Piotr Macierzyński – W branży Travel eCommerce i IT od 14 lat, założyciel pierwszego w Polsce dynamicznie pakietującego on-linowego biura podróży Escape2Poland Ltd, które w 2017 roku obsłużyło ponad 100 000 turystów. Współzałożyciel agencji interaktywnej ECOM Media, która prowadziła kampanie marketingowe dla takich marek jak SONY, SAMSUNG, CANON, NIKON, NOKIA, ABBOTT. Współtwórca unikalnego systemu cross-selling’owego START Parking On-line, z którego korzystają największe biura podróży, linie lotnicze oraz największe w Polsce agencje OTA: m.in.  RainbowTours, TUI, Neckermann, Wakacje.pl, Travelplanet, eSky.pl, Wezyr Holidays, Small Planet, Ecco Holidays, Sun Fun, Fly.pl, Tanie-Loty.pl oraz pierwszej w Polsce sieci Parkingów około lotniskowych: START Parking. Wszystkie spółki w 2017 roku obsłużyły ponad 500 000 podróżnych.

Motto:
“I believe in the power of great & innovative ideas and I
‘m not afraid of introducing them to the market.”

Zapis Rozmowy

Dziś moim gościem jest Piotr Macierzyński. Powiedz coś o sobie, wiem, że jesteś przedsiębiorcą w branży turystycznej. Co to znaczy?

  • Tak, jak powiedziałeś, prowadzę kilka spółek w branży turystycznej. W branży, która w ostatnich latach dzięki wszechobecności internetu w procesie rezerwacyjnym wycieczek, w ogóle usług turystycznych, przeżywa niesamowity boom, a to znaczy dla naszej spółki technologicznej Ecom Media 1 niesamowite możliwości rozwoju.

Jak się to wszystko zaczęło? Skąd się wzięła w tobie ta turystyka i jak otworzyłeś pierwszą firmę?

  • Wiesz co, wszystko zaczęło się dość dawno temu, to było jakieś 25 lat temu, czasy słynnej giełdy komputerowej 2(foto 1). Mówię słynnej, bo z tej giełdy komputerowej wyszli teraźniejszy miliarderzy, między innymi ludzie z CD Projektu 34, ja wtedy miałem 15 lat, gdy pojawiłem się tam próbując coś zrobić i byłem jeszcze za młody na to, żeby założyć biznes, żeby sprzedawać chociażby gry komputerowe, czy części komputerowe, ale zauważyłem, że wszyscy ci ludzie, którzy tam handlowali mieli jeden duży problem, mianowicie wszystkie stoiska musiały być codziennie w sobotę rozwinięte, potem zwinięte i te wszystkie namioty trzeba było gdzieś zabrać, przechować i zaoferowałem im taki pakiet, jako 15-latek, że te wszystkie namioty im rozstawię, a potem przechowam, no i okazało się, że w ciągu kilku godzin pracy w weekend, zarabiałem więcej niż mój tato na cały etat w fabryce Ursus i to był taki pierwszy moment kiedy poczułem, co to znaczy bycie przedsiębiorcą, co znaczy przedsiębiorczość, znaczy natknąłem się na jakiś problem, zaoferowałem naprawdę proste rozwiązanie i nagle ktoś mi za to zapłacił naprawdę kupę pieniędzy i to był taki moment kiedy poczułem, że kurczę, dobra, nie wiem co jeszcze będę studiował i jak przejdę przez liceum, ale na pewno chcę mieć własny biznes.

Giełda komputerowa sprzed lat. Zdjęcie pochodzi z artykułu
https://www.ppe.pl/publicystyka/1374/gieldy-komputerowe-piekny-relikt-przeszlosci.html

Nieźle. I co się wydarzyło potem? Składałeś te stoiska, rozkładałeś dla różnych lokalnych przedsiębiorców, przegrywaczy gier i tak dalej,…

…tych wszystkich, że tak powiem, piratów ówczesnych, to miałeś wtedy 15 lat i co się wydarzyło potem, że nagle zbudowałeś, w cudzysłowie, ale nie takim wcale dużym, imperium turystyczne?

  • Może imperium, to dużo powiedziane, ale więc jak poszedłem na studia, to cały czas w głowie miałem to, że chciałem założyć swój własny biznes, jakąś taką wewnętrzną motywację do tego, żeby działać i w którymś momencie po studiach, zaraz po studiach wyjechałem do Wielkiej Brytanii, oczywiście zaczynając karierę od tak zwanego zmywaka, a kończąc, po okresie około półtora roku, w szkockiej izbie turystyki i reklamowaniu Szkocji, jako fajnego kraju do tego, żeby przyjechać i zobaczyć highland’y Wielkiej Brytanii. No i któregoś dnia, stojąc w tej spódnicy, czyli w kilcie, bo wtedy to były czasy, kiedy nosiłem spódnicę do pracy, pomyślałem, że całkiem nieźle mi idzie to zachęcanie ludzi do tego, żeby przyjechali do Szkocji i dużo bardziej oryginalnym i przekonującym mógłbym być w roli człowieka, który zaprasza do Polski, no i w ten sposób powstało Escape to Poland 56, czyli biuro podróży, które zajmuje się turystyką przyjazdową, to był rok chyba 2003, czy 2004, wchodziliśmy do Unii Europejskiej, pojawiły się nowe możliwości, pojawiły się tanie linie lotnicze latające do Polski z Wielkiej Brytanii, dobry czas na to, żeby otworzyć takie biuro i od tamtego czasu to biuro, z mniejszymi, większymi sukcesami, prowadzę do dziś.

Skąd wziąłeś klientów do tego? No bo pomysł pomysłem, tak, ale konkretnie, co się wydarzyło, że nagle zaczęli do ciebie przyjeżdżać turyści?

  • Znaczy od początku założenie było takie, że zakładam stronę internetową i próbuję zdobyć tych klientów przez stroną internetową i oczywiście to na początku, nie było tak proste w zrealizowaniu, jak mi się wydawało i niestety przez długi okres czasu było tak, że prowadziłem tę stronę internetową tak naprawdę sam dla siebie, bo nikt nie przyjeżdżał, a więc musiałem opłacić wszystkie opłaty związane z ZUS-em, gwarancjami bankowymi dla biur podróży i tak dalej, natomiast nie miałem żadnych przychodów.

Jak się wtedy czułeś? Jak sobie wyobrażałeś dalszy ciąg, nie? Bo masz koszty, nie masz przychodów.

  • Wiesz co, to był trudny moment, ale to chyba był trudniejszy moment, tak naprawdę, dla mojego otoczenia, to znaczy to był dużo trudniejszy moment dla moich rodziców, którzy byli przerażeni w ogóle tym, że ja otwieram swój biznes, dla moich przyjaciół, znajomych i nawet pamiętam taką sytuację, że pojawiła się taka jedna duża rezerwacja w moim systemie i ja zadzwoniłem do tego pana, który nie do kończył tej transakcji i nie przeprowadził płatności do końca, zadzwoniłem do niego spytałem się, co się stało, dlaczego nie dokończył tej rezerwacji, on mówi, że tak naprawdę on nie miał zamiaru dokończyć tej rezerwacji, on po prostu sobie coś tam sprawdzał, ale tak naprawdę, to coś tam mu się nie podobało i on nie chciał tego zarezerwować, natomiast ja wierzyłem tak mocno w ten biznes i w to, że mi się uda, że wszystkim moim znajomym, rodzinie, powiedziałem, że facet chciał zamówić, że naprawdę był bliski tego, żeby wydać te kilka tysięcy funtów u mnie na stronie, tylko po to, żeby wszyscy uwierzyli, że ten biznes rzeczywiście będzie działać i rzeczywiście są ludzie, którzy są w stanie wydać pieniądze przez internet. No wtedy, w 2003 roku, to było coś niewyobrażalnego dla moich jeszcze znajomych i zwłaszcza dla moich rodziców, że ktoś, coś będzie płacił przez internet, więc ja mocno wierzyłem w to, że to mi się uda, tylko kombinowałem, co muszę zrobić, żeby to się udało, no i tak zajęło mi to półtora roku tego, żeby dojść, co mam robić, jak robić, żeby to poszło i w końcu poszło.

Z czego żyłeś przez półtora roku?

Jak się żyje, kiedy się zaczyna prowadzić biznes i on nie żre na początku?

  • Wiesz co, to jest bardzo trudne, to znaczy na początku zacząłem ten biznes prowadzić w Polsce i to było o tyle trudniejsze, że jeszcze wtedy nie mieliśmy tych takich dopłat do ZUS-u i ten ZUS był w takiej wysokości, jak dla każdego innego przedsiębiorcy, który już zarabia. I to jest, było tak, że wtedy musiałem 750 złotych zarobić tylko i wyłącznie na ZUS, plus jakieś tam gwarancje bankowe, plus inne koszty, Adwords google’owy i to był bardzo ciężki czas do tego stopnia ciężki, że po chyba 6 miesiącach zawiesiłem działalność w Polsce, wróciłem do Wielkiej Brytanii, bo tam okazało się, że koszt ZUS-u był kilkadziesiąt razy niższy niż w Polsce, tam chyba płaciło się 4 funty tygodniowo, więc pojechałem tam i znalazłem pracę taką, która pozwoliła mi na to, żeby prowadzić biznes w dzień, a żebym mógł pracować w nocy, to była taka przygoda z czyszczeniem toalet w pubach w nocy, ale to mi pozwalało na to, że wstawałem o 3 rano, jechałem do pracy na 3:30, o godzinie 7-8 kończyłem pracę, do 10 mogłem się jeszcze przespać i od 10 zacząć prowadzić swój biznes. J

Musiałeś naprawdę wierzyć, że to wyjdzie.

  • Ja gdzieś miałem taką projekcję w głowie, że to się w końcu uda i w końcu się udało.

Opowiedz o tym dniu, kiedy wpadło pierwsze prawdziwe zamówienie.

  • Wiesz co, to było tak, że w pewnym momencie, po chyba półtora roku, rzeczywiście zacząłem się poddawać, to znaczy mówię, kurczę, no wciąż te zamówienia nie spływają i cały czas kombinowałem, ale już nie zaglądałem, tak jak na początku, do bazy danych, bo to tak naprawdę wtedy nie miałem jeszcze żadnego backend’u, tylko wchodziłem do takiej czystej bazy danych, do SQL-a 7 i sprawdzałem, czy pojawiło się jakieś nowe zamówienie. No i przez, tak jak na początku robiłem to 15 razy dziennie, tak potem po półtora roku robiłem to raz na kilka dni, no i pewnego dnia po prostu podszedłem do skrzynki mojej w domu, otworzyłem ją, oczekując jakiegoś 1, czy 2 listów nagle okazało się, że tam jest 5 listów, w których są czeki. No i chwila zastanowienia, mówię, aha, okej, dawno nie byłem na mojej, nie zalogowałem się do bazy danych, sprawdzę, co tam jest. Okazuje się, że tam mam nagle 8 zamówień, po prostu trafiłem w moment dobry i okazało się, że zamówienia zaczęły spływać i dosłownie tak, jak przez pierwsze półtora roku miałem kilka zamówień, tak w ciągu jednego tygodnia zeszło tych zamówień kilkanaście, no i potem tak to się już utrzymało przez dłuższy okres czasu, więc, no byłem w wielkim szoku, jak to w końcu wyszło.

Co robiłeś pomiędzy tym czasem, kiedy tych zamówień było kilka, a nagle zaczęło się ich robić więcej? Czy myślisz, że było jakieś jedno działanie, które spowodowało, że nagle to zaczęło iść?

  • To było chyba kilka rzeczy, które zeszły się razem, na pewno dużo czerpałem z książek i dużo zacząłem czytać o tym, jak strona powinna wyglądać, jak powinien wyglądać sam proces rezerwacyjny, a drugim takim wydarzeniem było rozszerzenie kampanii Google’owych. Ja pamiętam wtedy, że zrobiłem taka jedną kampanię i pamiętam, że płaciłem za nią 1 pensa za kliknięcie, czyli to było tam jakieś 5, czy 6 groszy i to była kampania właśnie chyba zwiedzanie muzeum Auschwitz w Krakowie, i to splotło się jeszcze z 60. rocznicą chyba wyzwolenia Obozu Auschwitz, no i suma tego, to był właśnie ten rezultat w postaci, nagle, kilkunastu zamówień w ciągu tygodnia.

Jakie były kolejne kroki? Bo zaczęły się pojawiać pierwsze zamówienia, trochę zeszło ci pewnie tego napięcia związanego z tym, że cały czas byłeś pod krechą i jeszcze pewnie rodzina i znajomi uważali cię za kompletnego wariata i nagle okazało się dobra, to co wymyśliłem ma jakiś sens. I od tamtej pory minęło z 14 lat, dobrze liczę?

Co w ciągu tych 14 lat było takim największym, kolejnym krokiem po tym pierwszym zamówieniu, czy po tym pierwszym uruchomieniu zamówień?

  • Na pewno takim trudnym momentem dla każdego młodego przedsiębiorcy, który nie osiąga jakiegoś, nie wiadomo jakiego gigantycznego sukcesu, tylko prowadzi na początku taki mały biznes i jest to, żeby zacząć zatrudniać innych ludzi. I to było dla mnie o tyle trudne, że biznes dawał mi jakieś godziwe pieniądze do tego, żeby przeżyć, myślę, że to było na początku w tamtym czasie, to było jakieś 5-6 tysięcy złotych może i nagle zatrudnienie pierwszego programisty, który kosztował mnie chyba 3,5 tysiąca złotych, to był dla mnie bardzo duży skok. To znaczy i to była trudna decyzja, ponieważ musiałem zrezygnować z większej części swojego przychodu, a dodatkowo miałem w biurze młodego programistę, który był na studiach, który zarabiał więcej niż ja i to było bardzo trudne. W ogóle uważam, że wiele biznesów zostaje małymi biznesami tylko i wyłącznie dlatego, że trudno ludziom ten moment przeskoczyć, czyli zacząć zatrudniać ludzi i pogodzić się z tym, że przez jakiś okres czasu będę zarabiał mniej niż mógłbym i to był taki moment zwrotny, natomiast ważne jest to, żeby sobie zaplanować to, gdzie chcemy być dzięki temu zatrudnieniu ekstra człowieka za na przykład okres 3, czy 6 miesięcy. Ja tak zrobiłem i powiedziałem okej, spróbujmy zatrudnić programistę i zobaczymy, czy za 6 miesięcy jakby to, co on nas kosztuje w firmie, czy on zarabia na siebie. Na szczęście się udało i potem mogłem kontynuować z wielką odwagą, mieć kolejnych ludzi, ale to był taki, no trudny moment, to podjęcie decyzji o tym, żeby kogoś zatrudnić.

Jeżeli chodzi o pracę z ludźmi, jakie miałeś najtrudniejsze momenty? Zwolnienia, niepowodzenia, jak sobie z tym poradziłeś?

  • Najtrudniejszy moment w prowadzeniu biznesu przez ostatnie kilkanaście lat to był moment, w którym zdecydowaliśmy się na to, żeby ze spółki technologicznej, takiej bardziej e-commerce’owej, nagle założyć spółkę, która będzie obsługiwała klientów, chodzi mi tutaj o założenie sieci parkingów Start Parking 89 przy lotniskach i to był bardzo trudny moment, ponieważ wychodziłem z pewnej takiej strefy komfortu. To znaczy, wszystkich ludzi miałem zawsze przy sobie, nawet jak, nie wiem, osoba, która jest na call center, zachorowała, to zawsze miałem takie poczucie, że mogę w każdym momencie podejść do tej słuchawki i komuś pomóc, gdzie nic się nie dzieje, a w momencie, kiedy podjęliśmy decyzję o tym, że budujemy sieć parkingów, nagle musieliśmy zatrudnić 60 ekstra osób, podnieść zatrudnienie 4-krotnie i rozrzucić tych ludzi po całej Polsce i stworzyć im jakiś schemat, jakieś ramy działania i mieć pewność, że oni się do tego zastosują i że przyjdą do tej pracy i że przewiozą tych ludzi, to było bardzo trudne i to było jedno z większych wyzwań w tym okresie kilkunastu lat, kiedy jestem przedsiębiorcą.

A co spowodowało, że mając dobrze prosperujący biznes e-commerce’owy, zdecydowałeś się znowu skoczyć w głęboką wodę i pójść w coś tak różnego, tak? Czyli rzeczywiste lokalizacje, rzeczywiści ludzie, biznes usługowy, taki totalnie związany z miejscem i z czasem, jaka była motywacja?

  • No to była trudna decyzja, wszystko zaczęło się od tego, że tak naprawdę pomysł na Start Parking na początku był zupełnie inny, to znaczy, startowaliśmy od tego, że chcieliśmy stworzyć porównywarkę parkingów, która pokaże ludziom, klientom, podróżnym, który parking jest najlepszy, potem jak już mieliśmy tą porównywarkę, to stworzyliśmy system, taki ekosystem, który połączył klientów biur podróży, małych agencji turystycznych, linii lotniczych z parkingami, czyli stworzyliśmy możliwość wszystkim tym klientom łatwego rezerwowania usługi parkingowej przy lotnisku i możliwość dojazdu własnym samochodem do lotniska i kiedy wszystko już zaskoczyło, minęło chyba 4 lata od początku trwania projektu, zrobiliśmy taką wielką ankietę i do nas spłynęły wyniki z tej ankiety, to był taki rok, w którym naprawdę dużo obsłużyliśmy klientów, no i okazało się, że zbudowaliśmy fajny system, ale produkt, który jest w tym systemie, jest bardzo niskiej jakości. Był to taki czas, kiedy usługi parkingowe mocno potaniały, bo tak naprawdę każdy właściciel ziemi przy lotnisku stwierdził, okej, dobra, no to w tej sytuacji mogę prowadzić parking, fajny biznes i ceny są bardzo fajne. Na początku one oscylowały, jak zaczynaliśmy ten biznes, około 120-130 złotych za tydzień, więc otworzę sobie parking i będę zarabiał kupę pieniędzy. No, tylko że każdy z nich cały marketing opierał na tym, żeby dostarczyć tą usługę za trochę taniej, więc po 2-3 latach, te usługi spadły do poziomu jakichś tam 40 złotych za tydzień. Jak usługa jest dostarczana przez bardzo dużo podmiotów, za bardzo niską kwotę, to żaden z tych podmiotów nie ma możliwości inwestowania. Działa się wtedy, jak to mówił Phil, na takim perfect competitive market, i żaden z podmiotów nie ma możliwości i nie chce się odważyć na to, żeby inwestować w to, żeby klientowi było lepiej, każdy walczy o przetrwanie. No i tak też wtedy było, że okazało się, że około 30-40%, już dokładnie nie pamiętam, 30-40% klientów, którzy korzystają właśnie z tych parkingów, oczekują na przykład na odbiór z lotniska ponad 40 minut. I dla nas to były dane, które były zatrważające. Mówimy, jejku, czyli kolejne 30% jest odbierane między 20, a 40 minut i tylko powiedzmy 45% klientów jest zadowolonych z usługi, bo z już wcześniejszych badań wiedzieliśmy, że klient jest w stanie bez większych problemów pogodzić się z tym, że czeka na transport około 20, powiedzmy 25 minut, ale czas powyżej pół godziny jest już dla niego na tle niekomfortowy, że ocenia tą usługę, jako słabą usługę.

Jaki czas udaje wam się dzisiaj realizować w takim razie?

  • Teraz mamy tak, że 100% naszych klientów jest przewożonych w czasie 20 minut. Po prostu wprowadziliśmy takie linie regularne autobusowe, które przewożą wszystkich w regularnych odstępach czasowych, czyli 20-minutowych i zamiast 8-osobowych van’ów, mamy 100-osobowe autobusy, oczywiście na niektórych lotniskach są to mniejsze autobusy, ale naszym celem było to, żeby maksymalny czas oczekiwania klienta na odbiór, czy zawiezienie na lotnisko oscylował w granicach 20-25 minut.

Czyli jesteście porównywarką parkingów i orientujecie się, że tylko 30% klientów jest zadowolonych.

I wtedy pojawia się myśl, okej…

  • Coś trzeba z tym zrobić, wiesz, to jest tak, że my naprawdę mieliśmy taką wielką chęć nie tylko prowadzenia jakiegoś biznesu, ale chęć wprowadzenia jakiejś takiej znaczącej zmiany i zaoferowania czegoś więcej klientom, aniżeli troszeczkę tylko lepszej usługi, troszeczkę lepszej, tyci lepszej usługi i uważam tutaj, że to też jest często takim przyczynkiem do tego, że niektóre biznesy zostają małe i nie donoszą dużego sukcesu, właśnie dlatego, że wprowadzają taką tyci zmianę dla klientów, no i potem odnoszą taki tyci sukces. I chwilę na tym zaczęliśmy się zastanawiać, na szczęście mam fantastycznych wspólników, którzy podjęli rękawicę. I mówimy, kurczę, dobra, to jest jakby nie nasza para kaloszy zupełnie taki biznes, bardziej szliśmy w tą stronę, żeby rozwijać naszą spółkę taką technologiczną, tworzyć kolejne jakieś systemy i inne rzeczy, ale skoro powiedzieliśmy A, no to nie możemy tak zostawić tych klientów, biur podróży, naszych partnerów z tymi wszystkimi reklamacjami, musimy powiedzieć B i otworzyć własne parkingi i była to naprawdę trudna decyzja. Bo przypomnę jeszcze raz o tym, że naprawdę ceny spadły do totalnego minimum, czyli do poziomu właśnie 40-50 złotych i wszyscy debatując nad tym, czy wchodzić w to, w ten nowy biznes, byliśmy świadomi tego, że rezygnujemy z wynagrodzeń i z jakichkolwiek zysków na kolejne pewnie 2-3 lata. Bo wiedzieliśmy, że będziemy to robić raczej w sposób organiczny, małe mieliśmy szanse na to, że w ogóle ktokolwiek się zainteresuje takim biznesem, gdzie cena jest tak niska i tak mały będzie zwrot. Natomiast po prostu chcieliśmy zmienić, chcieliśmy coś zrobić i te zmiany zaczęły się pojawiać, pierwszego roku załatwiliśmy, powiedzmy, kilkadziesiąt takich ważnych spraw dla klientów, w kolejnym roku kolejne sprawy, kolejne ulepszenia, w ostatnim roku właśnie wprowadziliśmy linie regularne, autobusy już na wszystkich lotniskach, no i w tym roku zrobimy jeszcze więcej niż przez ostatnie 3 lata i to jest mega fajne, że mam wspólników, z których nikt nie myśli o tym, żeby odcinać kupon już teraz, tylko każdy mówi, okej, zróbmy jeszcze to, zróbmy jeszcze to. Samo to, że dostarczamy każdego roku fajniejszą, lepszą usługę nas nakręca do tego, żeby dalej działać.

Skąd się bierze takich fajnych wspólników?

  • J

I skąd się wie, że to są fajni wspólnicy? Bo to pewnie też jest wyzwanie, z którym wielu przedsiębiorców, którzy nas słuchają, może mieć trudność.

  • Po pierwsze, trzeba dużo rozmawiać z ludźmi i dużo się ścierać. Ja staram się otaczać ludźmi, którzy są mądrzejsi ode mnie, którzy mają inne spojrzenie na wiele rzeczy po to, żebyśmy właśnie mogli ścierać i buszować w wielu tematach. I wszystkich ludzi trzeba po prostu dobrze poznać. Dobrze poznać w takiej akcji działania, w takim momencie, że rzeczywiście jest trudno i trzeba działać, chyba dobrym sposobem na to jest po prostu szczere pogadanie o tym, że może być ciężko i że możemy przez dłuższy czas nie zarabiać pieniędzy i zobaczyć, jak będzie wyglądała reakcja ludzi na to, że na przykład przez okres pierwszych 2, czy 3 lat będziemy tylko skupiać się na tym, żeby dostarczyć naszym klientom lepszą usługę, a nie na tym, żeby odcinać jakieś kupony. No akurat miałem to szczęście, że trafiłem na fajnych ludzi.

Zastanawiam się nad tym, bo to jest ciekawe, mówisz rozmawiać, wrzucać na taką praktyczną głęboka wodę, żeby od razu zacząć się czymś zajmować, ale czy na końcu to była intuicja, czy co spowodowało, że akurat z tymi osobami jesteś w tym biznesie, a nie z kim innym?

  • Na końcu to zdecydowało jakby poziom mojego zaufania do tych ludzi, znaczy pytałem się sam siebie, czy wprowadzając tego czy innego wspólnika, czy ja mam do niego zaufanie i czy, jaką on dokładnie rolę będzie pełnił. I to jest bardzo ważne, bo też starając się dobierać ludzi do tego biznesu, myślałem też o tym, jaką dokładnie rolę będą pełnili w tym biznesie. To znaczy od początku wiedziałem na przykład z kim będę przedyskutowywał wszystkie najważniejsze rzeczy i kto będzie taką osobą do właśnie skonfrontowania wszystkich pomysłów, a też wiedziałem, kto będzie bardziej osobą, który ze wspólników będzie osobą, taką wykonawczą w naszym zespole, który będzie świetnie wykonywał wszystko to, co postanowimy zrobić. Więc to jest też bardzo ważne, żeby myśląc o wprowadzeniu jakichś nowych ludzi, też myśleć jakby o konkretnej takiej ich pozycji w firmie i ich miejscu w firmie. Żeby to nie było tak, że mamy 4 na przykład liderów i każdy chce prowadzić biznes, no i wtedy prawie bankowo, że powstaną jakieś zgrzyty i daleko się w takim zespole nie zajedzie.

Dziś masz kilka tych linii biznesowych. Jak to wygląda? Jest Start Parking, nadal robicie ten biznes wycieczkowy, co jeszcze robicie i w jaki sposób jest możliwe, że koordynujesz te kilka projektów biznesów równocześnie?

  • No najważniejsze to mieć właśnie właściwych ludzi, którzy pomagają prowadzić, zarządzać tym biznesem i znalezienie ludzi, którym możesz w pełni zaufać i to jest najważniejsze. Dzięki temu jestem w stanie zarządzać tymi wszystkimi spółkami i tworzyć jakieś nowe rzeczy, bo wiem, że jeżeli sobie coś postanowimy, o czymś zdecydujemy, to wiem, że to zostanie wykonane w 100%, nie muszę się zastanawiać nad tym, czy jeżeli oddam jakąś sprawę do jednego z moich wspólników, to, że ona zostanie wykonana na przykład w 70%, bo w momencie, kiedy zatrudniamy ludzi, to jednak nie mamy takiej pewności, że ta osoba da z siebie 100%, ona da z siebie 70, 85%, ale te 15% to jest ta twoja przewaga nad całą konkurencją i czasami to jest ten przyczynek do tego, że coś jest albo wielkim sukcesem albo wielką klapą.

Czy w każdym biznesie masz takiego wspólnika, który też jest szefem operacji?

  • To znaczy raczej jest tak, że mam kilku wspólników w jednej spółce, w ramach której działamy w ten sposób w ramach trzech różnych biznesów. W kolejnym biznesie, takim, który teraz startuje, to będzie już taki bardziej, mam nadzieję, globalny biznes, mam też bardzo fajnego wspólnika, który też bardzo mnie odciąża w wielu rzeczach. Za każdym razem jest to troszeczkę inaczej zbudowane, bo też wymagania jakby prowadzenia danej spółki są inne. Inaczej wejdziesz w taką stricte technologiczną spółkę, a inaczej taką, jak na przykład spółkę transportową, czy spółkę, która jest takim operatorem dla naszych parkingów. To wymaga po prostu innych umiejętności i też innego układu pomiędzy wspólnikami.

Jeżeli chodzi o Start Parking, wspominałeś o tym, że ważną rolę w tym procesie wypełniania parkingów mają biura podróży. Czyli, jak rozumiem, nie jest tak, że sprzedajecie tylko przez internet detalistom miejsca parkingowe pod kątem wyjazdów, ale takim ważnym partnerem są czy biura, czy też może jakieś inne firmy. Jak to działa i skąd ten pomysł?

  • Pomysł pojawił się z bardzo prostego powodu, otóż wiedzieliśmy, że żeby zrobić z tego biznesu coś dużego, musimy mieć skalę. I wiedzieliśmy też o tym, że jest to produkt, który ludzie potrzebują, wiedzieliśmy o tym, że 90% polskich obywateli mieszka tak naprawdę na tyle daleko od lotniska, że tańszym będzie dla nich podjechanie własnym samochodem na lotnisko i zostawienie go na parkingu przylotniskowym, niż na przykład wzięcie taksówki, więc to jest ogromna rzesza ludzi, 30-parę milionów Polaków jest jakby naszym targetem, więc żeby osiągnąć taką skalę sprzedaży, od początku wiedzieliśmy, że musimy włączyć w to biura podróży. I to był też proces, który był dość trudny skomplikowany, bo tak jak powiedziałem wcześniej, zaczynaliśmy biznes w takiej hossie, kiedy było bardzo mało parkingów, kiedy tak naprawdę te parkingi kosztowały po 130-140 złotych za tydzień i bardzo często i tak brakowało tych miejsc i wtedy obliczając cały biznes, wyglądało to tak, że oferowaliśmy naszym biurom podróży, partnerom po 15 złotych prowizji od każdej rezerwacji, natomiast w momencie, kiedy te ceny spadły do poziomu 40-50 złotych, ta prowizja spadła do około 5 złotych i tak z naszej strony nagle okazało się, że biznes przy zakładanych ilościach rezerwacji jest mało rentowny, tak samo projekt wprowadzania do biur podróży takiego cross selling’u w postaci tej usługi parkingowej jest mało opłacalny. I jeździliśmy, pukaliśmy do wielu drzwi i każdy rozmawiał z nami, po czym mówił tak, zadzwonimy. No i to był też taki moment, w którym można by się poddać i powiedzieć kurcze, no dobra, zrobiliśmy wszystko jak trza, ale kurczę, nie przewidzieliśmy tego, że te ceny tak drastycznie spadną, biznes jest nierentowny i pewnie jakbym chodził dzisiaj na wiele takich szkoleń dla młodych ludzi, to pewnie nawet mógłbym podjąć taką decyzję, że okej, dobra, to zrobię podsumowanie tego biznesu, wyciągnę jakieś wnioski, co i dlaczego mi się udało i przechodzę do czegoś następnego, bo czasami mam wrażenie będąc uczestnikiem takich różnych szkoleń, że dość mocno młodych ludzi przygotowujemy do tego, że pierwszy biznes może nie wyjść. A ja uważam, że bardzo ważna jest właśnie taka zaciętość, taka konsekwencja w biznesie i kombinowanie. Nie dopuszczałem myśli, tak samo jak z Escape to Poland, że to nie wyjdzie, po prostu ma wyjść i koniec i będę kombinował do tego momentu, aż to wyjdzie, bo uważam, że jak przestaję kombinować i jakby myśleć o tym, o dobra, to ewentualnie, nie wiem, zamknę ten biznes, wyciągnę wnioski i przejdę do czegoś innego, to poziom tego intensywnego myślenia spada i nie jesteś tak kreatywny, jak możesz być. A więc znowu usiedliśmy do tego biznesu, zaczęliśmy myśleć, co tu zrobić, jak to zrobić, żeby to zaczęło działać, no i wpadliśmy na pomysł, że skoro już te usługi tak spadły, te ceny tak spadły, nie oferować biurom podróży tego, żeby sprzedawały tą naszą usługę i na niej zarabiały te kilka złotych, tylko żeby za pomocą naszej usługi wspierały sprzedaż własnych, no i to chwyciło. Bo na polskim rynku turystycznym jest taki zakaz konkurowania ceną, czyli jeżeli tour operator, biuro podróży sprzedaje jakąś wycieczkę za tysiąc złotych, to teoretycznie wszyscy powinni sprzedawać ją za tysiąc złotych, czyli i małe biuro podróży i jakaś tam multiagencja w internecie, wszyscy powinni sprzedawać ją za tysiąc złotych, ewentualnie konkurujemy innymi rzeczami jak, nie wiem, jakość obsługi klienta. No i wyszliśmy z taką propozycją, że skoro jest taka sytuacja, a mamy już tak tanie usługi, no to zaproponujmy klientom rozwiązanie ich bardzo ważnego problemu w tym dotarciu na lotnisko, w ogóle w tym skorzystaniu z wakacji, czyli dajmy im za free możliwość dojechania na lotnisko własnym samochodem, no i to chwyciło i w ciągu dosłownie 7-8 miesięcy nagle chyba potroiliśmy sprzedaż i podpisaliśmy umowę z większością biur podróży, z którymi teraz współpracujemy. Właśnie tylko dzięki temu, że troszkę inaczej podeszliśmy do problemu i też się nie poddaliśmy, że wiedzieliśmy, że kurczę, jakby pomysł jest dobry, natomiast musimy troszeczkę inaczej podejść do tematu, inaczej im to, że tak powiem, sprzedać, biurom podróży, no i się udało.

Skąd czerpiesz, to jest niesamowita historia i pewnie na kartce każdy powie, a, wiadomo, musisz być zaciekły, musisz cisnąć, ale skąd ty czerpiesz tą motywację? Skąd się w tobie bierze ta energia i ta motywacja do tego, że kiedy wiele osób by powiedziało, dobra, niech tonie ten statek, zbuduję nowy, to ty, wiesz, tam latasz i szukasz wszystkich materiałów, którymi można nie tylko ten statek zakleić, ale jeszcze dobudować tam z tyłu 4 dodatkowe silniki. Skąd bierzesz tę energię i tą motywację do tego?

  • Trudne pytanie. Nie wiem do końca się bierze taka energia, ja uważam, że chyba we wszystko, co robię, wkładam 100% albo 120% siebie. I jak działasz w taki sposób, że dajesz z siebie wszystko, że chcesz coś zmienić, ale tak naprawdę chcesz wprowadzić jakąś dużą zmianę, dużą zmianę zaoferować klientom i dać, tak jak powiedziałem, 100% siebie, to nie chcesz tego stracić, nie chcesz tego odpuścić, bo wiesz ile cię to kosztowało pracy, wiem też, że trudno zacząć kolejną rzecz i dlatego cisnę temat dopóki nie jestem w 100% przekonany, że muszę poddać jakiś temat i że z tego nic nie wyjdzie i dlatego, będąc uczestnikiem takich szkoleń dla ludzi, którzy wchodzą na drogę bycia przedsiębiorcą troszeczkę dziwi mnie to, w jaki sposób tych ludzi przygotowuje się na to, że jak im się nie uda, to żeby mieli z tyłu głowy, że okej, dobra, no to spiszę to, co mi się nie udało i pójdę dalej. To jest oczywiście fajne, żeby oni się nie przejmowali tym, jak już rzeczywiście się nie uda. Ale wolałabym, żeby więcej tym ludziom mówili o tym, że kurczę, poszukajcie, popatrzcie inaczej, jak to zrobili inni, co możecie zrobić jeszcze inaczej, spróbujcie ciągnąć temat ile to jest możliwe, bo jest wiele przykładów tego, że ludzie, którzy się nie poddali, zrobili potem z czegoś upadającego naprawdę duży biznes. I to mi się wydaje, że jest takim clou tego i odpowiedzią na to pytanie. Po prostu bardzo dużo siebie wkładam w realizację danego projektu i dlatego nie odpuszczam.

Jak wygląda dzień takiego gościa, co wkłada 120% siebie w biznes?

  • Wygląda tak, że staram się nie tracić czasu na nic. To znaczy, no jeżeli, nie wiem, muszę odwieźć syna do przedszkola i muszę stać w tych korkach, no to staram się czytać albo słuchać audiobooka, bardziej słuchać, żeby mieć ta godzinę, która normalnie byłaby zmarnowana, na to, żeby właśnie posłuchać czegoś fajnego i pomyśleć sobie, co inni fajni ludzie, przedsiębiorcy myślą, jak myślą i wokół tego takiego nietracenia czasu układam sobie plan dnia i to, jak robię poszczególne rzeczy.

Ile ten dzień trwa?

  • Zwykle trwa…, no około 10-11 godzin pracuję.

Jak układasz plan? To jest takie coś, z czym ja gdzieś za każdym razem się mierzę w związku z tym, że jest wiele różnych zadań. I ty też masz te wiele różnych projektów i każdy z nich wymaga twojej opieki, twojej uwagi. Masz w każdym biznesie też dużo ludzi. A więc w jaki sposób w tej matrycy projekty, ludzie, zadanie strategiczne, operacyjne, jak odnajdujesz się, żeby tak zaplanować sobie jeden konkretny dzień?

  • W moim przypadku bardzo trudno zaplanować sobie dzień, ponieważ jest dużo ludzi, którzy przychodzą do mnie i potrzebują jakiejś akceptacji, potrzebują się zburzować, potrzebują jakiegoś takiego mentoringu w tych działaniach, które wykonują, więc trudno jest tak dokładnie mi zaplanować swój dzień. Bardziej jest to podzielone na taki właśnie czas, kiedy przychodzą do mnie wszyscy ludzie z biura i mogę z nimi porozmawiać i pogadać i taki czas, kiedy właśnie opuszczają biuro i mogę wtedy popracować w zaciszu i rozwiązać te największe problemy, więc bardziej to dzielę w taki sposób. Oczywiście standardowo, no taka lista zadań, które są do wykonania, żeby wyjść z biura i załatwić, odhaczyć te ważniejsze rzeczy jest potrzebna, ale to chyba każdy robi teraz.

Ludzie, którzy wspierają cię w biznesach, jak ich wybierasz? Bo mówiliśmy wspólnikach, ale też są ludzie, których zatrudniasz i to jest ogromne wyzwanie dla wielu przedsiębiorców, jak nie dać się zaczarować na rozmowie, skąd brać ludzi, żeby móc im zaufać, żeby się sprawdzili, jak sprawdzać? Jaka jest twoja recepta na rekrutację?

  • W tym momencie nie uczestniczę w rekrutacjach większości osób, z którymi współpracujemy. Natomiast tutaj ponownie wrócę do tego dobierania sobie ludzi. Akurat mam przyjemność współpracowania z fantastyczną dziewczyną, która jest naszą taką HR menedżerką i do której mam pełne zaufanie w tej kwestii i omawiamy sobie ewentualnie nasze wymagania wobec kandydatów i wiem, że jeżeli to sobie omówimy, to ona zrobi wszystko, żeby takich ludzi odpowiednich zatrudnić, no i to jest jakby sedno tego, o co mnie pytasz, czyli zaufanie do ludzi, którzy wykonują jakąś tam pracę dla ciebie.

Jaka jest teraz skala biznesu parkingowego? Ile tych klientów w ciągu roku parkuje swoje auta, czy ile tych aut jest zaparkowanych w ciągu roku na waszych parkingach? Żeby słuchacze też mogli zrozumieć, jaka to jest skala.

  • Skala jest taka, że najlepiej to pokazać na liczbach. Na przykład w szczycie sezonu w tym roku przygotowujemy się na to, że będziemy przewozić około 89-90 tysięcy pasażerów miesięcznie, to są ludzie, których musimy zawieźć na lotnisko i potem przywieźć, to może pokazać skalę. Bardzo możliwe, że nawet dojdziemy w tym szczytowym miesiącu do około 100 tysięcy ludzi, których my musimy zawieźć i przywieźć, więc to sobie można wyobrazić. Jak wiemy, ile tych ludzi przewija się każdego dnia przez nasze parkingi i jak wiele tych ludzi musimy obsłużyć.

Jakie są dziś te główne elementy waszej strategii, które sprawiają, że jesteście inni od wszystkich innych? Co was wyróżnia na poziomie właśnie tej jakości obsługi klienta, poza tymi regularnymi kursami i autobusami własnymi, co już wymieniłeś, co jeszcze uważasz leży u podstaw tego, że jesteście takim Applem wśród parkingów?

  • Uważam, że akurat w naszym biznesie jest bardzo wiele rzeczy ważnych, które są niewidoczne dla klienta i jest sporo rzeczy takich mniej ważnych, które są widoczne dla klienta. Oczywiście my wchodząc w ten biznes w pierwszej kolejności skupiliśmy się na tych rzeczach, które nie do końca widać dla takiego podróżnego, który przyjeżdża i to chodzi o chociażby bezpieczeństwo i tutaj mówimy o takim szerokim bezpieczeństwie, o bezpieczeństwie tego, że na przykład w Warszawie korzystamy z terminala autobusowego, gdzie wszyscy wychodzą na jakiś taki przystanek autobusowy, gdzie dzieci nie wybiegają, rodziny z dziećmi nie są wysadzane na takich jezdniach, gdzie jest bardzo duża ilość samochodów przejeżdżających, poprzez bezpieczeństwo godzin pracy naszych kierowców, nasi kierowcy wszyscy pracują w zmianach 8-godzinnych, a na przykład, jak startowaliśmy w tym biznesie, to wszyscy przychodzili do nas kierowcy z innych parkingów i byliśmy zdziwieni, że wszyscy pracowali w takich zmianach 24 na 48, czyli kierowcy, żeby wyrobić dużo godzin, pracowali przez 24 godziny non stop, poczym 48 godzin odpoczywali i 24 godziny znowu pracowali, więc w pierwszej fazie tego naszego biznesu, już działania w Polsce i otwierania parkingów, załatwialiśmy te rzeczy, których troszeczkę nie widać, to były bardzo ważne Jak też sam system na przykład, który pozwala nam na to, żeby kontrolować wszystkie wjeżdżające, wyjeżdżające samochody, to była taka też ważna dla nas sprawa. W tym momencie skupiamy się na tych rzeczach, które już bardziej widać i które znacząco podnoszą komfort naszych klientów, jak chociażby ten regularny autobus i to jest taka rzecz, która jest bardzo dobrze odebrana przez naszych klientów, ale też bardzo dużo kosztuje jakby w wykonywaniu, ponieważ, niestety, ten ruch lotniczy odbywa się bardzo często w takim cyklu fazowym i są fazy, kiedy tych turystów jest bardzo dużo i autobus jest wypełniony w pełni, ale są też kilka razy na dobę takie okresy, kiedy nie ma tych turystów przyjeżdżających i często widać, że w dużym, 100-osobowym autobusie jadą 4 osoby, ale to jest coś, co jest bardzo dobrze ocenione przez naszych klientów i nie zamierzamy z tego rezygnować, bo to jest nasza taka długoterminowa polityka jakości, czyli klient do nas dzwoni, że przyjechał, nie musi zastanawiać się, czy ktoś przyjedzie do niego za 5, czy 20, czy 30 minut, on po prostu dokładnie wie, że za 12 minut podjedzie autobus i zostanie odebrany z terminala. W tym roku będziemy wprowadzać, mamy bardzo duży już budżet na to, żeby jeszcze więcej zmienić, w sumie będziemy inwestować ponad 5 milionów złotych w to, żeby poprawić jeszcze bardziej tą jakość obsługi klienta, żeby to wszystko jeszcze fajniej działało i już niedługo będzie widać kilka nowych projektów, które wejdzie i bardzo się na to cieszę.

Super. Na chwilę jeszcze wróćmy do ciebie, to jest dla mnie fascynujące i sądzę, że dla słuchaczy również, jakby chcieli sobie uszczknąć jeszcze kawałek twojej głowy, żeby też działanie, w którym uczestniczą, tak poszło to, może też zastanawiają się, co robisz poza pracą? Czy i co robisz poza pracą? Czy masz na to czas i jak spędzasz ten czas?

  • Staram się spędzać czas jakby też wykorzystywać ten swój czas wolny w 100%, czyli jeżeli mam stosunkowo mało czasu na to, żeby bawić się z dzieciakami w ciągu tygodnia, to weekend jest zawsze dośc intensywny w wydarzenia, w których ja uczestniczę wspólnie z moimi dzieciakami, staram się, żeby ten, jeżeli już on jest, zawsze właśnie jest weekend, który jest pewnego rodzaju świętością dla mnie, był nie tylko takim siedzeniem z dzieciakami w domu, tylko żeby aktywnie ten czas spędzać. A jeżeli chodzi o to co ja lubię i jeżeli mam chwilę, żeby się wyrwać, to rzeczywiście uwielbiam podróżować, czyli jestem w tej turystyce, że to nie tylko dlatego, że tak sobie po prostu wymyśliłem, tylko zawsze lubiłem podróżować i wykorzystywałem każdą okazję do tego, żeby gdzieś pojechać i stąd też pewne pomysły się wzięły, bo właśnie stąd, że dużo podróżując, od czasu, kiedy byłem na emigracji w Wielkiej Brytanii, korzystałem z parkingów przy lotniskach w Londynie i wiedziałem, czego oczekiwać od takiej usługi, no i stąd też potem były właśnie, był pomysł na Start Park. A więc to wszystko się gdzieś tam łączy i splata w jakąś całość.

A masz jakąś rekomendację dla słuchaczy związaną z podróżami, ulubione miejsce albo jakaś inna rzecz, której nie powinni, jeśli trochę podróżują, to nie powinni przeoczyć, albo o której powinni wiedzieć, jak podróżują?

  • Ja uwielbiam miejsca, które są nieodkryte, w których jest bardzo mało turystów i takie miejsca wszystkim polecam. Bo miejsca, w których już są turyści, one najczęściej już bardzo się zmieniły i one nie są do końca prawdziwe, więc jeżeli ktoś mnie pyta, gdzie polecieć, co rekomenduję, to właśnie zawsze polecam takie miejsca, które jeszcze nie są tak mocno zmienione przez ten rynek turystyczny. To jest coś takiego jak chociażby lecisz teraz do Bangkoku i tak naprawdę nie ma prawdziwych takich floating markets, jak poleciałem pierwszy raz to Tajlandii, to żeby znaleźć jakiś pierwszy taki właśnie floating market, to taki prawdziwy, prawdziwy, to znaleźliśmy go aż w Wietnamie i takie miejsca polecam, czyli właśnie Birmę, która teraz też bardzo się zmienia, ale byłem tam chyba 6 lat temu i jeszcze przecudowna. Polecałbym bardzo szybko pojechać na Kubę, która też bardzo się zmienia. Właśnie takie miejsca, które są jeszcze trochę dzikie.

Super. Będziemy kończyć. Na koniec może powiedz, jeżeli masz coś takiego, nad czym teraz pracujesz albo coś, jakieś ciekawe wyzwanie przed tobą, albo coś, co byś chciał jeszcze powiedzieć słuchaczom o takich rzeczach, o których teraz myślisz, którymi się teraz zajmujesz, albo jak się mogą z tobą skontaktować, jeżeli by chcieli, to jest dobry moment.

  • Jeżeli chodzi o kontakt to jestem zawsze otwarty na rozmowę, chociażby na LinkedIn’ie, bardzo łatwo mnie znaleźć. A jeżeli chodzi o rzeczy, które robimy, to w tym momencie jeszcze nie chciałbym o tym dużo mówić, natomiast będziemy startować z takim nowym projektem, który mam wielką nadzieję, że będzie takim naszym pierwszym projektem, który będzie bardziej globalny niż lokalny i jest oparty o nasze doświadczenia z innych biznesów, między innymi z Escape to Poland, z także dawnych aspektów biznesu Start Parkingowego, wypożyczalniowego i bardzo, bardzo czekam na to, jak wystartuje.

Kiedy i jak będzie się można o tym dowiedzieć? Wiem, że nie chcesz jeszcze zdradzać szczegółów, ale powiedz mniej więcej kiedy i jak będzie można się dowiedzieć, jeżeli ktoś jest naprawdę zaciekawiony albo będzie słuchał tego nagrania dużo, dużo później może już będzie mógł to znaleźć.

  • J To znaczy na pewno pojawi się a w naszym port folio na stronie Ecom Media i tam będzie można bardzo szybko odnaleźć ten nowy projekt.

Podaj dokładny adres Ecom Media.

  • Ecom-media.pl, tam można nas odnaleźć, a swoją drogą, jeżeli ktoś byłby zainteresowany żeby uczestniczyć w takim projekcie, to zapraszam, bo też teraz właśnie szukamy ludzi, którzy chcą działać, zrobić coś w turystyce, którzy są otwarci na to, żeby być częścią takiego trochę nowego start-upu, więc zapraszam do kontaktu ze mną.

Dziękuję.

 

  1. Strona internetowa ECOMMEDIA http://ecom-media.pl/
  2. Artykuł wspomnieniowy o giełdzie „Giełdy komputerowe – piękny relikt przeszłości” https://www.ppe.pl/publicystyka/1374/gieldy-komputerowe-piekny-relikt-przeszlosci.html
  3. Strona internetowa CD Projekt SA https://www.cdprojekt.com/pl/
  4. Notowania giełdowe CD Projekt SA https://www.bankier.pl/inwestowanie/profile/quote.html?symbol=CDPROJEKT
  5. Strona internetowa Escape2Poland https://www.escape2poland.co.uk/
  6. Aktualne oceny działalności Escape2Poland https://www.tripadvisor.co.nz/Attraction_Review-g274856-d6637069-Reviews-Escape2Poland_tours_and_transfers-Warsaw_Mazovia_Province_Central_Poland.html
  7. Structured Query Language https://pl.wikipedia.org/wiki/SQL
  8. START PARKING https://www.startparking.pl/
  9. START PARKING kontakt https://www.startparking.pl/dane-kontaktowe

2 Komentarze #4 Piotr Macierzyński: od czyszczenia toalet do obsługi 500 000 turystów rocznie

  1. Wbs

    Wielki człowiek, a wielkość to mądrość, pracowitość, charyzma i odwaga. Szacunek do otaczającej nas rzeczywistości i chęć jej zmiany na lepsze, skutkująca kreatywnością wykorzystania naszych potrzeb i potencjału. Tacy właśnie są wizjonerzy. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.

    Reply
    1. Greg Albrecht

      Hej Wbs! Witaj w klubie słuchaczy, cieszę się, że dołączyłeś. Piotr jest niesamowity, mówiąc szczerze mam wrażenie, że nie byłem wystarczająco dobrym rozmówcą by z niego wyciągnąć więcej. Zaskakuje na każdym kroku. Trzymaj się!

      Reply

Leave a Reply