Radosław Budnicki pochodzi z Białegostoku. Przez wiele lat pracował jako dyrektor zarządzający w spółkach branży finansowej, fitness oraz nieruchomości komercyjnych. Ma za sobą też inne ciekawe epizody zawodowe, o których opowie. Kiedy na zegarze wybiła 40-stka postanowił rzucić pracę dla innych i stworzył własny projekt. Od 2 lat prowadzi rozmowy w autorskim podcaście o tematyce rozwoju osobistego pod nazwą Lepiej Teraz. Od blisko roku jest też gospodarzem podcastu o finansach osobistych pt. Po Ludzku o Pieniądzach. Pracuje jako mentor, mówca oraz certyfikowany coach VCC i ACSTH. Na co dzień praktykuje filozofię stoicką w połączniu z tzw. kreatywnym minimalizmem, które stara się propagować za pośrednictwem swoich audycji. Zaprasza do słuchania obu podcastów oraz samodzielnej i systematycznej pracy nad swoimi kompetencjami. Interesuje się fotografią uliczną. Fotografie jego autorstwa zdobiły warszawskie galerie i reprezentowały Polskę na wystawie w Luksemburgu. Można je oglądać na jego autorskim fanpejdżu www.facebook.com/warsawstreetshots.

Zapis rozmowy:

Dziś jest niesamowity dzień, bo moim gościem jest nie kto inny jak mistrz podcastu Radek Budnicki – twórca m.in. podcastu “Lepiej teraz” 1 oraz podcastu “Po ludzku o pieniądzach” 2. Cześć Radek.

Cześć.

Radek, jak to jest być podcasterem?

To jest dobre pytanie. Super – to jest świetne uczucie. Od dwóch lat można powiedzieć, że fruwam nad ziemią. Ty pewnie też doznajesz tego uczucia, chociaż wydaje mi się, że Ty masz trochę inne zapatrywania. Ale u mnie to jest dokładnie to. To jest to. Ja kiedy ktoś mnie pyta kim jestem, to już teraz wiem. Kiedyś nie wiedziałem, jak odpowiadać na takie pytanie – kim jesteś Radku, czyli w domyśle czym się zajmujesz. Naprawdę ludzie pytają na różnego typu eventach networking’owych – podstawowe pytanie: czym się zajmujesz albo kim jesteś. Jestem podcasterem i to jest fajne. Bo kiedyś nie wiedziałem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Kiedyś kombinowałem – nie wiem, menedżerem jestem, nie wiem – co ja mam na wizytówce. Musiałem wyjmować wizytówkę, w tej firmie do której akurat przyjumpowałem. No i teraz już wiem, że to jest fajne uczucie, żeby wiedzieć kim się jest zawodowo, żeby tak odpowiedzieć zwięźle. Bo często ludzie mają problem żeby powiedzieć – jestem, nie wiem, pracuję w sklepie, ale co robisz. Czasami układam na półkach, czasami za kasą stoję, ale co powiedzieć, że w sklepie pracuję? Mogę być księgową w sklepie, mogę być kasjerem w sklepie, mogę być osobą która właśnie układa, merchandiser’em – to się tak ładnie nazywa, różne rzeczy można robić. A to jest fajnie, zwięzłe.

Mnie wiele osób pyta, po co Ci te podcasty. Jak to działa, jak zamierzasz na tym zarabiać i ja otwarcie odpowiadam, że nie czuję, żebym był podcasterem. Dla mnie podcast to jest medium do realizacji mojej misji, którą jest wspieranie przedsiębiorców i właścicieli firm. I z tej perspektywy też nie czuję się ekspertem w obszarze podcastów i pomyślałem, że to dobra okazja do naszej rozmowy. Tu takie dodaskalia dla słuchaczy rozmowy z Radkiem, który wprowadził mnie w świat podcastów, kiedy kiedyś w kawiarni zaczepił mnie i powiedział: „Ty chyba jesteś ten Greg, może byś przyszedł do mnie do podcastu?” i tak się wszystko zaczęło. I dzięki Radkowi w ogóle zacząłem myśleć o tym, żeby nagrywać podcasty. I dlatego teraz możecie tego słuchać. Ta przydługa dygresja zmierza do tego: ja nie czuję się podcasterem, nie wiem na czym zarabiają. Jak to działa? W jaki sposób zarabia podcaster?

Powiem Ci szczerze, że jak dowiedziałem się dwa lata temu, co to takiego podcasty, to od razu praktycznie pierwszego dnia wiedziałam, że będę się tym zajmował. Nie, nie czułem jeszcze wtedy tego medium, YouTube’a, wszyscy ci których znałem, przynajmniej w takim towarzystwie się obracałem, oglądali vlogi 3 i sami chcieli być vlogerami. A ja jakoś tego nie czułem, nie czułem się swobodnie być może przed kamerą. Ale te podcasty – coś w nich było takiego magicznego, i coś ciekawego. Nigdy nie słuchałem, nigdy nie lubiłem słuchać radia. Męczyły mnie reklamy w radio, męczyło, że to jest jakaś taka sieczka, która jest dana i trzeba jej słuchać, nie można czegoś wybrać sobie – jakieś takie gadanie. A podcasty dały mi możliwość doboru treści, które akurat mnie interesują i pozbawiły mnie udręki słuchania reklam, które mnie męczą. No i zapomniałem co było na początku.

Właśnie pytałem o to, jak zarabiają podcasterzy i powiedziałeś o reklamach. To jest ciekawe, bo jeden z moich ulubionych podcastów „Tim Ferriss Show” 4, jak go obecnie odpalam, to na początku przewijam 6 minut reklam i zastanawiam się, jak być dobrym podcasterem i nie spamować swoich słuchaczy?

Powiem ci tak, zaraz do tego przejdziemy, ale to jest dobre, bo ja robię to samo co Ty. Kiedyś nie robiłem i np. Lewisa Howesa 5 słucham, i on ma te reklamy. Zauważyłem, że to jest taki standard, że Tim Ferriss, Lewis Howes, Rich Roll 6 – oni najczęściej jakieś hostingi 7 reklamują albo jakieś suplementy diety. I to jest najbardziej popularne. I powiem Ci, że czasami słucham, bo akurat suplementy diety mnie interesują, tak jak na przykład Sundose 8 wasz, który brałem i sam to zareklamowałem w moim podcaście. I okazało się, że wielu moich słuchaczy odpisało mi, że Radek tak, super, biorę, jakbym to ja miał te suplementy rozprowadzać. Miałem takie listy, mogę pokazać później Tobie. I to mnie zaciekawiło. Wiele osób rzeczywiście źle reaguje na te reklamy, ale jeżeli rzeczywiście korzystasz z rzeczy o których mówisz, jeżeli jesteś spójny z treścią tego przekazu reklamowego – to jest ważne. Ale ja chcę wrócić jeszcze wcześniej, bo pytałeś, jak podcasterzy zarabiają. Ja w ogóle nie myślałem o zarabianiu wtedy. Ja myślałem tylko i wyłącznie o tym, żeby zacząć tworzyć i dzielić się tym co mam w głowie za pośrednictwem podcastu. Byłem kiepski w pisaniu, próbowałem kiedyś pisać bloga – o krav madze, uprawiałem krav magę 9i tam robiłem posty na temat kolejnych treningów, czego się nauczyłem, kopanie, że coś mnie boli – jakieś takie totalne głupoty pisałem. Znajdowałem na stock’ach 10 zdjęcia, wrzucałem i ten blog gdzieś znikł, usunąłem go – mam gdzieś tam zgrane te wszystkie posty w Wordzie. To było śmieszne, ale beznadziejnie pisałem, naprawdę. Byłem kiepski w pisaniu. No i te podcasty spróbowałem. Poznałem Michała „Vasquez” Plewniaka 11 z podcastu „Each One Teach One” i on mi pokazał, jak to się robi, że można w prosty sposób samym dyktafonem, dobrym dyktafonem stereo nagrywać te podcasty. Do dziś mój sprzęt się nie zmienił. Jestem pod wrażeniem Twojego sprzętu tutaj, czuję się jak w studiu radiowym tak naprawdę. A ja po prostu wręczam dyktafon mojemu gościowi i tak to wygląda. I wtedy nie myślałem jak to. Ale wydaje mi się, że często inni podcasterzy też nie myślą o zarabianiu. Robią to. Niektórzy być może myślą, ale wątpię żeby te osoby, które myślą o zarabianiu, tak od razu zarabiały. Bo wydaje mi się, że trzeba kochać to co się robi, żeby potem same pieniądze do ciebie przychodziły i ze mną było właśnie tak. Po roku dopiero zaczęły się pojawiać, no po pół roku, sześciu miesiącach zaczęły się odzywać do mnie jakieś firmy lub twórcy, którzy chcieli mi zaoferować tzw. współpracę afiliacyjną. To jest podstawa, od której może zacząć każdy podcaster. Na czym polega współpraca afiliacyjna? Jest ktoś kto interesuje waszą widownię, zapraszacie go do podcastu, a ta osoba ma np. jakiś produkt albo usługę i możecie zaoferować jego usługę za pośrednictwem waszej audycji i w zamian za to, że zrobiliście wzmiankę, część prowizji od sprzedaży powędruje do was. Tego typu propozycje zaczęły się pojawiać jako pierwsze. Ale ja nigdy nie wychodziłem z założenia, że jakiekolwiek hobby – bo ja traktuję to jako hobby, nie jako pracę, dla mnie to jest przyjemność – pozwoli mi zarabiać. Nigdy nie myślałem, przez rok tak nie myślałem i jak już zacząłem zarabiać, to w dalszym ciągu tego tak nie traktowałem.

Czy praca nie może być przyjemnością? Bo postawiłeś to trochę po dwóch stronach barykady, czyli z jednej strony jest hobby i przyjemność, a z drugiej strony jest praca. Może właśnie podcasty są dla Ciebie dowodem na to, że to co jest przyjemnością i hobby, może równocześnie być pracą w znaczeniu źródła przychodów i źródła utrzymania.

Tak, tylko widzisz, to kwestia przekonań, jakie mamy. Ale wydaje mi się, że chodzi tutaj o przekonania na temat hobby i pracy. Ja kiedyś miałem takie przekonanie, że jak coś jest hobby i zacznę na tym zarabiać, to stracę przyjemność z robienia tego. Na przykład 5 lat temu zacząłem uprawiać fotografię uliczną, możecie zobaczyć mój fanpage – „Warsaw Street Shots” 12. Tam są moje zdjęcia i już ich nie robię od dwóch lat. Czasami zrobię. Ale doszedłem do takiego etapu, że moje zdjęcia były pokazywane, dostawałem pieniądze za to np. w Luksemburgu na wystawie w Pałacu Głównym i w różnych galeriach w Warszawie 13, 14 – też dostawałem za to pieniądze, ale były te pieniądze tak rzadko – raz na pół roku jakieś 1000 zł, jakieś dwa tysiące, że nie dało się z tego żyć. No i wszyscy mówili „Radek jak zarabiasz, jak zarabiasz” a ja, że na takiej fotografii się nie zarabia. Jeżeli naprawdę robisz fotografię eventową, albo portrety, to wtedy to może być twój biznes. Ale taka fotografia uliczna, artystyczna – to trzeba być naprawdę bardzo dobrym, żeby zarabiać. Ja wtedy miałem takie przekonanie, że ja muszę mieć coś innego, ja muszę być na etacie, a te zdjęcia robiłem hobbystycznie. Z podcastami wyszło zupełnie inaczej. Z podcastami wyszło tak, że wychodzę z założenia, z przekonaniem podobnie jak z fotografią, że nie będę na tym zarabiał i zacząłem zarabiać.

Radek Budnicki

Zdjęcie artystyczne zrobione przez Radka. Ze strony https://www.facebook.com/pg/warsawstreetshots/photos

Niesamowite. Jakoś mam poczucie, że rynek podcastów w Polsce jest jeszcze dość płytki. To znaczy, że relatywnie mało osób słucha podcastów, a jest to fantastyczne medium. To był też jeden z powodów, dla którego bardzo mi zależało na tym, żebyś był w moim podcaście – żeby o tym porozmawiać i przybliżyć ludziom to medium. Nie wiem czy można przez to samo medium promować to samo medium, czyli przez podcast promować podcasty. Ale jednak można wzbudzić jakąś dyskusję, bo dla mnie to jest ogromne źródło wiedzy, i też atmosfera fajna, intymna tego dialogu, jest czymś co bardzo mnie napędza. Ok, czyli zacząłeś jako hobby. To hobby stało się źródłem przychodu i nie straciło swojego uroku?

Nie, nie, nie straciło swojego uroku. Nawet więcej: zaczęło się robić coraz ciekawiej, i zaczęło mi to sprawiać przyjemność nawet. Tylko jakby to powiedzieć, trzeba uważać, żeby się nie zatracić. Ze mną jest taka sytuacja, że ja wiem kiedy mam dość jeśli chodzi o pieniądze. Ja nie mam takiego ciśnienia wielkiego na to, żeby zbierać na mieszkanie, jakiś samochód drogi, ja wiem, ile mi wystarczy. Ja dalej mieszkam w mieszkaniu wynajmowanym, nie kupuję, samochód sprzedałem dwa lata temu i nie zamierzam mieć. Wynajmuję mieszkanie z garażem podziemnym, więc stoi puste miejsce, jakby ktoś był zainteresowany, proszę o kontakt. 100 złotych za miesiąc. Dobra. I tak to wygląda. Ja nie miałem tego. Powiedziałam sobie tyle i tyle mi wystarczy. Chcę żyć spokojnie, chcę robić rzeczy które kocham, nie chcę być w wyścigu po kasę, w pędzie totalnym z językiem na brodzie, gdzie tu kasa, gdzie tu kasa. Taki fajny gość tylko kurcze, ja z nim w żadną afiliację nie wejdę przecież, ja z nim w żadną afiliację nie wejdę. Jak tak można żyć. W życiu takiego podejścia nie miałem na szczęście i jeżeli ktoś z Was planuje założenie własnego podcastu, naprawdę uważam, że to jest ślepa uliczka, żeby w ten sposób traktować każdego gościa. Nawet jeżeli naprawdę zależy Wam na tym, żeby od razu szybko zarabiać, a nie tak powoli na tym podcaście, to wydaje mi się, że powinniście iść za głosem waszego serca i za intuicją i zapraszać osoby, które według was zainteresują waszych słuchaczy. Potem to się przełoży na pieniądze. Z czasem będziecie mieli więcej słuchaczy, którzy będą wiedzieli, że zapraszacie gości nie z takich pobudek, że zapłaci wam gość afiliacyjnie ileś tam prowizji, tylko z takich pobudek, że jest świetnym gościem.

Jak tego słucham, to myślę sobie, że jakoś w ogóle nawet nie przyszło mi to do głowy, a ile już mógłbym sprzedać różnych produktów moich różnych gości! I nawet nie przeszło mi to przez myśl, czy to dobrze czy źle.

W lustrzankach byś chodził teraz, jakichś Ray-Ban’ach.

Właśnie, miałbym na pewno ciekawe różne akcesoria. Czy mógłbym coś promować. Nigdy to też nie jest moja motywacja. Jakie są elementy, cechy lub umiejętności potrzebne, żeby uruchomić podcast. Bo można powiedzieć OK, każdy może to robić, jestem przekonany. Jest też dużo poradników – jak zrobić podcast, jaki kupić sobie mikrofon, jaki kupić sobie sprzęt. Ale nie o to chodzi. Jak sam powiedziałeś na słabym sprzęcie, będąc dobrym prowadzącym możesz nagrać dobry podcast. Co w takim razie tworzy dobrego podcastera? Kto może nim zostać? Co trzeba mieć żeby prowadzić dobry podcast, nie byle jaki.

Wydaje mi się, że każdy z nas słucha jak zahipnotyzowany osoby, która mówi o czymś dla nas nudnym, ale dla tej osoby – o czymś bardzo ekscytującym. Nie wiem, spotkałeś kiedyś takiego gościa, nerda zupełnego, który wyszedł z konferencji gamerów i zaczął opowiadać o jakiejś grze w sposób ekscytujący. Od razu się go słucha, prawda? A nigdy byś nie zagrał w tę grę. Tak samo jak gość, który zbiera kolejki, takie elektryczne Piko, NRD-owskie kolejki, pamiętam – z tego pokolenia jestem, że pamiętam to jako dziecko. No to wydaje mi się, że pasja czyni dobrego podcastera, nie te techniczne rzeczy. O techniczne rzeczy zawsze można na jakimś forum zapytać, poprawić, podejrzeć i tyle. A jeśli chodzi o jakość tych podcastów – to pasja.

Czy to pasja podcastera, czy to pasja gościa? Bo czasem się zastanawiam nad tym, co tworzy dobry podcast, którego słucham. Jak dużą rolę ma to medium, którym jest prowadzący, a jak dużą rolę ma dobór właściwych gości?

Wiesz co – to i to na pewno. Przy gościu który odpowiada TAK, NIE albo NIE WIEM na wszystkie pytania, to nawet najlepszy prowadzący się wykończy, wyłoży się na czymś takim. Ale też prowadzący, który ma super gościa i zadaje pytania jak w ankiecie, to też nie przejdzie. To musi być jakiś balans między prowadzącym a gośćmi. Ale widzisz. Często jest tak, że wszystkich podcasterów wrzucamy do jednego worka. A wiele sukcesów to są solowe podcasty. Jeśli chodzi o zarabianie, powiedzieliśmy też tylko o jednym sposobie zarabiania, a jeśli chodzi o zarabianie na podcastach, to można na wiele sposobów. Mam jeszcze kilka sposobów, o których mógłbym powiedzieć, ale nie możemy ograniczać się tylko do jednej formy podcastów. Bo wielu podcasterów powiesi mnie na jakiejś gałęzi suchej, za to, że ja robię z siebie eksperta. Nie jestem ekspertem. Dostałem w ogóle hejta od znanych weteranów podcastów, że w internecie na YouTubie wystąpiłem i zacząłem opowiadać o podcastach – jakie miałem prawo nie wspomnieć o tych starszych. Miałem prawo nie wspomnieć, ponieważ ich nie znałem. Więc wspomniałem o tych, które znam i które lubię i tak jest często.

Powiedz w takim razie, jak jeszcze można zarabiać na podcastach, żebyśmy domknęli ten wątek monetyzacyjny i przeszli dalej.

Wspomnieliśmy na początku reklamy, czyli te dżingle wrzucamy, reklamujemy i dostajemy pieniądze, stałą stawkę. Możemy się umówić na afiliację – drugi sposób. A trzeci sposób, który uważam za najmądrzejszy sposób i najbardziej fajny to jest traktowanie podcastu jako początku lejka sprzedażowego do sprzedaży swoich własnych usług i swoich własnych produktów. Czyli nasi słuchacze są najzwyklejszymi lead’ami 15, mówiąc krótko i brzydko. Kochani słuchacze są lead’ami czyli potencjalnymi klientami, którym się nie wciska swoich produktów, nie naprasza się, nie prosi się ich. Oni sami. Oni sami za to że was lubią słuchać, za to że wierzą i ufają w waszą rekomendację i chcą więcej – kupią. Jest konwersja z lead’ów na kupujących. I w ten sposób to się odbywa, że nie musicie wrzucać żadnej reklamy, wystarczy że powiecie na na początku w intro albo na końcu w outro, że jeżeli jesteście zainteresowani większą ilością informacji, to możecie zobaczyć e-booka na mojej stronie. Możecie przekierować słuchaczy na dowolną sales page, landing page, fanpage, cokolwiek i tam oni już sami podejmą decyzję. Nasi słuchacze są mądrzy i wiedzą, jakie decyzje podejmować. A wy możecie im tylko wskazać drogę.

To jest interesujące, bo znowu czuję się jak niekompetentny podcaster. Dlatego, że rzeczy o których powiedziałeś też nie robię, bo jakoś nigdy nie mówiłem o swoich usługach. Co nie zmienia faktu, że już parę osób, paru słuchaczy napisało do mnie, zainteresowało się kim jestem, poza tym, że prowadzę podcasty i napisało do mnie z zapytaniem o wsparcie strategiczne. Więc okazuje się, że nawet bez samego komunikowania to zainteresowanie w sposób naturalny się buduje. W tej chwili prowadzisz dwa podcasty. Jak to było historycznie, jeżeli o to chodzi. Czym się jeden różni od drugiego i dlaczego prowadzisz dwa?

Pierwszy podcast był moim autorskim podcastem i wpadłem na pomysł tego podcastu w 2016 w kwietniu na Polcasterze 16, o którym przeczytałem w internecie – event, darmowy event. Chodziłem wtedy na bardzo wiele darmowych eventów związanych z przedsiębiorczością i generalnie z działaniem w sieci, marketing’iem online i podobnymi tematami. I w Google Campus 17 właśnie taki event się odbywał, darmowy, pojechałem i wyszedłem stamtąd zauroczony. Nawiązałem kontakty, z Michałem i od tego się zaczęło tworzenie własnego podcastu. Co ciekawe, drugi podcast zaczął się od drugiego Polcastera już rok później, kiedy ja byłem jednym z występujących mówców na scenie. Czego się w życiu bym nie spodziewał kiedykolwiek. Jakby mi ktoś dwa i pół roku temu powiedział: Radek będziesz na tym evencie, a za rok będziesz przemawiał na tym evencie, powiedziałbym Zwariowałeś? ja przemawiał, 20 minut? to już w ogóle szok. I po moim wystąpieniu podeszła do mnie bardzo miła osoba, Danuta Musiał 18, szefowa marketingu Union Investment TFI i zapalona słuchaczka podcastów – nie „Lepiej teraz”, tylko w ogóle – ona słucha podcastów i odkrywa takie podcasty, że ja w życiu i Ty nie miałeś pojęcia, że istnieją. I to wszystko podcasty związane z przedsiębiorczością, z finansami, z rozwojem osobistym. Podeszła do mnie i powiedziała Radku czy chciałabyś poprowadzić audycję dotyczącą bardzo podobnych rzeczy – tego minimalizmu który praktykujesz – ale w połączeniu z takim podejściem do finansów, do finansów osobistych tylko i wyłącznie, nie związanych z przedsiębiorczością, podejściem bliżej człowieka, codziennych naszych bolączek, problemów i wyzwań związanych z pieniędzmi. No i zacząłem myśleć na ten temat i nawiązałem współpracę właśnie z Union Investment TFI i od tamtej pory powstały już 33 audycje. Zacząłem zapraszać różne osoby, niekoniecznie ekspertów, ale też ekspertów z Uniona. Można to potraktować jako reklamę Uniona, ale nigdy nie pozwoliłem na to, żeby tam była taka chamska reklama. Jeżeli miałem rozmawiać o funduszach, to brałem ekspertów z Uniona. Oni byli dla mnie – są w dalszym ciągu -dostawcami treści, ekspertyzy. Bez nich praktycznie nie dałbym rady. Jeśli mam pytania dotyczące jakichś tematów to oni mi dostarczają, ciekawych gości – oni mi dostarczają, blogerów albo innych. Ta współpraca właśnie dzięki pracy z Danutą bardzo mi się spodobała.

Radosław Budnicki

Portret Radka 2016 rok. Ze strony https://www.facebook.com/radekradekb.

No i w ten sposób ujawniłeś kolejny pomysł, jak można zarabiać na podcastach. Bo jak rozumiem, jeżeli masz partnera korporacyjnego, to też wiąże się to dla ciebie z jakimś wynagrodzeniem.

To znaczy wiąże się to tylko z tym, że oni ten podcast mają na ich stronie. To jest dla nich kontent. I jeżeli jesteście zainteresowani, albo jakaś firma jest zainteresowana przyciągnięciem uwagi do swojej strony, bo takie zwykłe reklamy nie wychodzą, to może warto ludzi zainteresować blogiem, może warto ludzi zainteresować vlogiem, może warto ludzi zainteresować podcastem. I nie wrzucać im takich chamskich reklam – kup, bo okazja mija za tydzień, czy tam jutro. Tylko napisać albo zrobić wywiad z kimś dlaczego warto, albo jak mu poszło, kiedy kupił to coś albo zapłacił za to coś – jakieś historie, podzielić się tym. I tak wyszło. No, ale wydaje mi się, że jakoś udaje mi się zachować niezależność. Nie wyczuwa się, jest wiele tematów, które są nawet niespójne i niewygodne dla Uniona. Na przykład fundusz inwestycyjny chciał mieć konkurencję w postaci robienia flipów i nieruchomości, bo to jest konkurencja, jeśli chodzi o lokowanie pieniędzy. I zrobiłem i nikt mi w tym nie przeszkodził. Więc jeżeli chcecie robić coś takiego to musicie zagwarantować margines wolności, bo inaczej to powiedzą wam, że się sprzedaliście. Takie teksty od hejterów można dostać. Zdarza się to, ale ja mam to, że tak powiem – mało mnie to interesuje.

To jest interesujący wątek – wątek komunikacji ze swoimi odbiorcami, bo każdy kto pisze bloga, kto wypowiada się publicznie, prowadzi kanał czy jest podcasterem, siłą rzeczy przyciąga uwagę swoich słuchaczy i chociaż ja krótko prowadzę podcast, to już kilkakrotnie ktoś na ulicy podchodził do mnie i rozmawiał ze mną o tym podcaście.

No, ja podszedłem do Ciebie w kawiarni, jak gryzłeś kanapkę akurat. Przerwałem Ci, przepraszam teraz publicznie.

Tak było faktycznie. Chociaż wtedy jeszcze nie prowadziłem podcastu. Natomiast zdarzało mi się to czasem. W sumie uważam, że jestem osobą mało rozpoznawalną w porównaniu np. do Ciebie. Więc wyobrażam sobie, że Ty jako bardzo rozpoznawalny podcaster masz tych kontaktów ze strony słuchaczy dużo dużo więcej. Czy możesz troszeczkę w sposób anonimowy, ale interesujący zdradzić, z jakiego typu kwestiami do Ciebie ludzie piszą, jak sobie z tym radzisz? Pozytywne, negatywne? Jak sobie z tym poradzić, bo to jest pewnego rodzaju odpowiedzialności i też pewnego rodzaju ciężar związany z prowadzeniem takiej publicznej działalności.

Powiem ci szczerze: nie wiem o czym mówisz i nie jestem aż tak rozpoznawalny, nie jestem jakąś gwiazdą. Wydaje mi się, że trochę przesadziłeś tutaj. Ale zdarzyło mi się kilka razy w ciągu roku dosłownie, kilka razy w ciągu roku. Podcast to nie jest medium wideo, nie jest jeszcze mainstream’owe, jest to bardzo niszowe medium i w specyficznych miejscach jestem rozpoznawany. Zostałam rozpoznany na moim osiedlu w kawiarni Green Cafe Nero na Kabatach przez słuchacza stojącego w kolejce. Radek – Lepiej Teraz? i potem stał się moim klientem coaching’owym.

Ale poza kontaktami face to face mam też na myśli korespondencję.

Jeśli chodzi o korespondencję, to rośnie geometrycznie. Powiem ci tak, że tych listów już jest tyle, że już ustawiłem automatyczną odpowiedź, że nie jestem w stanie odpisywać. Mam na fanpage’u automatyczną odpowiedź, bo dostaję kilka, do 10 wiadomości dziennie.

I jak radzisz sobie z negatywnymi komunikatami, bo na pewno wśród tych wiadomości też się pojawiają i wiele osób które zaczynają, na początku biorą bardzo do siebie, osobiście, pewnego rodzaju komunikaty. Więc pojawiają się też takie negatywne komunikaty, czy jakieś inwazyjne, w których ktoś oczekuje od Ciebie zabrania głosu albo Cię krytykuje? W jaki sposób sobie z tym radzisz? Może masz jakąś stoicką technikę, żeby sobie z tym poradzić. Może mógłbyś się podzielić z osobami, które zamierzają coś publikować i jeszcze nie zetknęły się z tym, że może ktoś zaatakować jakąś ostrą krytyką, która może być bardzo personalnie odebrana.

Tak się zastanawiam, kto tak naprawdę krytykuje i jakie pobudki mają tak naprawdę szczerze te osoby które tracą czas na krytykę innej osoby. Zawsze sobie podawałem taki przykład Brada Pitta, który siedzi w internecie i hejtuje Ala Pacino. To jest rzecz zupełnie abstrakcyjna dla nas i wydaje mi się, że ja pamiętam siebie sprzed lat, kiedy byłem tylko konsumentem treści. Śledziłem social media i korciło mnie, żeby pojechać po kimś publicznie tak, żeby widać było – oczywiście intelektualnie, nie wulgarnie – kiedy mi się coś nie podobało. Ale zastanawiam się teraz z perspektywy, jaki to ma sens i jaki to miało wtedy sens. I co to mi wtedy zdawało. Wydawało mi się, że wtedy to była ochota tylko i wyłącznie poprawienia sobie samopoczucia, poprzez – ja zawsze podaję taką fajną metaforę z miastem – że można zbudować budynek poprzez ciężką pracę, żeby górował nad innymi, a można też poprzez zburzenie wszystkich dookoła. Więc wydaje mi się, że ludzie którzy często krytykują i to robią w sposób agresywny to właśnie są ci drudzy, ci którzy chcą mieć najwyższy budynek poprzez zburzenie wszystkich dookoła. I to jest pierwsza rzecz. A druga rzecz to powiedzenie sobie, że tak naprawdę kiedy boję się zrobić coś publicznie, to sobie myślę, że wszyscy tak naprawdę mają to gdzieś – bo wszyscy ludzie mają swoje problemy. To nie jest tak, że siedzi ktoś tam teraz, napiszesz posta na Facebooku i teraz pół miasta myśli sobie, jak twoje życie wygląda, co ty myślisz o tym poście, w ogóle to pisanie Twojego posta. Albo ten mój podcast – ja sobie siedzę, puszczam podcast i zastanawiam się Boże co teraz będzie, teraz ludzie przestaną, Krystyna z Januszem odłożą wszystkie rzeczy, włączą komputery i będą siedzieli gdzieś w kawiarni, myśleli, rozmawiali na temat mojego podcastu. To tak nie jest, to jest totalne złudzenie. Ludzie mają swoje problemy. Może na chwilę coś im się nie spodoba, powiedzą słowo i wrócą do swoich problemów.

Czy jesteś gotowy, żeby wsiąść teraz do wehikułu czasu i cofnąć się do początków kariery, żebyś trochę opowiedział o tym co poprzedza te lata, które poprzedzają rozpoczęcie przez Ciebie działalności podcastowej – czyli kim był Radek zanim został podcasterem? Może wsiądźmy do tego wehikułu czasu i powiedź coś o swojej pierwszej pracy i kolejnych. Najważniejsze punkty, czy najbardziej inspirujące elementy, które zbudowały twoją osobowość do takiego punktu, że zdecydowałeś się prowadzić podcast, który obecnie w moim odczuciu jest w zasadzie podcastem filozoficznym w dużym stopniu. Czyli bardzo bardzo wysoce duchowym. Gdzie to się zaczęło? Kim był Radek na początku kariery? Urodził się w Białymstoku i co było potem?

Potem Radek wyjechał do Warszawy na studia na UW na Wydział Socjologii. Mieszkał w Akademiku na Kickiego na Pradze i Radek traktował akademik, jak taką wyspę pośród rekinów, nie wychodził, nie poznawał ludzi, nawet spotykał się z dziewczynami z Białegostoku swojego, jeździł na weekendy, tak nienawidził Warszawy, bo mówił sobie że Warszawa jest okropna. A tak naprawdę Radek bał się Warszawy i miał ogromne poczucie niższości. I z tego co wynika, wynikało. I tak naprawdę warto się zastanowić, kiedy czegoś nie lubimy albo jakiegoś miejsca, dlaczego tak czujemy i dlaczego to robimy. Czy to nie jest tak, że my trochę albo zazdrościmy, albo się boimy tego czegoś, bo nie możemy się zderzyć z czymś takim. Ja właśnie taki byłem, taki byłem jako 20-latek i taki byłem później. Kiedy po studiach poszedłem do pierwszej pracy, to dobrze wypadłem na rozmowie o pracę, pamiętam. Miałem być przedstawicielem handlowym medycznej firmy, która medyczne oprogramowanie robiła dla firm farmaceutycznych. Ja miałam tylko to oprogramowanie sprzedawać. Bardzo dobrze wypadłem, znałem super angielski w ogóle dobrze się prezentowałem, ale za tym wszystkim nie było nic tak aprawdę wartościowego. Było tylko kombinowanie, jak wytrzymać jak najdłużej, żeby jak najwięcej pensji zarobić, żeby zapłacić za czynsz. I dziękuję mojemu ówczesnemu szefowi, że szybko się zorientował i mnie zwolnił. To był najlepszy prezent, jaki mógł mi dać. Zastanówmy się teraz ile osób teraz tak myśli, wysyłając CV tylko dlatego, że chce zapłacić rachunki. Nie dziwię się – każdy musi zapłacić rachunki. Ale robi to w ten sposób, że jakoś to będzie. Potem nienawidzi swojego szefa, bo wybrał pracę pierwszą lepszą tylko dlatego, że płaci rachunki i nienawidzi tej pracy, kombinuje tylko i wyłącznie, jak nie pójść na to spotkanie sprzedażowe, jak posiedzieć trochę na Facebooku zamiast poszukać klientów, porobić cold call’e 19. Bo to jest ciężkie, bo to jest wychodzenie ze strefy komfortu. Ja właśnie tak zaczynałem karierę zawodową. Zaczynałem właśnie jako taki koleś przestraszony, który chciał jak najszybciej dużo zarabiać, jeszcze nie wiedział, co chce robić w życiu, po prostu pieniądze zarabiać. To był największy błąd w całym moim życiu. I powiem wam szczerze, ja tkwiłem w tym błędzie bardzo długo. Byłem tzw. jumperem. Jumper to jest osoba, która bardzo często zmienia miejsce pracy, do tego stopnia, że lepiej już nie pokazywać tych miejsc na CV, bo każdy inteligentny pracodawca od razu zobaczy, że bardzo szybko Was straci, co widać w historii CV.

A jakie wydarzenie przerwało ten system, ten schemat, bo rozumiem, że potem zmieniłeś pracę kilkakrotnie. Z tego co wiem działeś w różnych strukturach sprzedażowych jeszcze przez dłuższy moment dochodząc do pewnego punktu w korporacji. W jakim momencie zmieniłeś ten sposób działania – czyli z jumpera stałeś się sobą. Czy podjąłeś decyzję, która spowodowała, że zmienił się Twój sposób pracy?

Wiesz co, to koło czterdziestki się pojawiło dopiero. A tak to pracowałem w różnych branżach, w różnych miejscach, jak wiesz, o których nie mówiłem jeszcze nigdy.

I to jest idealny moment, żeby o tym opowiedzieć. Bo jak mi powiedziałeś, to oczy jak 5 złotych. Opowiedz o tych historiach, to jest idealny moment.

Generalnie to było takie miotanie się, najczęściej reagowanie na jakieś propozycje kolegów, którzy jakiś biznes prowadzili i pytali mnie Radek Ty znasz angielski ty fajnie rozmawiasz z ludźmi to może chciałbyś zająć się na przykład zarządzaniem. Ja zawsze chciałem być zarządzającym, tak ambitnie wyrwać się ze swojego miasta do stolicy i nie być specjalistą. Byłem specjalistą, trzeba być trochę specjalistą zanim się zostanie zarządzającym. I chciałem być jakimś kierownikiem, dyrektorem, wiadomo kompleksy powodowały, że musiałem sobie w jakiś sposób nadrabiać przynajmniej jakimś tytułem. Wtedy o takie rzeczy jeszcze dbałem, co potem się zmieniło zupełnie, bo do tego trzeba dojrzeć, żeby zrozumieć, że tu nic nie ma żadnego znaczenia. No i zaprzyjaźniłem się z taką grupą osób, z którymi miałem dużo kontaktów. Bardzo się interesowałem historią, geografią i generalnie byłem ekspertem, jeśli chodzi o Bliski Wschód. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o współczesny Izrael, to wiedziałem czasami więcej od spotykanych Izraelczyków i to zaskoczyło właśnie tych Izraelczyków, których na swojej drodze poznałem. Do tego stopnia, że się z nimi zaprzyjaźniłem, hebrajskiego nie znam do tej pory, ale rozumiem trochę. Czasami mówię proste zdania, zawsze miał problem z pisaniem i czytaniem. No i pojawiła się dość ciekawa propozycja bo interesowała mnie kiedyś, kiedyś interesowałem się bardzo, dziwne co teraz powiem, ale zawsze byłem, może nie dziwne, bo każdy chłopak się tym interesuje, interesowało mnie wojsko. Zawsze chciałem być żołnierzem, kiedyś chciałem w liceum pójść do Legii Cudzoziemskiej 20, w ogóle takie samobójcze myśli – śmieję się teraz jak sobie przypomnę – być takim trepem, że gdzieś tam biegać za jakieś drobne euro. No i wiem, jak kończą teraz ci byli żołnierze Legii, najczęściej na bramce w niektórych klubach, stoją na bramkach tylko i wyłącznie. Pomyślałem – no ale to był etap takich szczeniackich marzeń, chłopięcych, prawda – wojsko itd. Zostało mi to jako hobby – czytanie książek – i dużo na temat armii widziałem. Ci moi przyjaciele Izraelczycy wiedzieli też o tym, bo rozmawiali ze mną i wiedzieli, że ja wiem dużo na temat programu nuklearnego Izraela. To jest takie dziwne, abstrakcyjne, niezwiązane z tym, czym się teraz zajmuję, że dla wielu osób wydaje się odjechane. I dostałem propozycję pracy, dostałem propozycję pracy, której nie dostaje się z ogłoszenia w gazecie. Dostałem propozycję bycia oficjalnie kierowcą, ale naprawdę asystentem, tłumaczem i osobą od załatwiania różnych trudnych spraw attaché wojskowego 21 Izraela w Polsce, pułkownika armii izraelskiej. I pracowałem w budynku Ambasady Izraela przy Filtrach właśnie, w dziale attachatu – oddzielnym od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tylko w Ministerstwie Obrony. Przelewy dostawałem z Ministerstwa Obrony Izraela, co widać było na przelewie bankowym. Więc jeżeli ABW by się interesowało, to mogłoby spokojnie zobaczyć. Ale każdy to wiedział, bo często z moim szefem bywałem w polskim kontrwywiadzie, wywiadzie, poznałam właśnie takie osoby. Bywałem z nim na targach broni, tłumaczyłem prezentacje sprzętu wojskowego, Elbit’u 22 dla polskich oficerów. Nie znałem hebrajskiego, ale angielskim się posługiwałem. Niestety polska kadra oficerskiej nie zna języka angielskiego, więc taki tłumacz jak ja był potrzebny w czasie sprzedaży. Czym się jeszcze zajmowałem? Na przykład dzwoniłem do Polskich Sił Powietrznych informować o trajektorii przelatywania samolotów wojskowych Izraela nad Polską, transportowców, i miałem wpisywać do faksów rodzaje uzbrojenia, jakie mają na pokładzie, bo często na przykład nad Polską, co ciekawe, przelatują samoloty z bronią różnych krajów. Siły powietrzne i obrona powietrzna danego kraju musi wiedzieć, co się znajduje na pokładzie tych samolotów – to jest taka ciekawostka. I musi znać miejsce wejścia – minuta sekundy – i wyjścia, czyli szerokość, długość geograficzną. Takie rzeczy musiałem podawać, musiałem dzwonić do Izraela do Sił Powietrznych, że jest pozwolenie z Polskich Sił Powietrznych. A dlaczego ten faks zawierać miał to, co się znajduje na pokładzie? Dlatego, że były katastrofy na terenie danego kraju w czasie przelotów i strażacy muszą wiedzieć, z jakimi chemikaliami mają do czynienia, kiedy się rozwali taki transportowiec na przykład na Mazowszu gdzieś.

Niesamowite. Nie chcę pytać o więcej szczegółów, bo nie wiem…

Miałem szkolenia np. z prowadzenia samochodów, prowadzone przez agentów Szabaku 23, można powiedzieć wywiadu wewnętrznego, nie Mosadu, nie Mosadu. Mosad to jest takie uproszczenie – Mosad 24 zajmuje się wywiadem zagranicznym tylko i wyłącznie, nikt nie zna ludzi Mosadu. Szabak, czyli służby wewnętrzne Izraela, zajmują się obroną Izraela i oni chronią też dyplomatów. Na mojego szefa, można powiedzieć, był wyrok śmierci wydany przez Hezbollah 25. I ja często rano po niego przyjeżdżałem samochodem, zostałam przeszkolony z prowadzenia samochodu szybkiego i takiego do ucieczek, generalnie meldowania się przez radio (szkolenie z tego), kody różnego rodzaju, w jaki sposób, jakimi trasami dojeżdża się – takie ciekawe rzeczy. Bardzo ciekawe rzeczy o których nie mogę mówić konkretów, ale wiem że to co powiedziałem, to nie jest tajemnica, bo każdy to widział, każdy to widział. Mieliśmy ochroniarza przez dwa miesiące z bronią, ja sam broni nie miałem, mimo że miałem propozycję, żeby robić pozwolenie, nie zrobiłem pozwolenia, nie chciałem, bo to zbyt dużo problemów jest. Ale mieliśmy ochroniarza przez dwa miesiące, bo właśnie chyba Mosad wysadził w powietrze, nie ma dowodów na to, Imada Mugniję, to był zastępca szefa Hezbollahu, i był wyrok śmierci na dyplomatę izraelskiego, chyba w Polsce właśnie – na mojego szefa. I mieliśmy ochronę, gościa z dwoma gnatami. My rano jechaliśmy na przykład na siłownię razem do Galerii Mokotów, biegaliśmy na treadmill’u 26, a on siedział w kurtce latem, żeby nie było widać. Ale to był fajny okres mojego życia, miałem fajnego szefa, w pracy jeździliśmy sobie nad Zegrze i próbowaliśmy windsurfingu. Każdemu życzę takiego szefa i takiej pracy, bardzo miło wspominam. Bardzo dużo znanych polityków poznałem, bo często byłem dla nich przewodnikiem po Warszawie, z racji tego, że znam historię Polski, szczególnie drugiej wojny światowej i judaistyką się interesowałem. Do tej pory uważam się za eksperta w tej dziedzinie i kiedy ktoś rozmawia ze mną na temat historii powstania w getcie warszawskim, to jestem w stanie opowiedzieć kalendarium i dużo innych ciekawych historii. Właśnie w czasie oprowadzania, oczywiście w języku angielskim, bawiłem się też w przewodnika po mieście, po Warszawie. Oczywiście wyjazdy różnego rodzaju: z szefem sztabu chociażby armii izraelskiej Gabim Aszkenazim byłem w Krakowie i w Auschwitz. I tego typu eventy z dyplomatami. Bo to jest praca jednak w ambasadzie, to jest praca z dyplomatami. Nauczyło mnie to swobody, trochę też język angielski się poprawił dzięki tej pracy, dużo ciekawych sytuacji zobaczyłem w tej pracy. Ale zakończyłem tę pracę ze względów finansowych, bo to była praca, którą robiłem z ciekawości, nie dla pieniędzy. To była pierwsza moja praca, gdzie nie poszedłem dla pieniędzy. Potraktowałem to jako ciekawą przygodę i zakończyłem ją sam. Sam ją zakończyłem. Powiedziałem sobie, że potrzebuję już pieniędzy i poszedłem do biznesu.

Radosław Budnicki

Radek z szefem sztabu armii izraelskiej Gabim Aszkenazim, rok 2010. Ze strony https://www.facebook.com/radekradekb

Czyli zaczynałeś w sprzedaży, potem miałeś – niesamowity wręcz, jak z jakichś kryminałów, czy innych książek, powieści szpiegowskich – epizod bycia obok niesamowitych rzeczy, których na co dzień w zasadzie nie słyszymy, nie widzimy i zdecydowałeś się wrócić do biznesu. To była duża jakaś organizacja, czy to był Twój ostatni epizod przed wyjściem z korporacji?

Nie, nie dużo jeszcze było. Ja pracowałem dla Czerwonej Torebki – czyli taka sieć pana Świtalskiego – twórcy Żabki i Biedronki. Stworzył pierwszą Biedronkę, sprzedał ją Jeronimo, stworzył Żabkę – sprzedał dla funduszu Penta i stworzył też Czerwoną Torebkę. Nie wiem, czy się udał się ten projekt, ale pan Świtalski – jeden z miliarderów polskich, w Top 10 najbogatszych 27 chyba w Polsce, biznesmen z Poznania – jest kontrowersyjny, z tego co słyszałem teraz ostatnio. Raz go spotkałem na jakimś evencie, takim korpo dla wszystkich przedstawicieli. Ja byłem osobą, która była odpowiedzialna za znajdowanie powierzchni komercyjnych pod budowę tych marketów, tych nowych Czerwona Torebka. I generalnie zostałem przeszkolony, jeśli chodzi o analizę działek, planu zagospodarowania przestrzennego, różnego rodzaju umów, nawet programów AutoCAD 28– musiałem rzuty robić w nim sam, żeby dostarczać dokumentację. Więc taka typowa praca w poszukiwaniu działek pod powierzchnie handlowe – to wszystko. No i chętnych jeszcze. O, jeszcze dzięki mnie powstała Biedronka w Zamościu.

Dlaczego?

No bo Świtalski miał też umowę z Jeronimo na poszukiwanie powierzchni pod Biedronki w tamtym okresie.

I Ty znalazłeś taką powierzchnię?

Tak, podpisałem umowę z takim gościem. Każdy kto miał 3 tysiące metrów kwadratowych działki i ona była w dobrej lokalizacji, która by interesowała nas, według kryteriów które mieliśmy, w których byliśmy przeszkoleni, jak je dobierać i po akceptacjach prawnych – każdy mógł taką Biedronkę postawić i zarabiać na niej.

Ciekawe.

To był super biznes dla takiej osoby, która odziedziczyła działkę, albo miała taką działkę. To wiesz, jak złapać Pana Boga za nogi – mieć taką działkę, bo to jest biznes na lata, umowa podpisywana na 10 – 15 lat, więc zarabiasz.

Czego nauczyłeś się w tych wymienionych do tej pory obszarach, w tych biznesach, o których mówiłeś? Bo w sumie wymieniłeś początki w sprzedaży, potem powiedziałeś o byciu oficjalnie kierowcą, później o sprzedawaniu działek. Po pierwsze mam wrażenie ogromnego spektrum, więc wymaga jakiegoś…

To jeszcze mało powiedziałem, jak ci powiem co było potem….

No dobrze, no to powiedz, czego się największego nauczyłeś z tych elementów do tej pory?

Czego największego się nauczyłem z tych elementów? Jednej rzeczy żałuję, nigdy nie szlifowałem rzeczy, która teraz wydaje mi się ważna. Umiejętność mówienia do dużej ilości osób, to co Ty robisz, to jest rzecz, której mi brakowało zawsze – mówię o wystąpieniach publicznych, i to jest rzecz taka, której nigdy nie spróbowałem. Czego się nauczyłem? Że relacje są najważniejsze, może tak. Relacje międzyludzkie są najważniejsze niezależnie od tego, wydaje mi się, że takim socjopatom ciężej jest, ciężej jest w życiu. Nie jesteśmy samotną wyspą i bez dobrych relacji z innymi ludźmi ciężko nam będzie cokolwiek w życiu osiągnąć. Tak. Tego się nauczyłem. Bo te prace, które dostałem, no poza Czerwoną Torebką, gdzie złożyłem CV i zostałem przyjęty, to były prace z rekomendacji, ktoś mnie znał, ufał że potrafię coś robić i mi proponował pracę. No, ale potem pojawiły się inne, też wynikające z rekomendacji prace, bardziej kontrowersyjne.

Jeszcze bardziej?

Tak.

No to powiedz o tych bardziej kontrowersyjnych, bo chciałbym, żebyśmy doszli do momentu…

Nie wiem czy mogę, wiesz, ze względów prawnych mówić o tym, bo byłem dyrektorem zarządzającym firmy działającej w branży Forex 29, od której sam się teraz odżegnuję zupełnie. I może tak, najdelikatniej jak mogę powiedzieć – ja nie wierzę w sukces tego rodzaju branży, ale nie wiem, czy to jest bezpieczne zdanie prawnie.

Każdy ma chyba prawo powiedzieć.

Ja osobiście nie wierzę w sukces i tyle mogę powiedzieć na ten temat.

Opowiedz o momencie, w którym odszedłeś z pracy i odpaliłeś podcast. Czy było coś takiego? Opowiedz o tym momencie.

Wiesz co, pracowałem dla dużej sieci siłowni w Polsce, bardzo znanej międzynarodowej, która ma siłownie na całym świecie i byłem dyrektorem jednej siłowni w centrum Warszawy. Sześćdziesięciu pracowników pod sobą, trzy tysiące klientów. No i zobaczyłem takie prawdziwe korpo, takie korpo, gdzie jest się cały czas obserwowanym, gdzie mają bardzo długą ścieżkę podejmowania decyzji, gdzie kiedy coś chcesz zrobić, kiedy już przychodzi co do czego, do podjęcia decyzji, to sprawa się dezaktualizuje i nie ma sensu dalsze działanie. Gdzie widzisz, że twoja moc sprawcza jest niewielka, ty jesteś tylko wykonawcą, jak kukiełka na sznureczkach. I gdzie sprzedawana ci jest wizja, że ty jesteś szefem, że odpowiadasz. A ty jesteś końcówką jakiegoś kijka – jesteś mopem na końcu kija, który sprząta. I duża odpowiedzialność, odpowiedzialność finansowa. Stwierdziłem, że ja już mam dość, ja już jestem w takim wieku, że już mam dość wysyłania CV. Tak sobie powiedziałem, że ja już więcej w życiu nie wyślę CV. Bo to była praca nie z rekomendacji, tylko z CV. Wcześniej byłem dyrektorem zarządzającym spółki, konkurencyjnej do Multisporta 30 – przez trzy lata pracowałem tam, zarządzałem tą firmą. Multisport wiadomo, teraz rządzi na rynku. Więc spółka musiała się po jakimś czasie zwinąć i zacząłem pracę właśnie w tej siłowni, o której mówię. Ale ta siłownia to był taki ostatni gwóźdź, ostatni gwóźdź, gdzie ja powiedziałem sobie, że już więcej nie będę pracował w korporacji – to po pierwsze, a po drugie – już nigdy więcej nie będę pracował do nikogo. I to było ostatnie CV jakie w moim życiu wysłałem – cztery lata temu.

OK, ale ostatni gwóźdź ostatnim gwoździem. To łatwo powiedzieć, ale jak masz jakieś zobowiązania, masz jakieś życie, a nagle nadchodzi ten moment „OK, mam dosyć bycia tym – jak powiedziałeś – mopem. Chcę robić swoje, chcę się uwolnić”. Jak wyglądał moment decyzji?

To nie było tak, że ja podjąłem tę decyzję, jak na reklamie lotto. Wygrywam w totka i wychodzę, spadaj szefie. Nie, nie, to jest bardzo niemądre podejście, romantyczne owszem, tak fajnie brzmi to może w podcastach – wyszedłem wiesz, trzasnąłem drzwiami i jestem milionerem. Nie, nie, u mnie tak nie było. Ja czułem, że odejdę, i czułem to na jakieś półtora roku wcześniej. Zacząłem normalnie – tak jak teraz mówię w podcaście Po ludzku o pieniądzach – zacząłem normalnie odkładać pieniądze na poduszkę finansową na moje zwolnienie z pracy. Zacząłem odkładać pieniądze. I odłożyłem tak, żeby mi starczyło na… ja liczyłem, że na pół roku, na rok, ale wystarczyło mi na pół – więcej wydawałem. I tak odłożyłem, i tak warto. Jeżeli ktoś z Was myśli teraz, to warto to robić, jak to się mówi – na zakładkę. Na zakładkę, kiedy się zmienia dziewczyna albo dziewczyna zmienia chłopaka, to trzeba najpierw znaleźć nowego chłopaka. Język podwórka mojego. W każdym razie na zakładkę, moi drodzy. Słuchajcie, najpierw musicie wiedzieć, co chcecie robić i tak jest najlepiej. Bo to bardzo romantycznie brzmi, fajnie rzucę pracę i coś wymyślę, no ale to nie jest wyjście i potem z językiem na brodzie miotamy się z jednego kwiatka na drugi kwiatek. Coś tam nam nie wychodzi, składanie długopisów, coś tam sprzedam na Allegro i jakoś w panice, w panice gonimy ten swój ogon po to żeby połączyć koniec z końcem na koniec miesiąca. I trzeba z głową do tego podejść, Jeżeli macie pierwsze symptomy, że ja tutaj nie zagrzeję długo miejsca, już warto zrezygnować z dodatkowej latte, już warto nie iść do kina, już warto odpuścić imprezy zakrapiane i w weekendy posiedzieć z notatnikiem w fajnym miejscu w parku, na spacerze, porozmawiać z bliską osobą i robić burzę mózgów, zastanowić się, co mógłym robić. Co jest takiego wartościowego, co ludzie by ode mnie chcieli, co umiem, czego inni nie potrafią, a co umiem inaczej. Albo co jest modne i dużo ludzi chce, a nie umie robić. I zrobić sobie taki auto-coaching. W trakcie tego auto-coachingu mieć taką odskocznią, że „o kurczę, znowu będzie weekend, będę mógł pomyśleć”. I mimo tego, że w tygodniu będę chodził do tej roboty wykonywać ją dobrze, bo nie warto palić mostów, naprawdę nie warto, nigdy nie wiadomo, czy wasi pracodawcy nie będą kiedyś waszymi klientami, więc nie warto iść w „Mi to lotto” 31, tylko jeżeli odejść, to w zgodzie i z odpowiednią poduszką finansową.

Co znalazło się na Twojej kartce, tak finalizując temat Twojego przejścia, co znalazło się na Twojej kartce, kiedy powiedziałeś – dobra mam odpowiednią ilość środków na koncie, żeby wyjść – do czego wyszedłeś? Co było na Twojej kartce planów, co zamierzałeś robić i czy to od razu był podcast?

Niedawno robiłem decluttering, czyli tzw. odśmiecanie swoich rzeczy, które robi każdy minimalista, czyli wyrzuca rzeczy, których już nigdy więcej nie będzie używał, a one zbierają kurz przez miesiące. Więc ja robiłem decluttering moich papierów, znalazłem pięć dużych notesów i zobaczyłem historię. Ja nie miałem kartki – ja miałem pięć grubych notesów, planów, różnego rodzaju projektów, różnego rodzaju szkiców loga firmy, jakie będę miał. Ja robiłem tak agresywną wizualizację, że się w pale nie mieści. Czego ja nie wymyślałem? Wymyśliłem start-up, gdzie będzie można spotykać się gdzieś i dobierać w kawiarniach i razem się uczyć, jakieś takie głupoty zupełnie, które nigdy nie zostały zrealizowane. Ja wymyślałem jakieś kursy czegoś, co tam potrafiłem robić, czego się nauczę. Ja myślałem że będę robił videa i będę reklamy przyciągał, zarabiał na reklamach, różne rzeczy robiłem, wymyślałem. Że będę twórcą na pewno, dzielił się treściami na ten blog, ten nieszczęsny o krav madze i inne rzeczy, i inne rzeczy. Ale plan był taki, że nauczę się marketingu online. Nauczę się marketingu online, nauczę się sprzedaży w ogóle i jak zarabiać w sieci. Poznawałem, kupowałem różnego rodzaju literaturę, czytałem blogi, nie wiem Pat Flynn 32 – tego typu nazwiska, ale takie podstawy. Ja nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, są lepsi ode mnie, ja tylko znam takie podstawy, widziałem jak ci ludzie zarabiają, poznałem wtedy takie pojęcia jak afiliacja między innymi, zarabianie na Amazonie, pisanie e-book’ów, mnóstwo rzeczy poznawałem. I w ten sposób trafiłem, poprzez to szukanie eventów dotyczących różnego rodzaju sposobów zarabiania w sieci, meet-up’ów w Warszawie, szukanie na Facebooku eventów darmowych oczywiście, nie miałem kasy, bo mi się kończyła powoli, pieniądze mi się kończyły z tej poduszki, bo nie miałem dochodów w dalszym ciągu. No i wiesz troszkę pali się pod tyłkiem. Zaczynasz czuć że kurczę, trzeba szybko, no ale zawsze w zanadrzu jest ten powrót do jakiejś firmy na chwilę, żeby znowu złapać tego powietrza, wynurzyć się na chwilę, złapać powietrza i znowu zanurkować. Na jakiś etat, żeby w końcu dopłynąć do brzegu, użyjmy takiej metafory. I w końcu poprzez chodzenie, poprzez tę pracę, taki efekt „fake it to make it” to było takie trochę bawienie się we freelancer’a ale jeszcze bez zarabiania. Wtedy chodziłem do Idea Hubu pamiętam, bo sieć placówek bankowych Idea ma darmowe komórki czyli tam siedzisz, biurko, kawa, można popracować. I tak siedziałem, te rzeczy pisałem, myślałem, nawet na nich nie zarabiałem. I co robiłem: szukałem eventów, uczyłem, czytałem, uczyłem, czytałem, uczyłem, czytałem, chodziłem, słuchałem, poznawałem i w końcu trafiłem na Polcastera – właśnie w ten sposób.

Dzisiaj jesteś spełnionym podcasterem i człowiekiem z niesamowitym doświadczeniem, które opowiedziałeś. Jestem ciekaw, jakie przed tobą widzisz kolejne kroki, gdzieś mi coś dzisiaj poza anteną wspomniałeś o pomyśle związanym z podróżą. Opowiedz coś o swoich kolejnych pomysłach na takie kreatywne spełnienie, które będzie uzupełniało Twoją aktywność podcasterską.

Wiesz co, teraz powoli wychodzę z takiego lekkiego szoku, którego doznałem w maju, kiedy wykryto u mnie nowotwór. Okazało się niestety – ale dowiedziałem się wczoraj, Ty z resztą byłeś świadkiem, bo zawiozłeś mnie do szpitala do Otwocka za co ci bardzo dziękuję – że miałem, został mi wycięty guz, który okazał się nowotworem złośliwym – rak jasnokomórkowy o najniższym stopniu, na szczęście, przerzutowości, więc teraz jestem można powiedzieć cancer free, z takim zaznaczeniem, że może to wrócić albo i nie. Muszę uważać na siebie, badać się co pół roku i teraz apel do Was wszystkich. Moi drodzy ja nie palę papierosów, nigdy nie paliłem, nie piję alkoholu i byłem przez ostatnie trzy lata wegetarianinem, a mimo to zrobiłem badanie profilaktyczne, na którym to wyszło. Więc każdy z was – mimo tego, że czuje się zdrowy, może być biegaczem, naprawdę może być super sportowcem, zdrowo odżywiającym się – jeżeli się nie bada, to w dalszym ciągu jest w grupie ryzyka. Warto się badać, bo wtedy można znaleźć w tej pierwszej fazie kiedy znaleziony mi został guz – 2,5 centymetra. Gdybym poczekał rok, dwa sytuacja wyglądałaby pewnie zupełnie inaczej. Więc warto się badać. Wychodzę z tego szoku, z tego szoku się otrząsnąłem, ale w tym szoku bardzo mi pomógł, szczerze Ci powiem, ten mój stoicyzm, te książki. Ja nigdy nie spodziewałem się, że ja przez tyle tej wiedzy, że ona mi aż tak pomoże. W tym momencie wydawało mi się, że ja użyję takich prostych rzeczy, jak jakieś tam relacje, jakieś biznesy i tak dalej. Ale nie sądziłem, że takie wyzwanie mi stanie na drodze. To było coś takiego – jesteś takim stoikiem, no to robimy – sprawdzam. Czy jesteś tym stroikiem i to było takie uderzenie w twarz. I powiem wam szczerze, rzadko bywałem stoikiem w tym okresie i tutaj mówię bez ogródek, ale wydaje mi się, że byłbym w gorszej sytuacji, w gorszym stanie, gdybym tego wszystkiego nie wiedział na temat różnych rzeczy związanych z naszymi procesami myślowym i tym, co sami możemy sobie zrobić własnymi myślami. Nie jakiś tam nowotwór, tylko my sami. No i wyszedłem z tego i zacząłem planować i mam w planach teraz odwiedzenie całej Polski – 15 miast największych miast w Polsce i spotkania się z moimi słuchaczami. Spotkania się, zrobienie takich meet-up’ów, nie takich tam meet-up’ów gdzie ja przygotowałem coś, nie – po prostu takie spotkania – poznaje Was, dziesiątki, zrobienie selfie i porozmawianie o rozwoju, o tym, co chcecie robić, jak to można zrobić, może coaching – za free. Ja będę się z wami spotykał, będę informował na fanpage’u „Lepiej teraz” w jakim mieście będę i w zamian oczekuję pomocy, jeśli chodzi o bycie przewodnikiem po mieście, po ciekawych miejscach związanych z przedsiębiorczością, z pracą dla freelancer’ów. Może pokażecie mi jakieś fajne cowork’i, albo jakieś kawiarnie, gdzie można popracować. I tego oczekuję w zamian, a tak od siebie dam radę, odpowiedź na różne pytania, jeżeli macie oczywiście jakieś pytania do mnie. I będę informował, jak będę wybierał się do Krakowa, albo nad morze, albo do Wrocławia, Rzeszowa czy Kielc.

Bardzo się cieszę, że też wspomniałeś o swoim doświadczeniu. Trudno byłoby przedstawić Twoją sylwetkę, jaką osobą jesteś dzisiaj, bez tego trudnego doświadczenia przez które przeszedłeś, a które na moją intuicję, jest już za Tobą. I to jest ważna rzecz i bardzo się cieszę, że ona się tak zakończyła, nie inaczej. I widzę, że też z tego doświadczenia zebrałeś impuls do większej aktywności, czy to o to chodzi? Skąd pojawił się pomysł na tę podróż, bo brzmi to tak jakbyś chciał kontynuować swoje dzieło, ale też więcej włożyć w to bezpośrednich relacji z ludźmi, a nie tylko komunikacji za pośrednictwem eteru. Jak Ty widzisz ten projekt, co Ciebie najbardziej napędza w tym projekcie podróży po Polsce?

Wydaje mi się że został mi dany dar czasu i chciałbym więcej rzeczy zobaczyć, więcej ludzi poznać, mam wrażenie, że siedząc w jednym miejscu ciężko jest to zrobić, tego dokonać. I zacząłem szanować swój czas. Zacząłem myśleć o tym, że życie powinienem prowadzić bardziej intensywnie. Trochę to nawiązuje do mojego wywiadu z Piotrem Pogonem w „Lepiej teraz”, który pokonał 4 nowotwory i biega, jest Iron Manem wielokrotnym i wszedł na najwyższe szczyty świata i wygrywa cały czas. No i ja chcę tak na spokojnie chyba zacząć, na spokojnie chcę zacząć. Chcę wyjść z domu, wyjść z domu do ludzi.

Słuchaj, tyle mogę powiedzieć, że swoją pracą i swoją historią już do tej pory zainspirowałaeś mnóstwo osób do tego, żeby właśnie w bardziej świadomy sposób prowadziły swoje życie i że Twoja droga jest też drogą dla innych. I dla mnie też, mnie bardzo to wzmocniło w pomyśle działania w obszarze podcastowym. Więc cieszę się naprawdę, że te kolejne kroki znajdujesz. O czym chciałbyś teraz powiedzieć, jeżeli chodzi o to, żeby ludzie w jakiś sposób się z Tobą skontaktowali, wsparli Cię albo chciałbyś podać jakieś linki, na które koniecznie muszą wejść, żeby wejść w bliższy kontakt z Tobą i Twoją twórczością i z Twoją działalnością?

Tak moi drodzy, zapraszam Was do subskrypcji mojego podcastu „Lepiej teraz” i podcastu „Po ludzku o pieniądzach”, jak również śledzenia mojego fanpage’a na Facebooku. Na stronę „Lepiej teraz” można wejść, ale jeszcze nie jest gotowa do końca, czekam na poprawki tej strony, proszę nie przejmować się jej wyglądem, ale jestem dostępny na Facebooku, korzystam z dobrodziejstw Facebooka, mediów społecznościowych, na Instagramie, na Facebooku. Tam można ewentualnie pisać do mnie, jeżeli jesteście w którymś z 15 największych miast w Polsce i znacie to swoje miasto dobrze, to nie wiem -czy możemy wymienić te miasta?

Śmiało.

Musiałbym może wyjąć kartkę i z kartki wymienić te miasta.

Oczywiście. Radek w tym momencie przegląda swój zeszyt.

Na pewno zacznę od Warszawy. Kraków, Łódź, Gdańsk, Gdynia, Poznań, Wrocław, Szczecin, Bydgoszcz, Lublin, Białystok, Katowice, Rzeszów, Olsztyn, Toruń i Kielce. Tak, że 16 miast i Trójmiasto. Tak więc powiedzmy 15 miast. Jeżeli jesteście z tych miast i i pracujecie jako np. freelancer’zy albo przedsiębiorcy i znacie to miasto, znacie kawiarnie fajne, w których można popracować, które możecie mi pokazać albo jakieś miejsca, przestrzenie coworking’owe, profesjonalne przestrzenie coworking’owe czy darmowe czy płatne. Ja chętnie je poznam, zobaczę, opiszę, zrobię zdjęcie i pokażę innym słuchaczom na fanpage’u. Być może z kimś ciekawym zrobię wywiad, z kimś kto pracuje, komu udaje się robić bardzo ciekawe, interesujące rzeczy, którymi chce się podzielić ze słuchaczami. Bardzo chętnie spotkam się z Wami. Szukam przewodników, którzy w zamian za to, że spotkamy się, a ja podzielę się swoimi doświadczeniami, dadzą mi swoje doświadczenia i swoje rekomendacje, co zobaczyć, gdzie pójść i tym podobne rzeczy. Tak, że czekam na Wasze propozycje na fanpage’u, możecie pisać do mnie na „Lepiej teraz” i zapraszam Was albo na maila kontakt@lepiejteraz.pl

I super, Radku. Bardzo Ci dziękuję, że zgodziłeś się przyjść do mojego podcastu. Jest to dla mnie zaszczyt, ja miałem ogromną przyjemność być Twoim gościem aż trzykrotnie, co jest wręcz niewiarygodne. Mam nadzieję, że Twoi słuchacze skorzystali na tym, ja – bardzo, dlatego, że dzięki temu zostałem też autorem podcastów i kolejne osoby mogą z tego korzystać. Dziękuję Ci bardzo za tę rozmowę. trzymam kciuki za kolejne kroki i za Twoje nowe otwarcie życiowe, za wspaniałe powodzenie. Czyń swoją misję i dziękuję Ci bardzo.

Ja Ci bardzo dziękuję i życzę Ci jak najwięcej subskrybentów nie tylko na iTunes’ie.

Linki

  1. Podcast „Lepiej teraz” https://www.lepiejteraz.pl/
  2. Podcast „Po ludzku o pieniądzach” https://www.union-investment.pl/contents/pl/klient-indywidualny/po-ludzku-o-pieniadzach
  3. Def. vlog https://marketingwsieci.pl/slownik-e-marketingu/vlog/
  4. Podcast „Tim Ferriss Show” https://tim.blog/podcast/
  5. Lewis Howes Podcast https://lewishowes.com/blog/
  6. Rich Roll Podcast https://soundcloud.com/richroll
  7. Hosting https://pl.wikipedia.org/wiki/Hosting
  8. Suplement diety ”Sundose”https://pl.sundose.io/
  9. http://www.kravmaga-system.pl/kravmaga.html
  10. Stock (ang.) – magazyn, bank https://www.fotosik.pl/czytelnia/236/serwisy-stockowe-co-to-takiego
  11. Michał „Vasquez” Plewniak http://www.eachoneteachone.pl/
  12. Warsaw Street Shots https://www.facebook.com/pg/warsawstreetshots/photos/
  13. Wywiad z Radkiem o jego fotografii ulicznej 2014 https://wiadomosci.wp.pl/fotograf-radoslaw-budnicki-dla-wppl-nie-gadam-strzelam-i-ide-dalej-6027653720916609a
  14. Wywiad z Radkiem http:// http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,16184587,Chodzic_na_streeta__O_fenomenie_fotografii_ulicznej.html
  15. lead sprzedażowy https://pl.wikipedia.org/wiki/Lead_sprzeda%C5%BCowy
  16. Polcaster http://dekompresor.pl/polcaster/a>
  17. Google Campus https://www.campus.co/warsaw/en/
  18. Danuta Musiał https://pl.linkedin.com/in/danutamusial/pl
  19. cold calling (ang.)–akwizycja przez telefon https://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/cold-calling
  20. Legia Cudzoziemska https://pl.legion-recrute.com/
  21. Attaché wojskowy https://pl.wikipedia.org/wiki/Attach%C3%A9_wojskowy
  22. Firma Elbit Systems http://elbitsystems.com/
  23. Służba Bezpieczeństwa Ogólnego, w skrócie Szabak, Szin Bet https://pl.wikipedia.org/wiki/Szin_Bet
  24. Artykuł „Polityki” o Mosadzie 2018 https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/politykaekstra/1751772,1,mosad-wychodzi-z-cienia.read
  25. Partia Boga https://pl.wikipedia.org/wiki/Hezbollah
  26. Treadmill (ang.) – bieżnia https://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/treadmill
  27. Mariusz Świtalski, w Top 10 tylko w 1993 roku; w 2015. na 40. miejscu listy najbogatszych https://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_%C5%9Awitalski
  28. AutoCAD https://pl.wikipedia.org/wiki/AutoCAD
  29. Forex–foreign exchange https://pl.wikipedia.org/wiki/Forex
  30. Multisport https://www.kartamultisport.pl/
  31. Mi to lotto https://www.miejski.pl/slowo-Mi+to+lotto
  32. Pat Flynn https://patflynn.com/

Dodaj komentarz