużo dobrych wskazówek. I myślę, że na tamtym etapie to było dla nas ważne. Myślę, że osoby, które ciebie słuchają pewnie mogą być na takim etapie, gdzie mówią, okej, mam te pierwsze pieniądze, zrobiłem jakiś proof of concept i czy pójść dalej, czy szukać większych pieniędzy, czy już szukać break even point, czy iść w stronę samofinansowania. Po tej seedowej inwestycji nam to pomogło, czyli trochę większe pieniądze, ale też pomoc mentorska. Czasami to było krótkie spotkanie i tylko zaznaczenie, pomyślcie o tym. Oczywiście oni też nie dawali rad biało-czarne, tylko ludzie, pomyślcie o tym, zwróćcie uwagę na to. My popełniliśmy ten i ten błąd. Pomyślcie o tym. W tym momencie to są nasi partnerzy biznesowi, bardzo sprawnie z nimi działamy, operacyjnie, decydujemy o tym jak to wygląda, więc lepszych inwestorów nie mogliśmy sobie wiesz, wymyśleć i jesteśmy z tego zadowoleni. I teraz po prostu skupiamy się na biznesie. I myślę, że jeżeli dobrze znajdziesz tych inwestorów… Bardzo dużo było pieniędzy seedowych 4-5 lat temu, i też funduszy inwestycyjnych, ale jak sobie zobaczysz, sprawdzisz ile z tych start-up’ów poszło dalej, to zobacz, my też ostatnio się nad tym zastanawialiśmy, gdzie są te projekty. Takie start-up’y, już coraz mniej słychać o tych start-up’ach takich, wiesz, nowy start-up z Gdańska, nowy start-up z Warszawy, nie? Są oczywiście te rozwinięte byty i to jest super, tak jak Brainly 26 w Nowym Jorku, tak jak…

Booksy 27.

…Booksy, czy…

DocPlanner 28.

Dokładnie. Więc są te większe i ktoś by powiedział…

LiveChat 29.

…Skylab’y, czy już bardzo duże biznesy globalne. Ale nie ma tego, mi się wydaje, na dole tych tematów, z którymi można by było to szybciej rozwinąć. Może tylko tak, wiesz, nie siedzę może tak w tym mocno, ale tak sobie ze wspólnikami obserwujemy, to jest tego coraz mniej. Może też pieniędzy jest mniej na te seedowe inwestycje.

Nie, pieniędzy jest coraz więcej na seedowe inwestycje, ale projektów jest dość mało. Ja przez ostatnie 2 lata poszukiwałem różnych projektów, w które możnaby było zainwestować, i powiedziałbym, że mało jest projektów, które byłyby rzeczywiście spektakularne i budowane z myślą o długoterminowej wartości. Z jednej strony są projekty, które tylko zakładają, wiesz, jeden astronomiczny scenariusz, że zdobędziemy cały świat, co jest szalenie mało prawdopodobne. Z drugiej strony mało jest takich projektów, które by rzeczywiście chciały budować coś trwałego. To co mi się bardzo podoba w tym, co wy zrobiliście, to wy podjęliście świadomą decyzję, że nie będzie jechać na rollercoasterze start-up’owym do upadłego i palić milionów dolarów od funduszy VC, chociaż moglibyście to zrobić, budując odpowiednie story, wiadomo, że byście to sprzedali, tylko zdecydowaliście się zbudować biznes trwały, który generuje wartość tu i teraz. I myślę, że to jest super.

I trzeba, to co powiedziałeś, myślę, że można podchodzić do tworzenia biznesu też patrząc na te duże biznesy, które w Polsce powstały. To są lata. Jeżeli spojrzeć na biznes, który w 2 lata, wiesz, kij hokejowy 30, to jest kilka takich historii, ale tak naprawdę nawet początek grupy medialnej, te ich łączenia, to są biznesy od wielu lat. Też inne biznesy, na przykład retail, to często są firmy czy rodziny, które robią to od setek lat. I myślę, że jednak tą wartością, tym co nam się podoba, to z jednej strony być bardzo agresywnym graczem, ponieważ oczywiście boksujemy się na tym rynku medialnym i to jest dla nas ważne, a z drugiej strony tworzyć biznes, który będzie trwały, o którym nie powiemy, ej, to szybko podnosimy wartość i cashujemy się za rok, nam się podoba to co robimy. I oczywiście w tym całym procesie rozwoju biznesu masz też okresy, kiedy mówisz, hm, czy to jest to, czy to się będzie rozwijało. Ja myślę, że nasza grupa, tych moich kumpli, tak, moich wspólników, na tyle się wspieraliśmy, że mówimy, tak, chcemy to robić, wierzymy i będzie to jeszcze większe, i te produkty nie tylko będą wzrastały, ale też będziemy tworzyć nowe akwizycje i myślę, że to też wartością w stworzeniu takiego biznesu na lata.

Marcin, skąd w tobie ten drive?

Od urodzenia. Nie, śmieję się. Rzeczywiście myślę, że zawsze to wyglądało tak, że chciało mi się…, może nie więcej niż innym, ale jestem osobą, która dość szybko ekscytuje się jakimś pomysłem i jestem dużym fanem networkowania i w taki sposób też poznałem Tomka. To jest, tak jak wspominałem, ten biznes, który my stworzyliśmy razem de facto. Polegało to na tym, że byłem jako student na evencie studenckich biznesów i Tomek pokazywał ten jego biznes kuponowy ze Stanów. I mówię, no dobra, podejdę do niego i powiem, że podoba mi się to co robi. Też przez jakiś czas mieszkałem w Stanach Zjednoczonych, więc widziałem te kupony w Stanach i mówię, ciekawy jestem, czy on to sam wymyślił, czy też to przywiózł ze Stanów. No i okazało się, że przywiózł to ze Stanów, i przez to, że w ogóle do niego zagadałem udało nam się dalej po prostu… On powiedział, a ja jestem w momencie, w którym szukam partnera do biznesu, żebyśmy to rozwijali dalej. I mówię, okej. Czyli myślę, że taka umiejętność albo cecha po prostu wychodzenia do ludzi. Czasami nawet w sytuacji, która nie jest tak oczywista. A też lubię sprzedawać, lubię rozmawiać z ludźmi, to też jest pewna umiejętność.

Nie zauważyłem, wiesz, że lubisz rozmawiać z ludźmi.

No to pewnie jak obejrzysz to… Mam takie podejście, które…, zresztą jak przez jakiś czas w życiu mieszkałem w Stanach Zjednoczonych, lubię Amerykanów, bardzo lubię ich podejście do życia, ale też do biznesu, oczywiście też są pewne rzeczy, które mi się tam nie podobają, ale taka rzecz, którą jeden z moich znajomych mi mówił, Marcin, never take no for an answer. Czyli jeżeli będziesz robił jakiś biznes, czy rozwijał projekt, bardzo często usłyszysz nie. I ja jestem zazwyczaj, jeżeli ktoś mówi nie, wyciszony i mówię, okej, szybko się dowiem, dlaczego nie, jaka jest obiekcja, i postaram się wrócić jutro i porozmawiamy o tym jeszcze raz. I to na pewno była taka umiejętność, która… Wiele osób, jeżeli słyszy nie, od razu się zniechęca i mówi, jest to atak na moją osobę bezpośrednio, albo mój produkt jest do dupy, nikt tego nie kupi. Na początku jak z czymś startujesz, często to nie jest perfekcyjne. I bardzo często słyszysz nie, i bardzo często jesteś wyśmiewany. Miałem część znajomych, którzy mówili, po co wy to robicie, to są jakieś kupony, wiesz, to są jakieś gazetki, to są ulotki, wy będziecie to do końca życia w dwójkę robić? No nie, no. Więc musisz być trochę na to odporny, na tę ocenę, czasami na wyśmiewanie, na to mówienie, że ci się nie uda i powiedzenie, a ja wierzę, że mi się uda. Więc chyba taka wewnętrzna motywacja, żeby robić dalej te rzeczy i w to wierzyć, tak? Oczywiście nikt z nas nie jest robotem, więc jak czasami mam dzień, w którym mówię, wow, wszystko się nam udaje, idziemy bardzo do przodu, to 2 dni później mam dzień, w którym, wiesz…, no tak jak każda osoba. Ale chyba szybko dość wraca mi ten poziom samomotywacji i tego, że mi się chce. I po prostu chce mi się, wierzę w to co robię i uważam się za osobę bardzo szczęśliwą w kontekście tego co robię, że przychodzę do pracy, do firmy, którą wspólnie rozwijałem i współpracuję z ludźmi, od których też się mogę na co dzień uczyć i to jest super. I też takie mówienie zawsze, te wszystkie dni są pozytywne, jak często ktoś pewnie obserwuje przedsiębiorców, i mówi, o, ci to mają super, wakacje cały czas.

No nie, raczej chyba jest dokładnie odwrotnie.

Myślę, że pracujesz…, nie wiem, pewien twój sukces czy twój rozwój, czy…, słowo sukces jest może złym słowem, ale to, na jakim poziomie twój biznes jest, jest proporcjonalne do tego, ile pracy w to wsadzasz. Więc nawet jeżeli rzeczy niektóre wyglądają prosto, bardzo często za tym jest duża, ciężka praca. Zresztą sam wiesz, jak długi ten proces jest, pewnie też rozwijanie twojego kanału i żeby mieć taką pozycję jaką masz, to często na początku pewnie wiele osób ci mówiło, po co to robisz, będziesz zadawał pytania, czy ci ludzie się w ogóle pojawią, czy ludzie będą tego słuchać.

No, wiadomo. A co było zanim zacząłeś prowadzić Qpony, zanim pojawiłeś się na tym evencie, to czy kiedyś wcześniej miałeś jakieś inicjatywy przedsiębiorcze, biznesowe, czy raczej miałeś inny pomysł na swoją karierę?

Ja przed Qponami – liczyłem! – miałem 12 innych prac. I zawsze to były prace wakacyjno-studencko-dorywcze, więc w niektórych z tych prac byłem kurierem. Pamiętam jak miałem 18 czy 17 lat byłem kurierem InPost, nie wiem czy pamiętasz, kiedyś InPost dodawał takie metalowe blaszki do listów.

Tak, żeby móc konkurować z Pocztą Polską.

Żeby móc konkurować z Pocztą Polską. I ja byłem dosłownie przez, nie wiem, 2 miesiące listonoszem, który z tymi ciężkimi blaszkami chodził, jestem ze Słupska, więc po tych osiedlach w Słupsku i działałem, wiesz, jako listonosz. Później pracowałem w fast food’zie przez jakiś czas, w teatrze. Więc wszystkie prace, które były…, na budowie, więc zawsze pracowałem, bo zawsze uważałem, że trzeba, tak byłem wychowany, że trzeba po prostu też zarobić na siebie i posmakować tej pracy z różnych stron. A same studia, kształciłem się w kierunku bycia nauczycielem angielskiego. Więc jestem po filologii angielskiej, jeden z moich wspólników jest po prawie, trzeci jest po historii.

No jak to? Nie studiowaliście biznesu? Jak to jest możliwe? Da się prowadzić biznes?

Tak, dokładnie. Ani nie studiowaliśmy biznesu, ani nie studiowaliśmy informatyki. Bardzo często, patrząc na zarządy firm technologicznych, to zazwyczaj jest ktoś, kto jest programistą albo ma background IT. My zazwyczaj byliśmy bliżej biznesu i budowaliśmy zespoły IT, a biznesu nie da się studiować, i to oczywiście jest oczywista oczywistość, ale jeżeli ma się do tego żyłkę, albo chce się, to trzeba próbować. Ja uważam, że jest sporo osób, które są okej, w pracy po prostu, wiesz, nieposiadaniu biznesu i myślę, że takie osoby dają bardzo dużą wartość. Ja czasami, jak patrzę na taki poziom szczegółowości, czy osoby, które u nas się w czymś specjalizują, to mnie zaczyna głowa boleć. Wiesz, bycie specjalistą w czymś mocno, to ja zawsze takie osoby podziwiam, bo jednak moja umiejętność jest patrzenia troszeczkę szerzej i staram się układać te większe klocki i każda z tych osób jest w tym łańcuchu biznesowym potrzebna.

Jesteś ze Słupska, pamiętam, że kiedyś powiedziałeś mi, że Słupsk to jest taki Paryż Pomorza, i potem ostatnio spotkałem kogoś ze Słupska i powiedział, że nigdy o tym nie słyszał.

Powiem ci tak, ostatnio słyszałem, że Warszawa jest Paryżem Europy, czy… Pewnie to był żart. I potem jak ci to powiedziałem, to od czterech innych osób usłyszałem, że ich miasto też jest Paryżem. Paryżem Mazur. Prawda jest taka, co do Słupska, że wyjechałem ze Słupska przed studiami, czyli w wieku 18 lat, teraz bardzo dużo ciekawych rzeczy dzieje się w Słupsku, wracam tam dwa razy do roku, powstają tam małe społeczności start-up’owe, czyli z tych miast większych, w których zawsze były inkubatory przedsiębiorczości, zeszło to do miast około 100-tysięcznych i Słupsk bardzo prężnie się rozwija w obszarze przedsiębiorczości, rozwoju własnego biznesu. I dwa razy do roku jestem zapraszany na to, żeby z tymi osobami pracować. Więc Słupsk bardzo dobrze wspominam, trzymam kciuki za rozwój tej przedsiębiorczości i po prostu miasto, jest to bardzo ładnie miasto, wyjeżdżam tam czasami do rodziny i tak, to jest bardzo dobre wspomnienie.

Jak to właśnie doświadczenie, że byłeś ze Słupska, wpłynęło na twoje, nie wiem, twoje decyzje biznesowe i na sposób w jaki prowadzisz biznes? Czy uważasz, że pewnego rodzaju lokalne spojrzenie może być punktem napędowym do tego, żeby chcieć, nie wiem, coś zbudować większego, że to jest takie poszukiwanie czegoś? Czy myślisz, że to było zupełnie niezależne?

Myślę, że, wiesz, Słupsk jest miastem średniej wielkości, więc większość osób, które są w Słupsku, w którymś momencie planuje wyjazd na przykład na studia. Powiedzmy połowa osób wyjeżdża do Gdańska, do Poznania, do Warszawy. Ja nigdy nie patrzyłem na to, że jestem z mniejszego miasta, zawsze starałem się, też z osobami, z którymi się trzymałem, traktować wszystkich równo. I uważałem, że na pewno w większym mieście są większe możliwości, ale może ten drive osoby z trochę mniejszego miasta, czy obserwowanie tych loklalnych biznesów pomogło nam na tym pierwszy etapie rozwoju. Jak z Tomkiem chodziliśmy od tej, wiesz, pizzerii do pizzerii, to fizycznie wyglądało tak, że chodziliśmy z tymi amerykańskimi kuponami i mówimy, proszę pana, tutaj tak to będzie wyglądało, bo nawet nie mieliśmy polskiej wersji. I wiesz, na 10 wejść 8 razy byliśmy wywalani za drzwi.

Właśnie to mam na myśli, że mam takie obserwacje, że im większe miasto, tym większa anonimizacja relacji, i tym trudniej być może jest się nam nauczyć budować relacje z ludźmi, że jakby bycie być może z bardzo dużego miasta nie zawsze sprzyja takiemu ludzkiemu spojrzeniu. A wy, jako grupa humanistów, budujecie jednak biznes, w którym dużo tego ludzkiego pierwiastka jest.

Powiem ci, może nie wracając do Słupska, ale rozmawiając o Poznaniu, ponieważ to było kolejne dla mnie miasto. W Poznaniu podobało mi się to, że tam jest taka mocna siła przedsiębiorczości lokalnej. Tam de facto większość moich znajomych, rodzice, tato czy mama, mają biznes od wielu lat. Tam są niemieckie korzenie przedsiębiorczości i pracy, tworzenia własnych biznesów. I nieprzypadkowo bardzo wiele osób po prostu w Poznaniu ma swój własny biznes. Czyli jest bardzo niskie bezrobocie, ale też dużo własnych biznesów. I myślę, że też właśnie w Tomku, w moim wspólniku, była taka opcja, słuchaj, ja będę miał swoją własną firmę, ja chcę ją rozwijać i zapraszam do tego inne osoby. Co też jest ciekawe w samym Poznaniu, jak spojrzymy na aplikacje mobilne – co też jest połączeniem w Warszawie i w Poznaniu – to w Poznaniu są stworzone prawie wszystkie najpopularniejsze aplikacje mobilne w Polsce. Bo to, oprócz oczywiście naszego Blixa, Qponów, jest też Jak Dojadę 31, Yanosik 32, też aplikacja Allegro, no i też OLX, który teraz już jest oczywiście pewnie globalny, ale myślę, że on jest lokalnie rozwijany. A później monetyzacja tych biznesów często pojawia się w Warszawie. Więc jest to ciekawe, że jednak w Poznaniu jest przedsiębiorczość, tworzenie start-up’u, a później jest to połączenie z Warszawą, dla monetyzacji tych pomysłów.

Co robisz, kiedy nie pracujesz?

Robię dwie rzeczy. Właściwie trzy. Pierwsza rzecz to – gram w kosza. Mam jeszcze swój zewnętrzny projekt, totalnie nie w branży mobile, to jest projekt w branży muzycznej, więc mam swój mały projekt de facto business management artystów muzycznych, gdzie łączę śpiewających artystów topowych w Polsce z markami i brandami. Później oni występują w reklamach telewizyjnych, po prostu taki influencer marketing, ale tylko skupiam się na branży artystów muzycznych. I podróżuję. Staram się, jeżeli mam czas, to dużo podróżuję, jeżdżę, bardzo często udaje mi się być w Stanach i robić takie city breaki, jak tylko mam na to powiedzmy czas, ochotę i żeby po prostu trochę się odświeżyć.

A dlaczego Stany?

Lubię tę przedsiębiorczość w Stanach, lubię ten vibe, lubię to, że tym ludziom się chce, to, że są bardzo otwarci na dzielenie się wiedzą, że często biznesy – oczywiście oprócz teraz Azji – i pomysły innowacyjne w Stanach się pojawiają, że jedziesz w Nowym Jorku w metrze, jesteś w subway’u i sobie nawet po tych plakatach czy po reklamach widzisz, jakie nowe modele biznesowe są tworzone, że produkt w stylu perfumy jest teraz sprzedawany w modelu abonamentowym i to w takiej i takiej grupie docelowej. Więc lubię się uczyć. Uwielbiam Nowy Jork, więc często staram się pojawiać w Nowym Jorku, po prostu, żeby się nawet nauczyć nowych rzeczy. No i Kalifornia, tak trochę bardziej wakacyjnie, żeby odpocząć i trochę od tego wszystkiego spauzować, na jakiś czas. Bo to nie chodzi o to, że to wszystko jest bardzo męczące, ale trzeba po prostu zmienić perspektywę. I teraz też właśnie w Stanach myślę o tym projekcie muzycznym. Ja to traktuję jako hobby, ale de facto jest to też biznes. Więc można powiedzieć, że to co robię poza pracą, to jest hobby, ale też biznesowe.

A czego tobie życzyć prywatnie, biznesowo? Co byś chciał osiągnąć? Dokąd zmierzasz?

Myślę, że ważne dla mnie jest to, żeby mi się chciało. Bo była sytuacja…Zawsze jak rozmawiam, to staram się od czasu do czasu podsumować to, co się u mnie dzieje, i zapytać się, w taki prosty sposób, czy jestem szczęśliwy tu gdzie jesteś. Miałem taki moment w życiu, kiedy chciałem osiągać wielki sukces, być numer 1, i wszystkie rzeczy, które bardzo mnie pompowały, a teraz jestem na etapie, gdzie chcę po prostu enjoy the process, doświadczać, zrozumieć, że biznes stały, duży nie powstanie z dnia na dzień. Więc żeby uczyć się tego, a z drugiej strony, żeby robić rzeczy, które sprawiają mi radość. Te rzeczy, o których ci mówiłem, czy koszykówka, czy ten projekt muzyczny, zawsze uważam, że w życiu trzeba mieć kilka kotwic, jeżeli jedna kotwica przez chwilę ci ucieknie, to zawsze twoje życie jest stabilne w innych obszarach. I myślę, że każdy człowiek sam sobie musi odpowiedzieć na pytanie, jakie to są kotwice. I jeżeli masz jedną kotwicę i tylko się na tym skupiasz i później… Na niektóre rzeczy nie masz wpływu, na to, że na przykład biznes ci się zepsuje, czy czasami życie osobiste. Wtedy odpada ci ta jedna kotwica i mówisz, wow, może utonę. I staram się tak to układać. Czyli nie zawsze jest to perfekcyjne, tak jak sobie to wymarzę, ale myślę, że działa to dla mnie i tego bym chciał. Jak mówisz, czego mi życzyć, to chyba żeby mi się chciało, żeby cały czas szukać nowych tematów i żeby mieć wokół siebie osoby, które z jednej strony mnie rozumieją, a z drugiej strony też są jakimś wyzwaniem, żeby było ciekawie. Bo wiesz, można robić biznes, ale ta największa wartość, wydaje mi się, jest jednak w drugim człowieku, w tym, że poznajesz tę drugą osobę i nie zawsze to musi…, nie musisz z tą drugą osobą zrobić biznesu, ale zawsze można po prostu dobrze spędzić czas i od kogoś się czegoś nauczyć.

A czy jest jakaś prawda o biznesie, albo jakiś mit na temat biznesu, który chciałbyś obalić? Coś, co jest na przykład powszechnie promowane, a uważasz, że to nie jest prawda? Albo vice versa, coś, co uważasz, że jest taką prawdą uniwersalną, która nie jest zbyt często nagłaśniana?

Myślę, że bardzo ważną prawdą jest prawda, która mówi sell or die, czyli sprzedaż jest bardzo ważna, żeby ktoś chciał twój produkt kupić. Możesz go opakowywać w piękne pudełka i o nim mówić we wszystkich wywiadach start-up’owych, czy cokolwiek tam się dzieje, ale na koniec dnia liczby się same obronią. A z drugiej strony bardzo ważne jest też bycie pokornym i cały czas mówienie, albo taka świadomość, że może ci się zaraz nie udać. I tu, gdzie jesteś, staraj się być skupionym, rób to co jest ważne, ale też pamiętaj, że zawsze będzie ktoś większy, zawsze będą biznesy, w których się szybciej coś uda i trzeba znać swoje miejsce. Być agresywnym i atakować do przodu, ale też wiedzieć, że potrzebny też jest slow down.

Super. Marcin, bardzo ci dziękuję za tę rozmowę, to była ogromna przyjemność pogadać, dużo ciekawych inspiracji i też cieszę się, że mogliśmy się znów spotkać po tylu latach i parę słów zamienić. Tak że wielkie dzięki za tę rozmowę.

Dziękuję Grzegorz za zaproszenie, że udało nam się po tych 5 latach. Chociaż nie, raz, tak jak mówiłem, spotkaliśmy się w Dolnie Krzemowej na tym projekcie. Trzymam kciuki za rozwój twojego kanału, twoich projektów i na pewno do zobaczenia niedługo.

Dzięki. Do zobaczenia.

Odnośniki zewnętrzne – Marcin Lenkiewicz (Qpony-BLIX):

  1. https://pl.linkedin.com/in/marcin-lenkiewicz-37067b55
  2. https://www.qpony.pl/
  3. https://blix.pl/sklep/qpony/
  4. https://zdrowezakupy.org/
  5. https://www.klubkantar.pl/
  6. https://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C3%B3g_rentowno%C5%9Bci
  7. https://pl.wikipedia.org/wiki/Produkty_szybkozbywalne
  8. http://czas.ebiznes.org.pl/KISS.htm
  9. http://gazetapraca.pl/gazetapraca/7,90443,20737174,gig-economy-czyli-menedzer-na-zleceniu.html
  10. Hype (ang.) – szum, krzykliwa reklamahttps://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/hype
  11. https://estimote.com/products/
  12. https://pl.linkedin.com/company/estimote-inc-
  13. https://www.crunchbase.com/organization/kontakt#section-overview
  14. https://pl.linkedin.com/in/tomasz-jab%C5%82o%C5%84ski-0060118a
  15. https://pl.linkedin.com/in/jakubjeziorny
  16. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kobe_Bryant
  17. https://pl.wikipedia.org/wiki/Shaquille_O%E2%80%99Neal
  18. How brands grow; Autor: Byron Sharp; Wydawnictwo: Oxford University Press 2010 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4489855/how-brands-grow
  19. How Brands Grow Part 2, Autorzy: Jenni Romaniuk and Byron Sharp; Wydawnictwo: Oxford University Press 2015 https://www.enbook.pl/catalog/product/view/id/1157636?gclid=EAIaIQobChMIwPmB1oD64QIVDKmaCh1s2wzVEAYYBCABEgIhRvD_BwE
  20. https://www.researchgate.net/profile/Ken_Singer
  21. http://startuppoland.org/investor/aip-seed-capital/
  22. https://business.link/en
  23. https://pl.linkedin.com/in/dariusz-%C5%BCuk-a15410
  24. https://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_poufno%C5%9Bci
  25. https://gregalbrecht.io/pl/podcast/michal-branski-wirtualna-polska/
  26. https://www.pb.pl/brainly-podbija-swiat-i-szuka-specjalistow-953160
  27. https://booksy.com/pl-pl/
  28. https://www.docplanner.com/about-us
  29. https://strefainwestorow.pl/wiadomosci/20190502/ponad-27-tysiecy-klientow-livechat
  30. https://www.skarbiec.pl/slownik-inwestycyjny/kij-hokejowy
  31. https://jakdojade.pl/lista-miast
  32. https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.neptis.yanosik.mobi.android&hl=pl

Dodaj komentarz