Czy newslettery mają sens? Czego nauczyłem się z dystrybucji ponad 500.000 kopii swojego newslettera? I niespodzianka – klub Greg Albrecht Podcast – o tym w tym odcinku.

Przydatne informacja dla osób, które rozważają wysyłkę własnych wiadomości w segmencie B2B lub chcą otrzymywać więcej materiałów o Greg Albrecht Podcast.

Zapisy do klubu: gregalbrecht.io/klub

Czy newslettery mają sens – wideo na YouTube:

Artykuł:

W tym odcinku opowiadam o tym, dlaczego denerwują mnie newslettery i jakie wyciągnąłem z tego wnioski. Ponadto podpowiem Wam, jakich rzeczy nauczyłem się, wysyłając własne newslettery. A na koniec przygotowałem niespodziankę, czyli kilka słów o klubie Greg Albrecht Podcast, do którego można zapisać się na stronie: https://gregalbrecht.io/klub

Dlaczego nie lubiłem newsletterów?

Z reguły niczego nie subskrybuję, a newslettery kojarzyły mi się z czymś, co jest irytujące, drażniące i czego lepiej unikać. Dlatego bardzo często rezygnowałem z subskrypcji. Z jakich powodów?

Po pierwsze, większość newsletterów, moim zdaniem, jest nie o tym, co ja mogę zyskać, ale o tym, co firma chce mi sprzedać. Firmy dużo opowiadają o sobie, swoich produktach, możliwościach, nawet content marketing, czyli marketing treści jest ściśle powiązany z usługami sprzedażowymi danej firmy. I właśnie te elementy są najbardziej zniechęcające dla subskrybenta. Nawet największy miłośnik marki, nie jest w stanie ciągle o niej słuchać.

Drugi powód, który zniechęcał mnie do newsletterów, to ich powtarzalność. Mimo, że otrzymywałem newslettery od różnych firm, znajdowałem w nich zazwyczaj podobne, wciąż powielane treści. A to oczywiście skutkowało szybkim wypisaniem się z takiego newslettera.

Trzecim powodem, zniechęcającym do subskrypcji newsletterów, jest duża częstotliwość ich otrzymywania. Moim zdaniem one przychodziły zdecydowanie za często, co tym bardziej mnie zniechęcało i motywowało do rezygnacji z subskrypcji.

Moment przełomu, czyli jak trafiłem na idealny newsletter i… stworzyłem własny

Któregoś dnia trafiłem na niesamowity newsletter Tima Ferrissa, autora podcastu „The Tim Ferriss Show”: https://tim.blog/podcast/. Ten newsletter nazywa się „5-BULLET FRIDAY” https://tim.blog/welcome-to-5-bullet-friday/ i szczerze go polecam. Wysyłany jest w każdy piątek i zawiera linki do różnych inspirujących treści. Między innymi dzięki temu newsletterowi trafiłem na fantastyczne wydarzenie w USA, o którym wcześniej już wspominałem „Two 12” https://two12.io/ oraz przeczytałem wiele inspirujących książek i artykułów. To był pierwszy newsletter, który mnie zainspirował i właśnie wtedy pomyślałem sobie, że może ja też mógłbym pisać podobne treści, dzielić się informacjami, inspirować innych. Spróbowałem.

Najpierw uruchomiłem newsletter o nazwie A.B.C. Toolbox w j. angielskim, ale dość szybko wielu moich subskrybentów powiedziało, że jednak bariera językowa jest za duża, więc do j. angielskiego dodałem j. polski. Przez rok wysłałem ponad 500 000 wiadomości, zebrałem też trochę informacji zwrotnych. Ten newsletter spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem.

A.B.C. Toolbox

A.B.C. Toolbox składał się z trzech głównych części: artykułu, książki i jednej, dodatkowej, osobistej inspiracji raz w tygodniu. Wysyłałem go przez rok. Po roku, by uzyskać informację zwrotną, wysłałem ankietę, z której dowiedziałem się, że 50% czytelników tego newslettera to słuchacze Greg Albrecht Podcast https://gregalbrecht.io/pl/podcast/.

Czego nauczyłem się dzięki ankiecie z newslettera?

Po pierwsze nauczyłem się tego, że ludzie naprawdę lubią indywidualne przemyślenia i osobiste treści. Aż 40% czytelników najbardziej lubiło w moim newsletterze sekcję z cyklu przemyślenia, luźne idee, pomysły.
(Jeśli jeszcze nie znasz mojego newslettera, to na stronie: https://gregalbrecht.io/biuletyn/ znajdziesz archiwalne numery i tam możesz zobaczyć jak wygląda przykładowy punkt C, czyli osobiste refleksje, którymi się dzielę).

Moja rada:

Gdy prowadzisz swój newsletter, nie bój się eksperymentować, mówić o sobie, zdradzać swoje przemyślenia. Jeśli budujesz markę osobistą, to dobry pomysł, by ją wzmocnić.

Druga rzecz, która utrzymała moje zaangażowanie w prowadzenie tego newslettera (a to naprawdę wymaga dużo pracy, by napisać newsletter w dwóch językach raz w tygodniu) to był wpływ na ludzi.

To jest niesamowicie miłe, że w odpowiedzi na newsletter dostawałem mnóstwo pozytywnych wiadomości. Chyba najbardziej znaczącym wydarzeniem było, gdy opublikowałem tekst o moich pierwszych stu dniach medytacji. W efekcie dostałem wiele odpowiedzi.

Po moim artykule (https://gregalbrecht.io/medytacja) prawie 100 osób napisało, że dzięki temu tekstowi zaczęli medytować i to miało ogromny wpływ na ich życie. Uspokoili się, czują się lepiej i są mi za to wdzięczni.

Druga rzecz zatem, jakiej dowiedziałem się o newsletterach, to fakt, że przesłanie swoich treści może mieć ogromny wpływ na ludzi. I choć z założenia newsletter nie ma żadnego biznesowego przełożenia – nigdy w nim nie promowałem żadnej swojej usługi, to czuję, że to działanie ma pozytywny wpływ na innych i sens.

Trzecia moja refleksja dotyczy osiągania efektu biznesowego przez przypadek, niejako przy okazji.

W treści swego newslettera nigdy nie pisałem o tym, czym się zajmuję, czyli np. wystąpieniami publicznymi, doradztwem. Mimo to ludzie, którzy otrzymywali newsletter, wielokrotnie w informacji zwrotnej pytali, czy mogą zatrudnić mnie do jakiegoś projektu strategicznego, czy mogą mieć przeprowadzony ze mną coaching lub też czy mogą mnie zaprosić do wygłoszenia prezentacji na ich wydarzeniu.

Jednym z przykładów, wartych przytoczenia, był artykuł, w którym napisałem, że warto poświęcić czas na rozmowy z zespołem. Nawet, jeśli działamy na wysokich obrotach, dobrze jest się zatrzymać i znaleźć na to czas. W odpowiedzi na tę wiadomość, jeden z subskrybentów, członek zarządu dużej firmy, zapytał, czy mógłbym o tym opowiedzieć na jego wydarzeniu firmowym.

Reasumując, choć moją intencją przy tworzeniu newslettera nie były cele biznesowe, ale dzielenie się ciekawymi informacjami, zmienianie świata, wpływanie na ludzi w sposób pozytywny, okazało się, że może to mieć także bezpośrednie przełożenie na biznes.

Te trzy elementy, które wymieniłem powyżej, to są, moim zdaniem, trzy najważniejsze powody, dla których warto prowadzić newsletter.

Wpływ ankiety na ulepszenie newslettera i stworzenie nowego produktu

62% subskrybentów newslettera czytało go co dwa tygodnie lub rzadziej. Uznałem więc, że pisanie go co tydzień jest stratą, zarówno mojego czasu, jak też moich czytelników. Taka częstotliwość e-maili miała też wpływ na zwiększone wypisywanie się z subskrypcji.

Z tego względu nowy newsletter, który za chwilę ruszy, będzie dostępny co dwa tygodnie. Będę testował to rozwiązanie, jeśli okaże się, że nie wpłynęło to na poprawę klikalności newsletterów, być może, spróbuję wysyłać go raz w miesiącu.

Druga istotna rzecz, to mnóstwo feedbacku dotyczącego samej nazwy newslettera. Choć nazwałem go A.B.C. Toolbox, coś mi nie pasowało. Mój podcast, to, co robię, to raczej nie jest coś dla osób, które stawiają pierwsze kroki w biznesie, gdyż zwykle mówię o rzeczach bardziej zaawansowanych.

To są materiały dla ludzi doświadczonych w biznesie. Natomiast nazwa newslettera – A.B.C. Toolbox może kojarzyć się z czymś podstawowym, bazowym, a nawet trywialnym. Tymczasem nie była to moja intencja, nie jest to moja grupa docelowa ani rzecz, która mnie najbardziej kręci. W tej sytuacji zapytałem, jak mógłby wyglądać tytuł mojego nowego newslettera. Dodatkowo zrobiłem mały konkurs, w którym można było wygrać książki. Efektem tego konkursu jest nowy tytuł mojego newslettera, który ogłaszam poniżej.

Newsletter będzie nazywał się Business unlimited, czyli Biznes bez ograniczeń.

Ostatnia, ważna rzecz, o której dowiedziałem się z ankiety, to fakt, że aż 63% subskrybentów wskazało, że chciałoby, abym dodał jedną ważną rzecz do newslettera, konkretne narzędzie, gotowe do zastosowania. To rozwiązanie wprowadzę w nowym newsletterze.

Ponadto z ankiety uzyskałem jeszcze jedną, ciekawą informację zwrotną. 21% subskrybentów napisało, że chcieliby otrzymywać w newsletterze sylwetki ciekawych osób. Wtedy zaświtała mi pewna myśl. Robię przecież podcasty, które nie są niczym innym, jak sylwetkami ciekawych osób. Jak te dwie rzeczy można połączyć?

W ten sposób narodził się pomysł na zupełnie oddzielną grupę, do której dziś Was zapraszam. To będzie nowa grupa subskrypcyjna, klub Greg Albrecht Podcast, do którego możecie zapisać się na https://gregalbrecht.io/klub. Osobom, które znajdą się w klubie, będę przesyłał nowe odcinki podcastu, tak, by nikt ich nie przegapił. Dodatkowo będzie można od czasu do czasu otrzymać specjalne prezenty od gości, będzie się można dowiadywać wcześniej o nowych odcinkach, a czasem mieć możliwość zadania pytań gościom Greg Albrecht Podcast. W przyszłości planuję też wydarzenia, podczas których będzie istniała możliwość zbudowania głębszych relacji pomiędzy osobami, które słuchają mojego podcastu, być może też jego gośćmi. Oczywiście o tym także w pierwszej kolejności będę informował w klubie.

Czy zatem newslettery mają sens?

Moim zdaniem tak. Widzę, że działają, że ludzie reagują na nie pozytywnie, jeśli się sami do nich świadomie zapisują. Można robić je bez intencji sprzedażowej, a mimo to i tak sprzedawać. Nauczyłem się, że można pozytywnie wpływać na ludzi, po prostu, dzieląc się własnymi przemyśleniami, bez nadmiernego samokrytycyzmu. Nie warto być zbyt surowym dla siebie, warto zacząć pisać newsletter i dzielić się swoją wiedzą oraz refleksjami z innymi.

Ważna rzecz – odpisuj na e-maile!

Koniecznie odpisuj na e-maile, które otrzymujesz od subskrybentów. W odpowiedzi na mój newsletter, można wysłać do mnie wiadomość. Zawsze odpisuję na tego typu e-maile i to buduje bardzo fajne relacje z subskrybentami.

Jeśli chcecie się podzielić ze mną swoimi refleksjami na temat podcastu, newsletterów lub jakimikolwiek innymi, zapraszam do kontaktu pod adresem: klub@gregalbrecht.io.

Dodaj komentarz